Lato w Europie dobiega końca, ludzie szykują zimowe zapasy, pesymiści obawiają się ostrej i śnieżnej zimy i związanych z nią komplikacji oraz utrudnień.
Zapewne nie na niwie politycznej. Idę o zakład z Wami, Drodzy Czytelnicy, że wszyscy już zapomnieli nazwisko słynnego tunezyjskiego sprzedawcy marchewek dla ludzi i osłów, niejakiego fellaha, może by tu użyć słowa: pana Mohammada Bouazi’ziego, który nie mogąc wytrzymać szykan skorumpowanej policji oblał się benzyną na posterunku policji (jeszcze w grudniu 2010 r.), dając – nolens volens – przyzwolenie całemu światu arabskiemu asumpt i zielony sygnał do wyjścia na ulice i rozpoczęcie arabskiej Wiosny Ludów 2011, o której się na łamach iPolen.at tak wielostronnie rozpisywałem.

Jaki jest rezultat tej wspaniałej Wiosny Ludów 2011? Czy rewolty i rewolucje, przelane morze krwi ludzkiej osiągnęły choć po części smak sukcesu czy też pół, czy zaledwie ćwierci wolności wypowiedzi, działania społecznego i politycznego, a nawet religijnego? Niestety nie. Krew polała się ulicami wielu miast arabskich szczodrze, a wyników żadnych. Jakie są tego przyczyny i możliwe następstwa? Postaram się w kilku punktach ocenić obecną sytuację.

1. Pokojowe demonstracje, zamieszki uliczne, później starcia Arabskiej Wiosny Ludów 2011 w Libii, Tunezji, Syrii, Egipcie, Jemenie i Jordanii a także Sułtanacie Omanu przemieniły się w regularne działania wojenne. Plac Tahrir (Kair), który swoją zażartością polityczną i bojową przeciw b. prezydentowi Hosni Moubarkowi lekko zabarwił się krwią około 60 zabitych – okazał sie kroplą w morzu prawdziwej wojny domowej w Libii i Syrii – w obu tych krajach podejrzewa się Mohammada Khaddafi’ego i Basheera Al-Assada o zbrodnie ludobójstwa. W sytuacji, której można by sobie życzyć, na obu tych panów jw. oczekuje Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze plus zapewne dwa dobrze odseparowane od reszty świata zakratowane pokoiki – dożywotnio. Ci i Mubarak oraz p. Ben Ali uważali się (przede wszystkim) i swoje narody jako bastiony cudu wolnej Arabii – w rzeczy samej okazali się takimi samymi satrapami jak Hitler czy Mussolini. Aliści, przez poczucie równowagi historycznej nie porównuję tych b. prezydentów krajów arabskich – z wyjątkiem Al-Saad’a, który to jeszcze parę, tygodni lub dni będzie krwawo siedział u sterów w Damaszku – do Stalina i Mao Tse Tunga, gdyż ci byli jeszcze o wiele straszliwsi… W myśl powiedzenia Khaddafi’ego: rób tak wielką wojnę na ile starczy ciał….. I tak np. przewodniczącemu Mao starczyło ciał na 100 milionów, a Adolfowi H. na 52 miliony…

[smartads] 2. Co przyniosły rewolty w krajach arabskich Afryki Północnej, Półwyspu Arabskiego i Bliskiego Wschodu. Odpowiedź: NIC! Zamieszki odbywają się regularnie, co bardzo smutne: wielkie kompanie telewizyjne i radiowe zwinęły tobołki na scenach zdarzeń i pożeglowały one do baz w oczekiwaniu nowego. Co miało być nowego i nowatorskiego, rewolucyjno-odnowieniowego w tych ruchach ‘niby-to’ narodowych? Wyzwolenie spod okupacji własnych rządów wojskowych, pół-cywilnych, zakłamanych satrapów prezydentów, szefów partii socjalistycznych np. BAAS-Syria, generałów i pułkowników itd. Co zostało – ta samo. Przy innych okazajach (nad)używaja media krajowe (w Polsce) dosyć często słowa: UKŁAD. W Arabii i w dalekich krajach układem jest wszystko. To co poza nim jest karalne śmiercią lub, co najmniej, słonym wyrokiem więziennym, a reszta to TABU, Tajemnica państwowa i religijna…. A więc niech żyje układ! Zapanuje spokój i ‘prawie demokracja’ amerykańska czy brytyjska…. jak jest Czytelnikom wygodniej…

3. Do czego prowadzi ‘Arabska Wiosna Ludów 2011’. I w tej kwestii odpowiedź nie nastręcza żadnych trudności. Do dziś nie mamy żadnej jasnej deklaracji czy ‘zamieszki’ Wiosny Ludów 2011 prowadziły do rządów al-Quaidy, islamizmu szyickiego (a la p. Khomeini), innych form religii muzułmańskiej w różnych jej odcieniach np. mohabici, sunnici (też zdobywali władzę), do rządów socjalistcznych a la Monsieur Trocki (bardzo modne na Zachodzie Europy, ba! na wszystkich wydziałach socjologii i politologii uniwersytetów Francji, Hiszpanii i Portugalii) . A może chodzi grupom nowych władców ‘podbitych rewolucyjnie narodów’ o system sowiecki lub pro-chiński. Chiny i tak w pewnym momencie ‘kupiły’ pół Afryki. ( w tej chwili, jak juan pozwoli – to dokupią jeszcze resztę Europy, Azji i Ameryki). Cała nadzieja w rewolucji społecznej w Chinach, która utoruje drogę innym, błąkającym się ideologicznie krajom np. Indiom, Brazylii, Argentynie czy Meksykowi… Tak, żyjemy w czasach, w których na naszych oczach zanikło słowo: system społeczno polityczny. Nie ma już ani kapitalizmu ani socjalizmu lub też komunizmu. Pozostał: UKŁAD. UKŁAD BEZIMIENNY, ktorego niesposób nazwać MAFIĄ, bo się obrażą, a ponadto jest kochana demokracja. Skąd my to znamy? Może z Polski?

4. Arabska Wiosna Ludów 2011 przeniosła się ze znanym i ulubionym nam słowem kryzys do Europy. W Londynie, Paryżu, Berlinie – choć zamieszki wybuchły na tle społecznym, to żadna demokracja judeo-chrzescijańska nie utrzyma na swoich barkach konfliktu z cywilizacją arabską, cywilizacjami plemiennymi Czarnej Afryki, meandrami psychiki ludzi Wschodu i Łacińskiej Ameryki, a my ich wszyskich mamy – tu – w Europie. Zdaje mi się – tu puszczam wodze mojej nieokiełznanej fantazji – Wiosna Ludów 2011 tam – oznacza nieograniczoną przepustkę dla ludów wszelakich do Europy z prawem kościelnego lub też niekościelno-państwowego rozmnażania się od Portugalii do Uralu! I nie będziemy w stanie cokolwiek w tej sprawie zrobić – poza własnym wkładem (‘wkładem’ – no tak, i to chyba wkładem pospiesznym) w demografię Europy! I wierzyć się nie chce, że w roku 1919 tysiące głodnych ludzkiego ciała ‘krasnoarmiejców’ chciało przejść na piechotę od Uralu do Lizbony!!! Czyli w drugą stronę? Ale towarzysz Trocki pozostał – nawet bez armii czerwonych…..

5. A więc zwycięstwo czerwonych w ostatniej fazie przez III Światową początku XXI wieku. Trudno rzec. Liczymy naukowo na wiek Pacyfiku i re-orientację finansową Ameryki Północnej. Jeżeli ten kraj ‘cywilizacyjnie’ sztucznie stworzony przed 220 laty działa, i ma własna doskonale działającą demokrację, – to czemu nie Europa teraz? Europo – ostatni dzwonek. Jutro ja, Andrew B., autor tego artykułu, Wasz dziennikarz polityczny zostanę ‘butlerem’ u pewnej chińskiej ‘Pani-towarzyszki HU-HU-HUI’. Proszę – żadnych asocjacji socjologicznych. A Wy? A Wy młodzieży?

Źle to wypada – ta cała sprawa Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Nie lepiej na Wschodzie (od Warszawy, lepiej od Berlina, krzesełka bujanego p. Angeli M.). Dla przykładu – idąc dziś z Bożeną z chlebkiem dla łabędzi na Dunaju, w porcie statków turystcznych – zaniesiemy ten chleb do odźwiernego furtianina Ambasady Ukrainy w Wiedniu – celem dosłania – być może nie najbiedniejszej jeszcze p. Julii Tymoszenko. Wy też pójdźcie Drodzy Czytelnicy! Tyle na ten ostatni mocno letni, ‘gorący’ weekend września 2011….. Arabskiej Wiosny Ludów.

Pozdrawiam serdecznie Czytelników strony i-polen.at w Wiedniu,

Andrew BENIGER
pisarz i dziennikarz polonijny
Wiedeń, Austria
pisano dnia 10 września 2011 r.// 12:18 LT

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags

arabska wiosna ludów libia