„Lubię mapy, bo kłamią…“ recytowała podczas słowno-muzycznego widowiska “Muzyka i liryka” w Kabarecie Simpel Anna Polony. A ja lubię posłuchać poezji śpiewanej przez Turnaua…- pomyślałam sobie z lekką przekorą , bo pierwsza część programu , który A.Polony i G.Turnau zaprezentowali w Wiedniu, w niewielkim stopniu dała po temu okazję. Z całym szacunkiem dla wspaniałej aktorki , jaką jest pani Polony, przyznaję, iż magnesem, który w niedzielny wieczór 27. kwietnia przyciągnął mnie do „Simpla“, był właśnie Grzegorz Turnau.
Jego poczynania muzyczne i kolejne wydawane płyty śledzę z upodobaniem od czasów klasy maturalnej, czyli już … cho, cho. Z podobnym upodobaniem chodzę też od lat na jego koncerty, jeśli tylko nadaży się okazja. A tak właśnie złożyło się już parę razy w Wiedniu oraz Polsce m.in.w mazurskim refugium K.I.Gałczyńskiego, nastrojowej Leśniczowce Pranie .
Ale wróćmy do poezji.
Tego wieczoru legenda polskiej sceny teatralnej, pani Anna Polony, recytowała poezję Wisławy Szymborskiej. Nie znam wszystkich z tytułu, ale były wśród nich m.in. takie utwory jak Troche o duszy, Spis, Notatka, Zycie na poczekaniu, Obmyslam swiat, Zdumienie a wreszcie wspomniana już „Mapa“, ostatni wiersz Szymborskiej ukończony na krotko przed jej śmiercią .Wszystko wspaniałe, refleksyjne utwory, które chociażby na chwilę pomagają wyskoczyć z szalonego pociągu codzienności i zadumać się nad sprawami tzw. istotnymi. I – nie wiedzieć kiedy- artystce udało się odwrócić na dobrą chwilę moją uwagę od Grzegorza Turnaua i wciągnąć w nastrój poezji pani Wisławy .
“Moje wiersze nie są do grania, ani do śpiewania ani do tańczenia. Moje wiersze są do czytania i do myślenia! Trzeba je czytać tak, jakby się głośno myślało – mawiała o nich autorka, dla przypomnienia laureatka literackiej nagrody Nobla za rok 1996. Annie Polony udało się ukazać je publiczności właśnie tak naturalnie jak gdyby “głośno myślała”. Potwierdziły to reakcje i brawa publiczności.

Natomiast z pierwszym zdaniem wypowiedzi Szymborskiej po wieczorze w “Simplu” nie do końca mogę się zgodzić. Bo po przerwie nastapiła część druga wieczoru, którą niemalże w całości przejął w swoje władanie Grzegorz Turnau. Co prawda nie zatańczył (może to szkoda?) ale za to zagrał i zaśpiewał utwór ze swoją muzyką do tekstu W. Szymborskiej “Atlantyda” .A także inne mądre i nastrojowe “kawałki” napisane do tekstów E.Lipskiej , K.Baczyńskiego, L.Moczulskiego, M.Zabłockiego, czyli kawał wspaniałej poezji . Także i tym razem artyście udało sie to, co od lat robi fantastycznie- porwać publiczność w podróż po krainie swoich ulubionych wierszy.Ich autorów wielu (i ja też ) właśnie w ten sposób dzięki jego muzyce i wspaniałej barwie głosu dla siebie odkryło. Czas minął jak okamgnienie, żal było z tej podróży wracać. Taki to już czarodziej nastroju … ten Turnau.

Anna Polony i Grzegorz Turnau wystąpili w Wiedniu na zaproszenie Stowarzyszenia Kulturalnego „Takt“- dziękujemy.

Grażyna Wałęga

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags