medwedew_putin_1597050.jpg
Wydaje mi się, że sam tytuł nastraja już nas nieco nostalgicznie. Skąd my to znamy? Na tematy związane z wyborami w Rosji pisałem dosyć obszernie na łamach szerokiej prasy polonijnej przed czterema i ośmioma laty i zawsze byłem zaskoczony…. biernością Europy i świata. Zajmując się latami problematyką wolnych wyborów jako pierwszego gwaranta DEMOKRACJI oraz w związku z faktem wołającego o pomstę do nieba łamania tego prawa mamy do czynienia nie tyle z DEMOKRACJĄ ile z DEMOKRATURĄ – jako swoiste połączenie demokracji w sensie ustrojowym i dyktatury-kultu jednostki w nowej Rosji (po-carskiej i po-komunistycznej). Dlaczego podkreślam inność tej nowej formacji – DEMOKRATURY? Odpowiedź jest jasna i prosta. Kult jednostki cara Wszechrosji był związany bardzo mocno z religią ortodoksyjno-prawosławną, z bizantynizmem pojęć i strukturze władzy pojęć ludu, świętością pomazańca bożego – cara i wieloma innymi czynnikami. W okresie systemu komunistycznego nikt nie miał złudzeń, że sekretarz generalny partii komunistycznej jest więcej niż bogiem – wytwarzał on wokół siebie sieć skorumpowanych pracowników (np. 4 miliony ‘komucho-agenciaków’ na dwieście milionów mieszkańców) – i wtedy taki system skorumpowanej dyktatury komunizmu mógł trwać dziesiątki lat, co zresztą sprawdziło się, niemalże co do przysłowiowej joty..
Historia jednak stosunkowo szybko weryfikuje tego typu dyktatury jak komunizm – dla przykładu. Inne dyktatury, demokratury padały szybciej, np. z chwilą zejścia lub uboju przywódcy, lokalnego kacyka, generała, króla lub królika lub też szeryfa czy pułkownika. Jak wiemy z historii najkrócej trwają ewidentne przejawy zakłócania procesów demokratycznych, mordercy maluczkich i zbrodniarze, których opinia publiczna tolerować nie może. Inaczej zaś stoją sprawy z rosyjską DEMOKR(E)ATURĄ… Ta jest i będzie pół-wolnościowa i w pełni kapitalistyczna.

1.jpgDwa dni temu jadąc środkiem Wiednia, w pobliżu Parlamentu Republiki Austriackiej, do redakcji pisma polonijnego w Austrii – „Polonika’ myśl moją przeszyła mała wycieczka w przeszłość. Oto tu, na tym historycznym szlaku wiedeńskim od Uniwersytetu do Parlamentu jeszcze niecałe dwieście lat temu nikt nie przechodziłby obojętnie wobec wydarzeń w carskiej Rosji lat tamtejszych. Rosyjscy Dekabryści siali swoją ‘młodą, wcale nie-socjalistyczną propagandę’ Rosji postępowej w salach Uniwersytetu Wiedeńskiego, oto szedł na piechotę młody Czech p. Palacki, który tu w Wiedniu wyrzucał monarchistycznym posłom-pachołom brak aktywności w walce o język czeski (w Karlsbadzie gadano wówczas tylko po francusku i niemiecku). Rok 1848 – Wiosna Ludów – najpiękniejszy rok XIX wieku. Zrobiono krok z głębokiej historii do prawdziwej demokracji. Walczono z dyktaturami i dyktatami w wielu krajach Europy poprzez Paryż, Wiedeń, Berlin i inne metropolie europejskie. Wiosna Ludów miała na celu budowę i osadzanie się prawdziwych zasad demokratycznego rządzenia. Choć rezultaty były małe … ziarno wolności zostało zasiane i dawało rezultaty w latach 1871 oraz 1918… wreszcie 1944. Dla Polski wzeszło owo ziarno wolności – jak się zwykło mawiać w kręgach intelektualistów i historyków w roku 1989 – dla Rosji (bywszego Związku Radzieckiego) – nigdy. Tam trwała, trwa i trwać będzie nadal DEMOKR(E)ATURA.

2.jpgDodawszy już swoje ‘trzy grosze historyczne’ zastanówmy się nad fenomenem polityki rosyjskiej DEMOKR(E)ATURY. Logicznie rzecz biorąc jest to bowiem kreatura, może kreacja (za ładne określenie) sztucznie stworzona jako mutant demokracji i dyktatury…. I oto mamy odpowiedź jak nazwać nowy system polityczny po komunizmie rosyjskim i kulcie jednostki… Po co dalej się nam nad tym zastanawiać.
Wszystkim nam jest wiadome, że pojęcie kreatura – to coś obrzydliwego. Ale nie DEMOKR(E)ATURA. Wręcz odwrotnie. W Rosji panuje wolność, każdy może uzyskać możliwość jako takiego życia, choć bieda na prowincji jest jeszcze nieporównywalna (nawet w naszych najgorszych snach), kult jednostki, lokalnego kacyka przyćmiewa każdą próbę wolnej myśli. Co prawda jednostki zamożne (czyli ludzie żyjący u boku władzy DEMOKR(E)ATURY) – jak się umówiliśmy – sypią milionami dolarów po kurortach, zwiedzają śliczne miejsca świata, a w Turcji w resortach wypoczynkowych zastanawiają się nawet poważnie nad problematem wprowadzenia rosyjskiego miast angielskiego w ruchu turystycznym. W myśl złotej zasady – „masz lub zdefraudowałeś miliony, jesteś podporą władzy” – możesz spędzać wakacje w Alpach Austriackich lub na Francuskiej Riwierze.
Gdy forsy nie masz i nie jesteś w ‘mafii, w układzie’ – to możesz konać z głodu na ławeczce w parku – to ci wolno. Jest również drugi wyznacznik nowego systemu politycznego (przed i po wyborach rosyjskich z dnia 2 marca br.). Faktem jest, że całkiem niedawno powstała ogromna rzesza (około 100.000 osób) tzw. oligarchów finansowych. Ci właśnie ww. Państwo są tak uprzejmi, że zawiadują codziennie setkami miliardów dolarów i trzymają władzę na Kremlu. Do tych panów należą m.in. p. Putin i p. Medwedjew – zresztą nazwy jednostek miliarderskich nie grają tu żadnej roli. Nie wierzycie Czytelnicy, że w Rosji jest teraz znacznie więcej oligarchów finansowych niż w USA? A jednak to prawda.

3.jpgJak wygląda przyszłość? Rzućmy okiem na implikacje polityczno-ustrojowe. Piszę ten artykuł w momencie, gdy niektórzy władcy Europy ostentacyjnie całują usta nowego prezydenta Rosji, inni milczą z podjęciem decyzji. Wszyscy wiemy, że słowo p. George’a Walkera Bush’a będzie nadawało ton na najbliższe lata. Bush rosyjskiej dwuwładzy uznawać nie może i nie będzie. Pokój światowy nie może leżeć w dwu torbach z ‘czerwonymi guzikami atomowymi’ – w jednym biurze. To jest niemożliwe. Jeden suzeren, jeden suweren, jeden władca – jedna decyzja o operacjach strategicznych. To nie zabawka dla dwóch chłopców na jeden raz….

 

 

4.jpgA co w Warszawie? A no właśnie otworzyłem jedno oko i zdumiony jestem niezmiernie. Widzę Wisełkę spokojnie płynącą wśród zakoli na Pradze. Jakoweś chłopaki w mundurach gadali po rosyjsku. Znowu pewnie wczoraj wypiłem o jeden kufelek za wiele i śniła mi się Marusia i ‘4 pancernych i pies’ , a może ‘polskie drogi’, żyjącego jeszcze mojego znajomego p. Kuby Morgenszterna? Otwieram drugie oko i co widzę. Też Wisełkę po drugiej stronie…. to już nie Priwislinkij Kraj…. to drogowskaz do….. Słupska … po angielsku coś stoi napisane…zaraz, niech no tylko przetrę oko…. Military Zone. Trespassing not allowed.

Jutro będę musiał przejść się do okulisty. Może potrzebne mi są – po ostatnim plebiscycie ‘demokr(e)atcznym’ – w Rosji nowe okulary? Zapewne!

 

 

Andrew BENIGER

Wiedeń, Austria

pisane dnia 4 marca 2008 roku

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags