Miałem zaszczyt na początku b.m., tj. 6-go lutego br. powiadomić Państwa o poważnych zmianach rewolucyjno-społecznych, jakie zaczęły się dokonywać w Afryce Północnej, w Tunezji, Egipcie i wielu innych krajach. Dziś śmiało mogę Państwa zawiadomić, iż rozpoczęła się odsłona druga tego fermentu i zamętu, a jak wszyscy wiemy, najbardziej chwytająca za duszę ludzką jest opera pięcioaktowa z dramatycznym, krwawym końcem.



Zostawiłem w ostatnim artykule nieco miejsca na zakończenie, rozwiązanie dylematów arabskich – nieco bardziej optymistyczne. Wydawało mi się, że powszechna Wiosna Ludów Muzułmańskich, że ten Feniks Arabski 2011 rozkwitnie kosztem niewielkich ofiar, ale dzięki bardzo dobremu wykształceniu ogólnemu młodych Afro-Arabów Bliskiego i Środkowego Wschodu, ich powszechnej determinacji ku wolności i rozwojowi ekonomicznemu i socjalnemu – nie dojdzie do krwawej rzezi.


Przeanalizujmy ostatnie dwa kroki od czasu mojego pierwszego artykułu. Na zimno: młodzież, ta wykształcona, pochodzenia arabskiego, muzułmańskiego, wywodząca się z krajów Afryki Północnej jest na ogół świetnie wykształcona. W latach powojennych (1944-2010) młodzi synowie (a także niekiedy i niewiasty, dziewczynki, córeczki – lecz w rzadkości) jeździli do Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii, na Cypr, do Turcji, masowo do Niemiec , trochę do Austrii i Szwajcarii oraz Beneluxu – po ‘złote runo’ nauki europejskiej. Pokończyli bezproblemowo szkoły średnie, duża część nawet uzyskała licencjaty (bakalaureaty) i prawdziwe, zachodnioeuropejskie stopnie naukowe (lub oficerskie).


Widząc bezsens pozostawania w krajach Europy Zachodniej, zawalonej emigrantami ekonomicznymi (duża część była nawet z PRL i potem III RP) – wracali do ojcowskich kramików na placach w Kairze n.p. Tahrir, Placu Perłowym Manamie, placu Zielonym w Trypolisie gdzie ponownie…. rozpoczęli nędzną egzystencję za USD. 1,– dziennie na utrzymanie, w tym na rozrywki, panienki i zabawy z KOLEGAMI, POLITYKOWANIE i Bóg wie jeszcze – jakie ‘szatańskie podszepty’. Do tego doszła dosyć tania (to trzeba przyznać) komunikacja e-mailowa, bloggi, twittery i masa jeszcze innych komunikatorów (handy jako medium wewnętrzne), które skupiły całe życie ‘rozrywkowo-zabawowo-kulturowo-socjalne i – tu powiem prawdę – polityczne, całą tę, w ogromnej większości, młodzież męską. Ich motywacja jest prosta:
– ‘Dlaczego wszystko, co pokazują w internecie jest osiągalne: narkotyki, dopalacze, dziewczęta, nawet i chłopcy, a ja mam pić z ojcem i rodziną w starej tradycji herbatkę za USD 1,– dziennie -. Do diabła z taką demokracją arabską!


Nie zdaje sobie sprawy młodzież muzułmańska z faktu, że całe połacie księstewek, emiratów, szejkanatów, enklawek, oaz pustynnych i ‘królestwek’ jak Bahrain, Zjednoczone Emiraty, potężna Arabia Saudiyjska, Maroko, Libia, Liban, Syria, Irak i wreszcie ‘atomowy’ Iran – to tradycje rodzinno-plemienne. Wcale i nigdzie nie w zgodzie z rządami tzw, centralnymi; gotowa wyjść z bronią w każdej sekundzie i bronić swoich lepszych czy gorszych praw, lub też stać się najemnikiem (ohydna wojna afrykańskiej służby), partyzantem lub też dać się zamknąć do śmierdzącej, chorej smrodem i paranoją celi lub – co jest najszybsze – dać się szybko rozstrzelać. Młodzi, wykształceni mają dosyć dyktatów starszych plemienia, szamanów i innych półgłówków tzw. rodziców. Niestety, młodzież ‘wolnego Wschodu’ nie zdaje sobie jeszcze zupełnie sprawy z faktu, że ‘chroniąca ręka rodziców’ – to byłoby lepsze wyjście niż knut chiński lub ‘reżim bandyty’ a la Ghaddafi, lub lufa Mubaraka.


Jakie jest obecne ‘status quo’ młodzieży muzułmańskiej?
W Europie Zachodniej walczą o pełne prawa, ‘zapładniają sportowo kobiety wszelakiego autoramentu’, podpalają dla zabawy samochody bogatych patrycjuszy np. we Francji i w Holandii (kierowcy autobusów odmawiają jazdy w dzielnicach muzułmańskich), uczą się mało i niechętnie, a u bardziej zdolnych, tzw. ‘elity’ znajdziesz Czytelniku dzieła tow. Marksa, Trockiego i tych dawnych ‘zidiociałych’ kacyków ludowych m.in. Fidela C., Che G., Saddama i Ghaddafi’ego. Ot, rozwija się nam młodzież muzułmańska na Zachodzie i w USA (tam tzn. w USA – to tylko dzieci tych bogatszych Państwa tzw. inteligencji ‘przydworskiej’).
W krajach ojczystych widzą młodzieńcy arabscy różne rodzaje dyktatur, o których tak obszernie pisałem przed dwoma tygodniami. Począwszy od królów Arabii Saudyjskiej (do dziś prężny władca i śmiercionośny dyktator, poprzez turystyczno-francuskie Maroko, skorumpowaną bałwochwalstwem dla jednej rodziny, tylko, królewskiej Jordanię, Bahrain na ropie siedzący, Emiraty – to samo, poprzez reżimy wojskowe i cenę strachu…. Liban, Syrię czy też Irak, zwaśniony ze światem i Kurdami…


[smartads]


Tak ma wyglądać świat młodzieży arabskiej Anno Domini 2011? Tylko, że ich rewolucje, te od dnia 28 stycznia 2011, ich Wiosna Ludów, zdmuchnęły już wiele zła, np. Ben-Alego, Mubaraka i zapewne Ghaddafiego, gdy tymczasem ‘polskie przepychanki’ w mediach, czy ‘antydemokratyczne głupoty węgierskie’, czy ‘korupce v Čechach’ – nie zostawiają, jeszcze na razie, póki co, żadnego śladu na kursach polityków wschodnioeuropejskich.
Ale – są aż DWA ALE:


PIERWSZE ALE: kiedyś, za miesiąc czy za dwa polska ‘polaryzacja’ gigantycznego rozłamu społecznego, stale ‘umiejętnie’ podsycanego przez wielkich polityków, ale i też mieszający się (niepotrzebnie) kler, lub też wojsko (komedia z tym Klichem – ubrać go w biały fartuch i marsz na psychiatrię, a jak nie ‘metoda na pacjenta-psychiatryka’, zastrzyk obezwładniający w d…. i herbatka ogłupiająca) – wszystko może wybuchnąć konfliktem zbrojnym wojny domowej i za to jedno nie będzie odpowiadał Jaruzelski, choć szubienica się już da….aaawno należy temu zasłużonemu towarzyszowi. To wina ostatnich 21 lat. Pytacie mnie – gdzie wspólny mianownik: oto on. Rozgorzeje walka europejska o polityczny model systemowy oparty na zdradzie, oszustwach i matactwach ostatnich lat 20. Społeczeństwa każdego kraju zawsze się rozliczą ze zbrodniarzami. To tylko kwestia czasu….


DRUGIE ALE: widzieliśmy internetowy zakaz używania słowa chińskiego: jaśmin, JAŚMINOWA REWOLUCJA. Kilka dni temu paru facetów wsadzono za to ciupy koło Placu Niebiańskiego Spokoju (komunistyczny Pekin). Chiny bardziej niż ktokolwiek obawiają się szału miliardowej fali na pekińskich placach. Wtedy zmieniłoby się sporo na świecie. Ja się liczę z tym codziennie, a wieczorkiem odmawiam pacierz, że dziś jeszcze mogę spokojnie pójść do łóżka. No niezupełnie…. Głośni chłopcy z Hernals i Ottakring wracają do domu wrzeszcząc polityczne parole jak stado zarzynanych baranów, choć nie ma jeszcze czołgów na ulicach…. Chwała Bogu.


Z poważaniem, pozdrowieniami dla Państwa i Redakcji i coraz większym zaniepokojeniem,


Andrew BENIGER
Wiedeń, Austria
pisarz i dziennikarz polonijny


pisane dnia 23 lutego 2011// 13:47LT

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags