Smutno mi Boże, że w tym roku nie było na dożynkach polskiego księdza, zazwyczaj jednego z księży rezydentów w Aspern w kościele p.w. St. Martin – mam atoli jednakowoż nadzieję, że w najbliższych latach kuria i kraj zdecydują się na wysłanie paru księży do Aspern, gdzie zasiadło na dalsze życie, świetnie socjalnie zorganizowane, całe polskie ‘miasteczko’ wspaniałych naszych pań pielęgniarekl  W Aspern są lubiane i szanowane – nie zmarnowały – filozoficznie i społecznie rzecz traktując – danej im szansy życia zbiorowego w diasporze. Zrobiły to nasze panie pielęgniarki wspaniale. Zresztą 30 lat – to czas, by pokazać siłę ducha i współżycia społecznego w myśl powiedzenia: ‘nec Heckules contra plures’… po polsku: ‘i H. to d… , gdy ludzi kupa’ (tłum. i reklamacje do autora. przyp. red.).

 

[smartads] Pod koniec naszego miłego, wesołego zebrania dożynkowego ‘wpadła’ z lekka ‘zadyszana’ 350 kilometrową drogą p. Grażyna Wałęga. W roku ubiegłym olśniła nas pięknym strojem ludowym plus ‘czerwone’ niezbyt wysokie szpilki – ba! zrobiła furorę na skalę całego towarzystwa dożynkowego ASPERN 2011. W ub. sobotę Grażyna wpadła dlatego tak ‘zdyszana’, gdyż właśnie wracała z Salzburga, gdzie została przyjęta na podyplomowe studia.  Człowiek, który pracuje zawodowo ładnych latek ponad 20, ‘odchował’ dwóch synów, zorganizował życie na emigracji (pośród miasteczka pielęgniarek – Aspern), poświęca się bez reszty sprawom Polonii i ludzi tam mieszkających (polska grupa Aspern), jest redaktorem naczelnym strony internetowej, do której właśnie uzupełniam brakujące wiadomości, tańczy, śpiewa, daje się porwać nieokiełznanemu temperamentowi ‘opalonego górala’ Mirka Wałęgi i ma jeszcze czas na NOWE STUDIA (sześcioletnie w bloku) – to ja teraz i od teraz, na wieki wieków – myślę, że niejeden ksiądz pobłogosławiłby i pokropiłby tę myśl –  nazwałbym Grażynę WAŁĘGĘ – CZŁOWIEKIEM POLONII 2011. I myślę, że Wy Państwo przyklaśniecie tej idei.  Grażyna jest przykładem dla innych. Oby spełniły się jej wszystkie marzenia i miała siłę i kondycję brylować w towarzystwie polonijnym i w życiu publicznym nie tylko Wiednia, Bielska Białej  ale i też świeciła polonijnym przykładem na terenie całej Austrii i Europy.

Ludzi takich jak Grażyna  nie spotyka się codziennie. Osobne i ciepłe słowa podziękowania dla niestudzonego organizatora kultury w polskim Aspern – Mirka. Taaaaaka parka jak pp. Wałęgowie – to siła! Wierzcie mi, Drodzy Czytelnicy.

 

Z poważaniem,

Andrew BENIGER

Wiedeń, Austria

dziennikarz i pisarz polonijny

 

Fotoreportaż: Wiktoria Adler (wszystkie prawa do zdjęć zastrzeżone)

  

Nawigacja

Strona 1 2

<< Poprzednia strona

  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags