p5050519.JPG

Jak co roku w wiedeńskim “Friedenslauf”
startowały dzieci i nie tylko z Polskiej Szkoły

 

W sobotę 05 maja 2007 juz po raz trzeci reprezentacja Szkoły Polskiej im. J. III Sobieskiego wzięła udział w tradycyjnym majowym Biegu Pokoju (Friedenslauf) wokół wiedeńskiego ratusza. Dystans jednego okrążenia wynosił aż 650 m! Zameldować można się było wcześniej lub w dniu samego biegu. Opłata wolnej sumy dokonana powinna być po biegu. Pogoda niestety nie była w tym dniu sprzyjająca. Poranne chmury przyniosły za sobą kapuśniaczek. Jednak nie zniechęciło to uczestników, chcących pomóc potrzebującym dzieciom w Austrii, Indiach i Bośni. Pieniądze zebrane w tym dniu wpierają trzy projekty.
I- Pomoc dzieciom w Indiach, region Jaggampeta, województwo Andhra Pradesh, które zostały uwolnione od przymusowej pracy. Dzieci, które musiały pracować, będą mogły się uczyć i bawić.
II- Pomoc dzieciom w Bośni w miejscowości Slatina. W roku 2005 powstał projekt budowy szkoły dla tych dzieci, oraz opłata ciepłych obiadów w miejscowości Zahorska Ves.
III- Pomoc dzieciom, które musiały opuścić swój kraj z powodu wojny i prześladowań. Przybyły do Austrii i tu otrzymują opiekę socjalną, wykształcenie i pomoc w integracji.
Ogólnie w biegu wzięło udział prawie 3000 uczestników. Biegali, jeździli na wrotkach, hulajnogach oraz Norick Walking. Nie ważne jak, ważne, że byli.
Dziewięcioosobowa reprezentacja uczniów i rodziców Szkoły Polskiej pokonała w sumie 154 okrążenia, co daje niewiarygodne 100 km 100 m!!!!!
Wszyscy uczestnicy biegu dostali na zakończenie pamiątkowe dyplomy, a Rada Rodziców Szkoły Polskiej wynagrodziła uczniów biorących udział dodatkowymi nagrodami.
Atmosfera była doskonała. Do zobaczenia w przyszłym roku.
Redakcja

 

Relacja uczestnika
……..Siąpił deszcz, pomimo to biegaliśmy ……

Tylko deszcz nam przeszkadzał, ale po kilku rundach zorientowaliśmy się, że wystarczy się uśmiechać by plac wokół ratusza wiedeńskiego omijały wszystkie krople. Najpierw próbowaliśmy różnymi sposobami uniknąć zmoczenia: jeden z nas biegł i przystawał chowając się od czasu do czasu pod wystającymi dachami, drugi biegł bardzo szybko, żeby rozwiewać krople, które zamierzają na niego spaść, trzeci z kolei starał się je omijać i pędził slalomem. Wszyscy trzej wyglądali tak śmiesznie, że zaczęliśmy się śmiać.
Najpierw tego nie zauważyliśmy, ale ten spod dachów zatrzymując się na chwilę stwierdził, że jest suchy. Ten drugi też stanął z wyczerpania mówiąc to samo, a gdy trzeci nie miał już czego omijać zerknęliśmy w niebo. Było szare jak przedtem, ale na nas już nie siąpił nawet najmniejszy kapuśniaczek. Wszystkie krople spadały daleko poza placem ratusza, gdzie ludzie chowali się jeszcze pod parasolami. Chyba szybko zorientowali się, że u nas nie pada i podchodzili bliżej. Najpierw dopingowali, lecz za chwilę, gdy się już zorientowali, że dyscyplina nie jest aż tak trudna prosili o numer startowy i ruszali do biegu.
Być może nie wszyscy o tym wiedzą, więc wyjaśniam: “Friedenslauf” to bieg lub marsz z, albo bez (jak kto woli) przystanków wokół ratusza w Wiedniu. Każda zaliczona runda jest małym wkładem dla głodujących i prześladowanych dzieci w Austrii i na całym świecie, bo sponsorzy biegu zobowiązali się wpłacić pieniądze za przebiegnięte kilometry. Ja byłem dumny, bo udało mi się zaliczyć 32 rundy. Do reszty przyczyniła się moja siostra i mama z koleżanką z Rady Rodziców oraz inne dzieci z Polskiej Szkoły.

Olek Garbolewski, uczeń 2 klasy gimnazjum Szkoły Polskiej

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags