Wybaczcie Państwo, iż czasami staram się iść z biegiem rozwoju i wszelakich mutacji mowy ojczystej i pozwalam sobie – bardzo rzadko – na nowoczesne i pełne dynamizmu słówko, jako właśnie w tytule: ZADYMA….
Ta włoskobrzmiąca wstawka, termin muzyczny początku tytułu znaczy nic pondto jak: umiarkowanie śpiewnie – meoldyjnie. Oczywiście odnoszę ten tytuł w całej pelni do dwóch wspaniale zorganizowanych imprez polonijnych najwyższej rangi ostatnich dni. Nie chcąc umniejszać rangi obu tych wysokokaratowych imprez skwituję jednym słowem… ku chwale Ojczyzny historycznie i obecnie…

beninger.jpg

Pierwszym eventem (to też nowopolonizm) były uroczyste obchody z okazji 325. Rocznicy Odsieczy Wiedeńskiej pod dowództwem króla Polski Jana III Sobieskiego,
które miały miejsce w Auli Budynku Głównego Uniwersytetu Wiedeńskiego w dniu 15 września 2008. Organizatorami wielkiej uroczystości na terenie uniwersytetu było
Towarzystwo Austriacko-Polskie we współpracy z Centrum Naukowym Polskiej Akademii Nauk w Wiedniu. Uroczystość zaczęła się parenaście minut po godzinie 18:00. Po muzycznym entree – tak jak zresztą i podczas całego koncertu muzyki renesansowej mistrzów XVII i XVIII wieku, doskonale pasującego do tematu – w wykonaniu Pandolfis Consort Wien oraz oraz Chóru Polonijnego ‘Gaudete’ – zebranie opatrzył uroczystym wstępem prof.dr Theodor KANITZER, prezes Towarzystwa Austriacko – Polskiego. Znany ten austriacki naukowiec, dla nas wszystkich tak miły sercu ze względu na frenetyczną wręcz miłość do naszego kraju i historii – rozpocząl krótkim wprowadzeniem w temat okoliczności o faktów historycznej związanych z Odsieczą Wiedeńską. Znając osobiście pana profesora pozwole sobie na dygresje, iż w rozmowie z nim – nawet w języku niderlandzkim – nie zapomnial o słowach podziwu dla naszego kraju i jego ludziach. Cóż za błyskotliwy człowiek….. i tu mała refleksja … oby tak wszyscy Austriacy tak kochali Polskę jak prof. Kanitzer, choć……  różnie bywa….  Dziękuję panu, panie profesorze, za te długie lata Pańskiego głębokiego zaangażowania w sprawy polskie. Oczywiście, czekamy na Pańskie dalsze działania, które zawsze mają ten mily akcent wspólpracy austriacko-polskiej.

Następnie zabrał głos nowomianowany ambasador RP Dr. Jerzy Margański. Zacząłem przecierać oczy i starać się maksymalnie skoncentować, gdy młodzieńczo sprężysty, wysportowany mężczyzna, w sile wieku, o ogromnym wdzięku, inteligencji, erudycji i błyskotliwości przez 15 minut wygłosił piękną niemczyzną, bez zająknienia, wspaniałe przemówienie inauguracyjno-okolicznościowe. Na takie przemówienie polskich władz na Emigracji czekałem całe 60 długie lat. Cóż za lekkość wymowy, płynność, wiedza i tempo. Wspaniale panie ambasadorze. Oby tak zawsze, tak mile, tak bez przymusu … wyobraźcie sobie Państwo.. WSZYSTKO  BEZ  KARTKI, pomocnika, tłumacza delegacji polskiej, spowiednika ideologicznego, podpory ‘borowikowej’ oraz lektyki. Pan ambasador, Dr. Margański powitał gości i powiem zaskoczył dyplomatycznie (tak nawet ze dwa razy musiałem sie sam uszczypnąć, by stwierdzić fakt gdzie i kogo słyszę) kiedy pełnią swady i feerią słów – jakże wyważonych dla naszej racji stanu, tej naszej narodowej – przypomniał, że z Turcję łączy naszym krajem 7 lat wytężonej (współ)pracy w NATO, a dopiero potem przypomniał, że od lat 4 jesteśmy pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. W języku dyplomatycznym taki akcent jest na wagę złota. Podobała mi się delikatność wymowy wszystkich prelegentów (później już zawodowych naukowców, historyków) w sprawie roli ówczesnego mocarstwa światowego, Cesarstwa Osmańskiego, czyli po prostu – Turcji najeźdźcy, a nie wroga. Tu muszę dodać, iż Turcja pretenduje do rangi jednego z nowych mocarstw europejskich w latach następnych i jest, tak jak Polska – partnerem strategicznym USA – tak więc Turcjo: chapeaux bas….  A fakt, że sporo Turków w Wiedniu – to tylko spersonalizowanie słynnego Planu Marshalla USA lat 50-tych w Europie. Nic mniej i nic więcej…

Jako kolejny mówca wystąpił prof. dr. Bogusław Dybaś, dyrektor Stacji Naukowej Polskiej Akademii Nauk w Wiedniu. Zawsze dziwiłem się, czy prof. Dybaś jest bardziej historykiem i poszukiwaczem ciekawostek naukowych czy gorącym patriotą. Taki wniosek wysnułem po bardzo – jak zawsze – ciekawym 20 minutowym wystapieniu prof. Dybasia. Mimo, że miałem zaszczyt już, po raz którys z kolei, słuchać wykładów polskich historyków, ilekroć stykam się z dyrektorem Stacji Naukowej PAN w Wiedniu – tylekroć dowiaduję się czegoś, co niewątpliwie gdzieś umkneło z pamięci – a wiedzieć to warto. Słowa prof. Dybasia są o tyle ważne dla mnie osobiście, iż tchną one PATRIOTYZMEM i  HISTORYZMEM, przydając im przez to charakterystyczną nutkę. Przecież ja jestem wychowany na chlebie emigracyjnym oraz  ‘Rzeczpospolitej Obojga Narodów’  Pawła Jasienicy i w pełni doceniam wartośc historyzmu stosowanego..

W dalszym ciągu wystapił prof. dr. Markus Koehbach, turkolog Instytutu Orientalistyki Uniwersytetu Wiedeńskiego. Troszeczkę nieco inny ton, dialektyka i podkład historyczny – uczyniły ten ładny i pełen ekspresji wykład – nieco trudniejszym dla mnie. O tyle trudniejszym, że prof. Koehbach starał się zachować obiektywizm dziejowy, właściwe miejsce polskiej husarii króla Jana III Sobieskiego, to widać było tę nutkę dominanty i supremacji Habsburgów, a także ich roli w dalszym losie’ Swiętego Przymierza’, roli Rosji i w końcu upadku Państwa Polskiego.  W sumie, bez pomocy oręża polskiego 1683 w ‘Potrzebie Wiedeńskiej’, polskiej przewagi militarnej i taktyki bojowej – wiktorii Habsburgów nie byłoby wogóle, a odległy o 1000 kilometrów Rzym oraz Rezydencja Papieża – byłyby poważnie zagrożone ze strony Imperium Osmańsko-Tureckiego, a losy Europy – zupełnie, jak nie daimetralnie różne. A to, że osobiscie walczący król Polski Jan III Sobieski mógł zginąć parę dni później, ‘ po Potrzebie’, w akcji zbrojnej – to na owe czasy – męska sprawa. Nic to…. znacie, znamy. To teraz siedzą generałowie w schronach i czekają na polityczny telefon, by nacisnąć właściwy czerwony guziczek…

Po przerwie piękny koncert muzyki XVII i XVIII wiecznej wprowadzil nas duchowo w czasy wiktorii wiedeńskiej…..

Zaraz następnego dnia, znowu mieliśmy możliwość spotkania polonijnego wielkiej rangi. Oto Ambasada RP, z okazji Dnia Sił Zbrojnych wydawała uroczyste przyjęcie w budynku ambasady w dniu 16 września 2008 r. o godzinie 18:00. Swięto Sił Zbrojnych – to nasze wspomnie walk o wolność. Wolność ta ciężko i wielkim znoju bywała wywalczana i bagnetem, granatem powstańczym, karabinem, armatą czy brytyjskim ‘Halifaxem’ lub przy nie zawsze dla nas korzystnym zielonym stoliku – dla Polski. Wolność ma charakter szczególny i niepowtarzalny, ze względu na 1000 ponad lat ciężkiej sytuacji geopolitycznej.
Tutaj gospodarzami byli: nowomianowany ambasador RP, wspomniany wyżej dr. Jerzy Margański oraz attache wojskowy RP płk. Edward Ciesielski.

Atmosfera była fantastyczna. Ponad 200 osób zgromadziło się gościnnych salonach naszej ambasady. Jak zawsze, była wspaniała okazja do wymiany zdań, do przemieszania się różnych opcji i frakcji oraz ‘frakcyjek’ naszej Polonii na terenie Austrii.  W luźnej rozmowie, bez żadnych strssów, ani ograniczen, przy wspanialych trunkach i cudownym straopolskim jedzeniu latwiej sie rozmawialo na tematy ważne i te mniej ważne. Obracając się w dużej mierze wśród przedstawicieli mediów polonijnych znowu wypłynęła sprawa braku jakiejkolwiek polskojęzycznej gazety codziennej, co na pewno miałoby wpływ na dalszą stabilizację, a nie polaryzację środowisk polonijnych w Wiedniu i poza nim.

Jak to miło, że i obecna obsada pracowników dyplomatycznych Ambasady RP, za pomocą takich jak powyższa, uroczystych okazji, dba o jedność i spójność oraz szukanie dróg porozumienia wśród Polonii austriackiej. Jak czesto, ostatnimi czsy nachodzi mnie mi na myśl jedna refleksja. Jedno pokolenie wcześniej, bodajże w lodowatym grudniu 1981 – też szedłem w kierunku Ambasady, ze zgoła czymś innym w kieszeniach, niż odznaczeniami i kwiatami… a i mysli byly tez czarne.

Dobrze, że i te czasy należą już do głębokiej przeszłości – tym bardziej chwalmy sobie Wolność.

Andrew BENIGER
dziennikarz i pisarz polonijny

pisane dnia 18 wrzesnia 2008 r. o godzinie 00.09 LT//

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags

curvewvw