pan05.JPG

„Jak się żenić, to się żenić!”
Rok Wyspiańskiego i Rok Szkoły Polskiej w Wiedniu uwieńczony został „Weselem” celebrowanym przez uczniów Zespołu Szkół im. Jana III Sobieskiego przy Ambasadzie RP w Wiedniu i Michała Noconia w obecności wielu znakomitych gości przybyłych z Polski oraz Polonii austriackiej. Pan Michał podjął się niesamowicie trudnego zadania. Wyzwał na pojedynek dwóch wielkich Polaków i jakby tego było za mało dobrał  sobie za sekundantow amatorów, wręcz laików sztuki teatralnej. Zmierzyć się z Wyspiańskim i Wajdą przy pomocy tak słabej broni i wyjść z sali z oklaskami to wielka sztuka. Pomysł reżysera przeprowadzenia „Wesela” na dwóch płaszczyznach okazał się znakomity. Uczniowie schowani za przezroczystą mgiełką tworząc dodatkową ciżbę na tłocznym „Weselu” Wajdy w wybranych przez Noconia momentach wstępowali na pierwszy plan i mierzyli się z wielkimi nazwiskami polskiego kina. Zaangażowanie młodzieży w przygotowanie i przeprowadzanie takich imprez jest niezmiernie ważny. Biorąc bezpośredni udział w pracy nad spektaklem uczniowie potrafią docenić swoje wysiłki i pracę innych oraz, co  bardzo ważne z punktu widzenia szkoły, przyswajają wątek wydarzeń, które kiedyś zajmowały ludzi równie młodych jak oni.
Całość „Wesela” ,jak pamiętamy,  to przeplatane zabawą, wyjęte z tekstu dialogi, dążące ku jednej myśli, którą Wyspiański starał się przekazać ówczesnemu, żyjącemu w hipnozie pokoleniu. Jak udało się wtedy, wiemy z prelekcji gościa honorowego wieczoru, prof. Jana Lucjana Rydla. „Wesele” pokazane zostało już w niecałe dwa lata po wydarzeniu i… zaszokowało wówczas widzów w teatrze do tego stopnia, że nie potrafili oni zdobyć się na oklaski, które sto lat później w Wiedniu otrzymał Michał Nocoń z amatorską grupą teatralną. Brawa tym razem były zasłużone i konieczne. Żyjemy przecież w innej epoce i sprawy naszych pradziadów mniej nas dotyczą, chociaż pamiętamy skąd nasz ród. Kto wysłuchał genezy „Wesela” potrafił później docenić wysiłek młodzieży i reżysera. Profesor Rydel, mieszkaniec tej właśnie Rydlówki, gdzie toczył się prawdziwy akt dziwnej, niedopuszczalnej w owych czasach swadby, pozwolił nam wczuć się w ducha epoki przełomu wieków, byśmy chwilę później zrozumieć mogli  lepiej zamiary Wyspiańskiego. Czas, który przywrócił tożsamość ludów, zaowocował jak wiemy wieloma konfliktami. Przebudzenie społeczeństwa,wezwanie do walki w ówczesnym świecie było konieczne,nikt jednak nie przypuszczał, do jakich rozmiarów urośnie.Ale to temat do innych rozważań…
W Wiedniu 11. listopada 2007 roku nie trzeba było nikogo budzić. Celem przedsięwzięcia miało być przypomnienie wątków tradycji i historii polskiego narodu przy wykorzystaniu dwóch nakładających się na siebie aktualnych wydarzeń kultury i nauki polskiej. Motywami były , jak już wspomniałem wcześniej, Rok Wyspiańskiego honorujący twórczość w setną rocznicę śmierci autora oraz  trzydziesta rocznica założenia Szkoły Polskiej w Wiedniu przypominająca „Jak szybko mijają chwile”.
Bogusław Zięba

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags

scenariusz na jubileusz szkoły