theodor kanitzer
Austriak – chętnie zapraszany i podczas oficjalnych uroczystości i przyjęć zawsze otoczony wianuszkiem polskich osobistości w Wiedniu. Dobrze ubrany, przyjazny starszy pan.Nie wszyscy jednak wiedzą, że Prof. Theodor Kanitzer, bo o nim mowa, od zgoła czterdziestu lat pośredniczy z powodzeniem pomiędzy Austrią i Polską w dziedzinie wymiany kulturalnej, stojąc na czele m.in.Towarzystwa Austriacko-Polskiego oraz Międzynarodowego Towarzystwa Chopinowskiego. Jak się zrodziło jego zainteresowanie Polską, jakie przeszkody musiał pokonać w czasach PRL-u i jakie ma plany na przyszłość?
W wywiadzie dla portalu Ipolen.at -Portalu Polonii w Austrii Prof.Theodor Kanitzer jakiego nie znaliśmy oraz jego osobista recepta na sukces.

G.W: Panie Profesorze, od 1971 roku sprawuje Pan funkcję prezydenta Towarzystwa Przyjazni Austriacko-Polskiej.Od dziesięcioleci jest Pan aktywny jako organizator i pośrednik w dziedzinie kultury między oboma krajami. Prosze mi zdradzić, dlaczego właśnie polska sztuka i kultura i jej propagowanie w Austrii  leżą Panu na sercu?

T.K: To dłuższa historia. Tak właściwie pierwszy kontakt z Polską miałem w okresie mojej wczesnej młodości poprzez jedną z ciotek, która urodziła się na terenach należących  przed wojną do Polski,a obecnie do Ukrainy. Były to czasy, kiedy niewiele dobrego się o Polsce  słyszało. Ale właśnie te wczesne związki rodzinne oraz doświadczenia z czasów wojny i okupacji hitlerowskiej i informacje, które docierały tutaj po wojnie sparawiły, ze coraz bardziej interesowałem się waszym krajem, jego ludźmi i kulturą i przeżywałem to, co się w Polsce w czasie wojny stało. To zainteresowanie rozwijało się z czasem coraz bardziej. Podsyciły je dodatkowo osobiste kontakty, poprzez które przekonałem się, że mimo setek lat rozbiorów i prześladowań naród polski nie dał się zniszczyć, że Polacy byli i są  fantastycznymi ludźmi , a wasz kraj,  mimo systemu politycznego i „żelaznej kurtyny“, dalej się rozwijał. W tym kontekście widziałem swoją rolę w budowaniu mostów między naszymi krajami.Chociaż w tamtych czasach nie było to proste, udalo mi się zdobyć wielu pomocników w wyższych kręgach austriackiej polityki i kultury. Dzięki temu, kiedy stanąłem na czele Towarzystwa Austriacko-Polskiego udało się na przykład  zaprosić Filharmonię Warszawską na jej  pierwszy koncert w Austrii. I na odwrót- wiedeńskim Sängerknaben zorganizowaliśmy ich pierwszy koncert w Warszawie. W wyniku tych kontaktów udało nam się też zainicjować zjawisko jak na tamte czasy wyjątkowe- powstało Towarzystwo Przyjaźni Polsko –Austriackiej, na którego czele stanął ówczesny Rektor Uniwerytetu Warszawskiego. Z pomocą takiego oficjalnego  partnera mogliśmy znacznie więcej zdziałać. Zapraszaliśmy do współpracy znaczące osobowości tamtych czasów z kręgu kultury i sztuki,  by wymienić niezapomnianą skrzypaczkę Wandę Wiłkomirską, Barbarę Hesse-Bukowską, Adama Harasiewicza. Z czasem zostaliśmy też przyjaciółmi. A że mnie właściwie zawsze bardzo pociągała muzyka i muzycy, to starałem się otworzyć im drogę do sal koncertowych Wiednia. I tak zostało do dzisiaj.

[smartads] G.W: Wiem jednak, że Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Austriackiej to nie jedyny obszar Pana zainteresowań.

T.K: Zgadza się. Kontakty z polskimi muzykami były powodem, dla którego z czasem szczególnie zaintersowałem się Chopinem. W roku 1952 powstało w Wiedniu Towarzystwo Chopinowskie, na którego czele stanął Prof. Sittner, ówczesny Rektor Akademii Muzycznej. Stworzyło to doskonałą możliwość nawiązania współpracy z Towarzystwem Chopinowskim w Warszawie. W  1976 roku poproszono mnie, w związku z moimi szerokimi kontaktami z Polską, przede wszystkim z polskimi artystami,  o przejęcie kierownictwa nad Wiedeńskim Towarzystwem Chopinowskim i w ten sposób znalazłem się w samym środku  tej przygody, która trwa do dzisiaj. Nieprzerwanie od dziesiątków lat organizujemy cykle koncertów chopinowskich w Wiedniu, wydajemy także czasopisma takie jak „Wiener Chopin-Blätter“ czy  „Österreich-Polen“- jedyne czasopismo, które poświęcone jest stosunkom austriacko-polskim, i z którego jestem bardzo dumny.  Ale na tym nie koniec. Prawdziwym wyzwaniem dla Towarzystwa stała się organizacja Festiwalu Chopinowskiego w Gaming. Jak więc widać Towarzystwo nasze pełniło rolę pioniera- działalność naszą rozpoczęliśmy na długo zanim powstał Instytut Polski w Wiedniu. Musieliśmy przełamać wiele trudności , także politycznych.W dużej mierze  bazowaliśmy przy tym na członkach naszego Zarządu, do którego należało wiele osobistości takich jak m.in. Dr. Fritz Bock, przez lata minister handlu, później wice-kanclerz Austrii, z którym też wspólnie założyliśmy Forum Gospodarcze (Wirtschaftsforum).  W ramach Forum odbywały się liczne imprezy, wykłady wybitnych autorytetów z dziedziny gospodarki,  a także spotkania z przedstawicielami firm z obu państw.  Nigdy nie stroniliśmy też od dużych, ambitnych projektów. Warto wspomnieć chociażby 300-ną rocznicę wyswobodzenia Wiednia spod oblężenia tureckiego, która obchodzona była w roku 1983. Do komitetu organizacyjnego udało mi się wówczas zaprosić aż 200 członków honorowych z Prezydentem Austrii na czele. Była to wspaniała uroczystość poprzedzona licznymi wykładami na Uniwerytecie Wiedeńskim. Do dzisiaj o wydarzeniu tym przypomina tablica pamiątkowa na Augustinerkirche. Zajmowaliśmy się też organizacją uroczystości jubileuszowych dla uczczenia wszystkich większych osobistości polskich czy to z dziedziny literatury, czy muzyki. Działalność nasza skierowana jest  przede wszystkim do Austriaków, w mniejszym stopniu do Polonii.

G.W. Chciałabym nawiązać jeszcze do Pana zaangażowania we wspomnianych  stowarzyszeniach. Towarzystwo Austriacko-Polskie dziala pod Pana kierunkim od lat 40-tu,  Międzynarodowe Towarzystwo Chopinowskie od lat 35-ciu – oba wrosly mocno w krajobraz kulturalny nie tylko Wiednia ale i  Austrii i  mają na swym koncie wiele sukcesów. Jaka jest Pana osobista recepta na sukces?

T.K: Przede wszystkim pasja, ogromne zainteresowanie muzyką, chociaż dodam , że nie jestem muzykiem z zawodu. W pewnym sensie spędziłem moje dzieciństwo z jednym z najsławniejszych muzyków austriackich- mój dom rodzinny znajdował się na przeciwko domu Schuberta, którego muzykę kocham. Tak więc z muzyką miałem do czynienia bardzo wcześnie. Chopina odkryłem dla siebie znacznie później , uważam go jednak za jednego z najwspanialszych kompozytorów. Celem Towarzystwa Chopinowskiego było od początku  nie tylko sprostowanie w oczach opinii publicznej wielu nieprawdziwych informacji, które narosły wokół jego sylwetki np.  twierdzenia, jakoby był on Francuzem lub że tworzył muzykę salonową. Myślę, że w dużej mierze nam się to udało. Wielkim sukcesem było także stworzenie Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Chopinowskich, co po długich staraniach uwieńczone zostało sukcesem. Obecnie Federacja liczy ok. 40 Towarzystw z całego świata a jej działalność ma duże znaczenie dla rozwoju wzajemnej współpracy pomiędzy tymi Towarzystwami w dziedzinie propagowania muzyki Chopina, a przy tym również kultury polskiej m.in. poprzez doskonałe imprezy czy seminaria.

Tak się złożyło, że zostałem wybrany na prezydenta tego gremium od początku istnienia Federacji i  tak  zostało po dzień dzisiejszy.

Dalsza część wywiadu na następnej stronie...



Zobacz program festivalu

  

Nawigacja

Strona 1 2

Następna strona >>

  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags

theodor kanitzer