“Austriacki rynek pracy jest stabilny. Nie ma możliwości by 20-25 tys. imigrantów zarobkowych nim zachwiało” – zapewniał Rudolf Hundstorfer, minister ds. pracy i spraw socjalnych. W ciągu ostatnich miesięcy Niemcy i Austriacy przestali bać się imigrantów zarobkowych z nowych krajów UE. I całe szczęście bo od 1 maja obywatele kilku krajów nowej UE – w tym Polacy, bez przeszkód będą mogli podejmować pracę w tych krajach.

Jednak według szacunków polskich demografów do pracy do Niemiec i Austrii może wyjechać nawet milion Polaków. Dla polskiej gospodarki to może być katastrofa, ale Niemcy i Austriacy dramatycznie potrzebują specjalistów z zagranicy. “Austria potrzebuje wykwalifikowanych imigrantów” – zapewniała nowa austriacka minister spraw wewnętrznych Johanna Mikl-Leitner, dodając jednocześnie, że nie będzie tolerować żadnego łamania prawa przez imigrantów. Pani minister powiedziała też portalowi oe24.at, że nie ma planów „zaryglowania” granic.


Jednocześnie austriackie władze zaostrzyły prawo wobec nielegalnych imigrantów, azylantów i uciekinierów. Podstawą do uzyskania prawa pobytu w Austrii ma być podstawowa znajomość języka niemieckiego oraz wykształcenie podkreśla portal krone.at.

Pilnie potrzebują imigrantów

Większość austriackich i niemieckich gazet podkreśla, że nie ma się czego bać. Otwarcie rynku pracy na wschód to same korzyści. Starzejące się społeczeństwa tych krajów potrzebują pilnego “zastrzyku” wykwalifikowanej siły roboczej. Portal orf.at podkreśla, iż prawdopodobnie największa grupa imigrantów przyjedzie do Austrii z Węgier, Słowacji i Czech.


[smartads]


“Otwarcie rynku pracy na Europę Wschodnią raczej nie obciąży niemieckiego systemu świadczeń socjalnych” – uważa gazeta “Frankfurter Allgemeine Zeitung”, dodając, że pracownicy ze wschodu, którzy nie znajdą zatrudnienia, dopiero po pięciu latach otrzymają prawo do świadczeń. Gazeta podkreśla również, iż imigranci, zwłaszcza Polacy, doskonale radzą sobie na niemieckim rynku pracy. Zresztą zdaniem ekspertów nowi pracownicy wpłacą do kas systemu socjalnego więcej pieniędzy, niż zdołają z nich pobrać.

Tygodnik “Der Spiegel” uważa wręcz, że otwarcie niemieckiego rynku pracy dla nowych krajów Unii Europejskiej może być prawdziwą szansą dla Niemców. Tygodnik cytuje opinię Stefana Kasperka, właściciela firmy doradztwa personalnego z Krefeld, który uważa, że otwarcie rynku to nie tylko szansa dla Polaków ale także dla Niemców, którzy teraz mogą ruszać na Wschód w poszukiwaniu pracy.

Niemcy spodziewają się, że w pierwszym roku przyjedzie do nich ok. 100 tys. imigrantów zarobkowych. Jednak zdaniem bulwarówki “Bild” do 2020 roku może ich już być 600 tysięcy a może nawet 900 tysięcy. Jednak zdaniem Reinhard Gönnera, szefa niemieckiego związku pracodawców, nie będzie tak źle a imigracja zarobkowa będzie raczej “skromna”.

Pracowici i sumienni

Niemiecka minister ds. spraw społecznych Ursula von der Leyen przewiduje, że największa ilość imigrantów zarobkowych przybędzie z Polski, ale nie będą to ludzie bardzo wykształceni ale raczej fachowcy po szkołach średnich – “pracowici i sumienni”. Zdaniem minister ci najlepiej wykształceni już wyjechali – głównie do Skandynawii.

Austria i Niemcy to ostatnie kraje, które znoszą ochronę rynku pracy przed pracownikami z 8 krajów, które przystąpiły do UE w 2004 r. W 2009 r. Komisja Europejska zgodziła się przedłużyć okres ochronny dla niemieckiego i austriackiego rynku pracy o kolejne 2 lata. Niemcy i Austria utrzymają natomiast ochronę rynku pracy w stosunku do najnowszych członków UE, czyli Bułgarii i Rumunii – najdłużej do końca 2013 r.


Źródło: polonia.wp.pl

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags