rozmaitosci2.jpg

Przeglad wybranych i aktualnych informacji dla Polonii

POLITYKA

Po co zdaniem członków SP iść do europarlamentu? By w kraju zrobić polityczną karierę. – Jeżeli w wyborach do europarlamentu przekroczymy próg, to wtedy na stałe zagościmy na polskiej scenie politycznej, staniemy się elementem systemu. W związku z powyższym większość naszych liderów po roku wróci do parlamentu polskiego – zapowiada rzecznik tej partii Patryk Jaki.

W partiach trwają pierwsze przymiarki do tworzenia list kandydatów do europarlamentu. Każdy lider zapewnia, że do Strasburga wyśle swoich najlepszych ludzi – takich, którzy mogą tak dla Polski, jak dla Europy wiele zrobić. Są jednak wyjątki. To politycy, którzy w europarlamencie widzą tylko przystanek w drodze do krajowej kariery. Nie ukrywają, że wybierają się tam tylko na rok, a majowe wybory traktują jako sposób na trwałe zaistnienie w polskiej polityce.

Tak – w rozmowie z radiem TOK FM – szczerze przyznał rzecznik Solidarnej Polski Patryk Jaki. – Jeżeli w wyborach do europarlamentu przekroczymy próg, to wtedy na stałe zagościmy na polskiej scenie politycznej, staniemy się elementem systemu. W związku z powyższym większość naszych liderów po roku wróci do parlamentu polskiego – stwierdził.

Jaki, pytany czy tak należy traktować europarlament, stwierdza wprost, że polityka krajowa jest ważniejsza. A postawa Solidarnej Polski pokazuje, że jej członkowie nie są hipokrytami. Jak “uspokaja” rzecznik partii – liderzy SP przez ten rok spędzony w europarlamencie mogą wiele dla Polski zrobić. Potem, jak zapowiedział Jaki, część z nich porzuci mandat, by w 2015 startować w wyborach do Sejmu.

Klub SP się wyludni – ale tylko na chwilę.

SP na listach do europarlamentu wystawi, poza obecnymi europosłami, niemal wszystkich parlamentarzystów. Beata Kempa, Arkadiusz Mularczyk, Ludwik Dorn czy Andrzej Dera mają być wyborczymi lokomotywami. Startują, by zaistnieć i po roku porzucić mandat? Szef klubu Arkadiusz Mularczyk w pełni popiera zdanie swojego rzecznika. Trzeba wystartować, dostać się do Strasburga, a po roku – wracać. Jak przekonuje – taka postawa, obietnica powrotu do krajowej polityki, pokazuje, że partia poważnie traktuje wyborców, że dba o dobro Polski.

Na argument, że takie podejście łamie umowę z wyborcami, którzy głosują w eurowyborach po to, by mieć w Strasburgu “swoich ludzi”, odpowiada atakiem na rządzących. Jak mówi Mularczyk – to premier Donald Tusk jako pierwszy zlekceważył europarlament, gdy kilku europosłów odwołał do kraju na stanowisko ministrów. Choćby Lenę Kolarską-Bobińską (resort nauki) czy Rafała Trzaskowskiego (administracja).

“To pokazuje, jak traktują wyborców” – Kidawa o strategii SP

– Jeżeli ktoś traktuje wyborców w taki sposób, to wyborcy go ocenią – tak słowa Jakiego komentuje rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. Podkreśla, że start w wyborach – czy do europarlamentu, czy Sejmu lub samorządu – to umowa zawarta z wyborcami. “Obiecuje się” im, że przez określony czas – czyli kadencję – będzie się ich interesy w określonym miejscu reprezentowało. Zapowiedź Jakiego, że część liderów SP będzie europosłami “przez chwilę”, dla Kidawy jest wskazówką, jak partia traktuje uprawianie polityki.

Dariusz Joński z SLD mówi ostrzej: to żart i kpina z wyborców. Rzecznik Sojuszu podkreśla, że słowa Jakiego są całkowicie niepoważne. – Nie można mówić, że wystawiamy teraz, ale już za rok znowu będziemy ich gdzie indziej wystawiać. Oni myślą, że Zbigniew Ziobro to jest Coca-Cola, że można go tu wystawiać w każdych wyborach.
/GW/

GOSPODARKA


Ożywienie polskiej gospodarki na co najmniej 3 lata zapowiada wicepremier i minister gospodarki. Janusz Piechociński mówił o tym na dyskusji w Krajowej Izbie Gospodarczej zatytułowanej „Polska gospodarka w 2014 roku – rozwój czy stagnacja?”.
„Jeśli nie wydarzy się nic dramatycznego w najbliższym otoczeniu Polski i w rozwoju sytuacji w trzech, czterech największych krajach Unii Europejskiej to wchodzimy w fazę istotnego i trwałego ożywienia polskiej gospodarki, jestem o tym przekonany, która może trwać więcej niż 3 najbliższe lata” – podkreślał Janusz Piechociński. Wicepremier zapowiadał też kontynuację proeksportowej strategii, w tym między innymi do krajów afrykańskich.
„To musi być nasze wspólne zadanie, aby najdalej w roku 2020 połowa naszej wymiany handlowej była poza Unią Europejską, przy utrzymaniu dużej dynamiki wzrostu w Unii” – apelował do przedstawicieli przedsiębiorstw Janusz Piechociński.
Według badań Krajowej Izby Gospodarczej, oczekiwania polskich przedsiębiorcówna 2014 rok są bardziej optymistyczne w stosunku do zeszłorocznych we wszystkich badanych obszarach aktywności. W bieżącym roku rodzime firmyspodziewają się osiągać lepsze wyniki w obrotach, sprzedaży krajowej. Na gruncie europejskim widać, że przedsiębiorstwa liczą na wzrost sprzedaży w 2014 roku, chociaż nie planują więcej zatrudniać ani inwestować na większą skalę.
Widoczny optymizm potwierdzają najnowsze prognozy ekonomiczne Komisji Europejskiej na 2014 rok. Wyniki badania Eurochambres w poszczególnych krajach pokazują również, że reformy przeprowadzone w odpowiedzi na kryzysfinansowy i zadłużenie krajów Eurolandu zaczynają przynosić efekty w takich krajach jak Portugalia, Włochy czy Hiszpania, podczas gdy wciąż wiele pozostaje do zrobienia w Grecji czy na Cyprze.
/Gazeta Prawna/

Po hydraulikach i spawaczach przyszedł czas na specjalistów i kadrę kierowniczą. To o nich pytają coraz częściej zagraniczni pracodawcy.
Jerzy Glinkowski od października 2013 r. zarządza regionalnym łańcuchem dostaw z londyńskiego biura giganta farmaceutycznego Glaxo 
SmithKline, gdzie trafił po kilku latach kariery w Avon Operations, polskiej spółce produkcyjnej koncernu kosmetycznego Avon. Tomasz Oszyński od roku jest menedżerem ds. produkcji w fabryce Pepsi w Kuwejcie, gdzie wykorzystuje swoje doświadczenie zdobyte w polskich zakładach Akzo Nobel i Coca Cola HBC.
Ich przykład potwierdza opinię łowców głów, że międzynarodowe firmy coraz częściej stawiają na Polaków szukając specjalistów czy menedżerów do pracy w swych zagranicznych spółkach. – W ostatnich latach widać to szczególnie w produkcji i logistyce – twierdzi Zbigniew Płaza, szef regionu w firmie Boyden Global Executive Search, która specjalizuje się w rekrutacji kadry kierowniczej. Zwraca uwagę, że w Europie Zachodniej zaczyna brakować ludzi, którzy się znają na produkcji i logistyce. Piotr Wielgomas, prezes Bigram Personnel Consulting, potwierdza, że Polska stała się zapleczem kadrowym dla zachodnich firm – nie tylko w produkcji i logistyce, ale również w usługach profesjonalnych czy w IT.
Sprzyja nam to, że Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska, stała się w ostatnich 20 latach zapleczem produkcyjnym i logistycznym dla sporej części międzynarodowych firm, które wykształciły tu swoje kadry. W rezultacie mamy dziś silną bazę specjalistów i menedżerów z praktyką w renomowanych przedsiębiorstwach. Zdaniem Zbigniewa Płazy popyt na polskich specjalistów i menedżerów będzie rósł. A to oznacza nowe wyzwanie dla krajowych firm.
– Więcej w najnowszym numerze “Bloomberg Bussinesweek Polska”.
Rzeczpospolita


  

Nawigacja

Strona 1 2

Następna strona >>

  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags