rozmaitosci2.jpg

Przeglad wybranych i aktualnych informacji dla Polonii

POLITYKA

– Strasznie się nasi przeciwnicy przestraszą takiego pokrzykiwania, konstruowania armii na wiecach wyborczych – powiedział Tomasz Nałęcz na antenie Radia Zet. Skomentował w ten sposób słowa Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził wczoraj, że “musimy mieć takie wojsko, aby napad na Polskę oznaczał prawdziwą wojnę”. Ta wypowiedź wywołała kłótnię wśród gości dzisiejszego programu Moniki Olejnik.
– Gdyby Jarosław Kaczyński przychodził na spotkania Rady Bezpieczeństwa Narodowego, mógłby się tam wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć o nowoczesności, planach przezbrojenia polskiej armii – powiedział Tomasz Nałęcz. – A tak zostaje pokrzykiwanie na wiecach wyborczych. Strasznie się nasi przeciwnicy przestraszą takiego konstruowania armii na wiecach – dodał.

Nałęcz zgadza się z Kaczyńskim co do tego, że polska armia musi być silna. Jednak jego zdaniem nie należy inwestować w liczebność, a w nowoczesność wojska.

“I tak dużo wydajemy na armię”

Z kolei Andrzej Rozenek stwierdził, że “Polska już wydaje na armię duże pieniądze. I to w skali świata”. – Nie znaczy to, że wydajemy te pieniądze dobrze. Nie zbrójmy się więcej, a lepiej – powiedział. – Jedyna ochrona dla Polski to nie więcej rakiet czy czołgów, ale wejście do strefy euro, większa integracja, wspólna polityka energetyczna. A to tańsze niż dodatkowe 100 tys. żołnierzy, których chce Jarosław Kaczyński – dodał.

Do sprawy odniósł się także Wojciech Olejniczak. W jego ocenie problem jest wyolbrzymiony. – Kaczyński straszy wojną, zagrożeniem. A naprawdę nie ma się czego obawiać – powiedział. – Jesteśmy w NATO i mamy zagwarantowane bezpieczeństwo – dodał.

Zgodził się, że “każda inwestycja z polskiego budżetu związana z obronnością powinna być przemyślana tak, żeby kupowano sprzęt nowoczesny”. – Ale nie przesadzajmy – powiedział. – Więcej trzeba inwestować w gospodarkę, służbę zdrowia, edukację. To tam mamy braki – podkreślił Olejniczak.

“Zagrożenie jest realne”

Absolutnie nie zgodził się z nim Jacek Sasin. – To ważna wypowiedź Kaczyńskiego (o rozbudowywaniu armii – red.) – powiedział. – Powinniśmy być silnym państwem, mieć silną armię. Bo tylko to tak naprawdę gwarantuje, że nasz sąsiad o imperialnych ciągotkach nie zdecyduje się na wrogie działania – dodał, podkreślając, że “zagrożenie jest realne i trzeba o nim mówić”.
/GW/

GOSPODARKA


Sprzedawcy luksusowych aut mogą otwierać szampana. Zanotowali rekordowe wyniki, bo rząd na trzy miesiące zafundował podatkowe ulgi na zakup aut dla firm.
W marcu w Polsce zarejestrowano 39,9 tys. nowych samochodów osobowych i lekkich samochodów dostawczych, o 40 proc. więcej niż przed rokiem – poinformowała firma Samar, ekspert polskiego rynku motoryzacyjnego. A w pierwszym kwartale zarejestrowano u nas 108 tys. nowych aut, o ponad jedną czwartą więcej niż przed rokiem.

Boom na “kratkę”

Ten boom sprzedawcy aut zawdzięczają rządowi, który od 2011 r. wprowadził na trzy lata ograniczenie w odliczeniach podatków VAT od firmowych samochodów. Do końca zeszłego roku przedsiębiorcy mogli odliczyć maksymalnie 6 tys. zł VAT od ceny auta i nie mogli odliczyć VAT od rachunków za paliwo do tych pojazdów. Projekt nowych przepisów o opodatkowaniu firmowych aut rząd ogłosił dopiero pod koniec zeszłego roku i weszły one w życie w tym miesiącu. Dlatego w pierwszym kwartale obowiązywały ulgi podatkowe większe niż w zeszłym roku i hojniejsze niż obecnie.

Wystarczyło tylko kupić samochód osobowy, który ma tzw. homologację ciężarową, czyli formalnie jest uznawany za ciężarówkę. Kiedyś taką homologację miały głównie auta z kratką, czyli samochody osobowe, w których montowano przegrodę między przedziałem pasażerskim i częścią bagażową.
Obecnie, po zmianie unijnych przepisów, homologację ciężarową N1 bez potrzeby montowania kratki ma wiele seryjnie produkowanych modeli aut – niektóre pojazdy kombi lub terenowe.

Statystyka nie pozostawia wątpliwości – to właśnie sprzedaż aut z homologacją ciężarową spowodowała ten boom. W pierwszym kwartale tego roku koncerny motoryzacyjne sprzedały 22 101 takich aut, a w pierwszym kwartale zeszłego roku – tylko… 262 sztuki.

Według danych firmy Samar średnia cena brutto nowego auta sprzedanego w Polsce w pierwszym kwartale tego roku wyniosła 117,9 tys. zł. Odliczenia VAT od ceny aut z homologacją ciężarową wyniosły więc prawie 470 mln zł. A korzystając z prawa do pełnego odliczenia VAT, przedsiębiorcy wpłacili do kasy fiskusa o 235 mln zł mniej, niż musieliby uiścić od kwietnia, kiedy mogą odliczyć tylko połowę VAT od ceny auta.

Budżet stracił więcej

Innymi słowy, przez poślizg w pracach rządu nad zmianą przepisów budżet stracił więcej, niż trzeba na zapowiedziane podwyżki świadczeń na niepełnosprawne dzieci. W tym roku potrzeba na nie 180 mln zł, jak szacował minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. Aby sfinansować podwyżkę świadczeń, rząd obciął wydatki na remonty lokalnych dróg, tzw. schetynówek.

Liderem w sprzedaży aut z homologacją ciężarową był Volkswagen. W pierwszym kwartale sprzedał Polakom ponad 4,5 tys. takich aut, a przed rokiem – tylko 117 sztuk. Drugie miejsce zajęła Škoda. Ta czeska firma z grupy VW sprzedała prawie 4 tys. aut z homologacją ciężarową, a w pierwszym kwartale zeszłego roku – żadnego.

Luksusowe marki skorzystały

Z okazji do zaoszczędzenia na podatku skorzystali amatorzy luksusowych limuzyn. Rekordowymi obrotami pochwaliło się Porsche, które w pierwszym kwartale sprzedało w Polsce 203 auta, dwa razy więcej niż przed rokiem. A trzy czwarte aut sprzedanych w tym roku przez Porsche miało homologację ciężarowych, więc ich nabywcy odliczyli od ceny po ponad 100 tys. zł VAT.
Huk roboty mieli też sprzedawcy aut innych luksusowych marek. W pierwszym kwartale BMW sprzedało 2343 auta, o 77 proc. więcej niż przed rokiem, natomiast sprzedaż aut Audi podskoczyła o ponad 50 proc. w skali roku – do 2166 sztuk. Ponad połowę aut sprzedanych przez te niemieckie koncerny w tym roku stanowiły pojazdy z homologacją ciężarową. Wzrost obrotów o niemal 70 proc. zanotowało też Volvo. Ta szwedzka firma sprzedała w pierwszym kwartale 2166 aut, z czego dwie trzecie z homologacją ciężarową.

W sumie w pierwszym kwartale w Polsce zarejestrowano prawie 9 tys. nowych aut luksusowych marek, co stanowi skok o 53 proc. w stosunku do zeszłego roku.

Przedsiębiorcy kupujący przez pierwsze trzy miesiące auta z homologacją ciężarową dostali więcej przywilejów. Będą mogli także odliczyć pełny VAT od paliwa do tych samochodów oraz rachunków z warsztatów. Natomiast kupując takie auto teraz, będą mogli odliczyć tylko połowę VAT od rachunków z warsztatu, a od lipca 2015 r. – także połowę rachunku ze stacji benzynowej. f /GW/

KULTURA

TVP Kultura zaprasza na spotkanie z twórczością wybitnego polskiego dokumentalisty, pedagoga i człowieka o niebanalnej osobowości – Marcela Łozińskiego.

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych dokumentalistów na świecie. Laureat Europejskiej Nagrody Filmowej za dokument „Poste Restante”, nominowany do Oscara za film „89 mm od Europy”. Członek Amerykańskiej Akademii Filmowej AMPAS oraz Europejskiej Akademii Filmowej EFA. Laureat Nagrody Wolności im. Andrzeja Wajdy / Philipa Morrisa, Paszportu Polityki oraz Nagrody Wielkiej Kultury Polskiej.

Wykładał w Paryskiej Szkole Filmowej FEMIS oraz w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Prowadzi zajęcia w ramach Programu Dokumentalnego „Dok Pro” w Szkole Wajdy. Nagrodzony Złotym Dinozaurem podczas MFF „Etiuda & Anima” w Krakowie za działalność pedagogiczną.

W każdą kwietniową środę, w późnych godzinach wieczornych TVP Kultura zaprasza na przegląd filmów tego wybitnego artysty.

Emisje filmów poprzedzi rozmowa Michała Chacińskiego z reżyserem w Studiu Kultury.

2 kwietnia

Emisja 23:10
Happy end (1973)
Dokumentalne studium postaw grupy ludzi w sytuacji gdy muszą podjąć odpowiednie decyzje. Film zrealizowany wspólnie z Pawłem Kędzierskim.

Emisja 23:25
Koło fortuny (1972)
Powitanie Wojciecha Fortuny w Zakopanem po powrocie z olimpiady w Sapporo, gdzie zdobył złoty medal.

Emisja 23:45
Rano, południe, wieczór (1972)
Dokumentalny film będący formą reporterskiego zapisu z życia pracujących, a jednocześnie zajmujących się prowadzeniem domu kobiet.

9 kwietnia

Emisja 22:05
Żeby nie bolało (1997)
Film składa się z dwóch części. Pierwsza to fragmenty filmu dokumentalnego „Wizyta”, który w 1974 roku zrealizował w WFD M. Łoziński. Ta część przytoczona została w sepii, żeby podkreślić ich oddzielenie. I oto mijają 23 lata. Ta sama ekipa i fotograf, inna dziennikarka. Wszyscy starsi o 23 lata.
16 kwietnia

Emisja 22:25
Siedmiu Żydów z mojej klasy (1991)
Marcel Łoziński zaprosił do udziału w swoim filmie ludzi, których zmuszono do wyjazdu z Polski wskutek antysemickiej nagonki w roku 1968. Po latach, z okazji zjazdu koleżeńskiego ponownie spotkali się w ojczyźnie.

Emisja 23:05
89 mm do Europy (1993)
Pociągi w Europie jeżdżą po torach o szerokości 1435 mm, pociągi w byłym ZSRR – 1524 mm. Różnica wynosi tytułowe 89 mm. Dokument pokazuje robotników pracujących przy wymianie kół w pociągach.

23 kwietnia

Emisja 22:00
Wszystko może się przytrafić (1995)
Film nagrodzony na XXXIII Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie. Jego bohaterem jest sześcioletni chłopiec, który jeżdżąc po parku spotyka starszych ludzi. W rozmowach z nimi pyta o sens życia, samotność, śmierć. Przejażdżka zamienia się w wędrówkę przez życie.

Emisja 22:40
A gdyby tak się stało (2007)
Osiemnastoletni młodzieniec wraca do parku, gdzie dwanaście lat wcześniej, jeszcze jako małe dziecko, jeździł na hulajnodze, przyglądał się dumnym pawiom, a spotkanym staruszkom zadawał pytania na temat życia, śmierci, miłości, samotności. Film był jednym z ośmiu najlepszych światowych dokumentów, ubiegających się o nominację do Oscara.

30 kwietnia

Emisja 23:05
Poste restante (2009)
Listy, których adresaci są nie do odnalezienia, trafiają do Urzędu Przesyłek Niedoręczalnych w Koluszkach. W Polsce jest ich co roku około miliona, wśród nich kilkanaście adresowanych do Pana Boga. Film opowiada historię jednego z tych listów.

Emisja 23:20
Jak to się robi (2006)
Znany doradca medialny postanowił udowodnić, że z każdego można ulepić polityka. Na casting zgłosiło się kilkaset osób. Kilkanaście z nich rozpoczęło szkolenie, do końca dotrwał jeden. Przedstawione wydarzenia nie były w żadnej mierze inspirowane przez autorów filmu, są jedynie dokumentalnym zapisem rzeczywistości./TVP/

Opracowal: Wieslaw Mroz

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags