rozmaitosci2.jpg

Przeglad wybranych i aktualnych informacji dla Polonii

POLITYKA

Już 16 listopada wybierzemy 47 tys. radnych oraz 1565 wójtów, 806 burmistrzów i 106 prezydentów. Kandydaci starają się nas przekonać, byśmy oddali na nich głos. Ich wizerunki wiszą – niestety – wszędzie. Co mówią te wszystkie plakaty o przyszłych radnych?

Jeśli komuś się wydawało, że temat chaosu w polskiej przestrzeni nabiera w Polsce znaczenia, musi właśnie stracić wszelkie złudzenia. Tak nie jest, a czas kampanii wyborczej bezlitośnie obnaża to, co o ładzie przestrzennym naprawdę myślą tysiące kandydatów do naszych samorządów.

Przedwyborczą Polskę oblepia dykciana, kolorowa papka. Tysiące plakatów zwisają ze słupów, barierek, przystanków i wszystkiego, do czego da się je przytwierdzić plastikowymi opaskami. Z punktu widzenia wyborcy taka forma promocji nie ma żadnego sensu. No, chyba że ktoś kieruje się w swoich wyborczych decyzjach tylko urodą kandydatów. Za pomocą plakatu czy nawet wielkoformatowej siatki nie da się bowiem powiedzieć nic oprócz: “Tak wyglądam po użyciu Photoshopa”.

W kontekście tego, że karty wyborcze pozbawione są zdjęć kandydatów, wydaje się to jeszcze bardziej bezcelowe.

A mimo to na dyktach się nie kończy, choć w niektórych miastach – jak choćby w Częstochowie – brakuje już miejsc na słupach, by je upchnąć. Miejscowi słupy z plakatami kandydatów nazywają “szaszłykami”. W Warszawie w oczy kłują rozstawione po mieście lawety z wizerunkami kandydatów Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej Piotra Guziała. Tego samego narzędzia omijania przepisów dotyczących reklamy używają szemrane salony masażu, komisy z samochodowymi szrotami i sklepy z dopalaczami, ale to jak widać żaden problem.

W Poznaniu starający się o reelekcję prezydent Ryszard Grobelny promuje się w wielkim formacie na rusztowaniu, które zdaniem powiatowego inspektora nadzoru budowlanego stoi nielegalnie.

W Katowicach na przedwyborczą debatę o reklamie zewnętrznej i wizualnym chaosie w mieście przyszło tylko dwóch z kilkudziesięciu zaproszonych na nią radnych.

Politycy samorządowi ze wszystkich czołowych partii ład przestrzenny mają głęboko w nosie i specjalnie się z tym nie kryją. W bilansie wizerunkowych zysków i strat opłaca się im nawet łamać obowiązujące w Polsce przepisy i wieszać swoje plakaty tam, gdzie i jak popadnie. Wiedzą, że potępienie wyborców ich za to nie spotka. To nie jest najlepszy prognostyk, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę to, że zainicjowana przez prezydenta Bronisława Komorowskiego ustawa krajobrazowa zakłada, iż to właśnie samorządy będą miały większy wpływ na politykę reklamową w miastach i gminach. Marne to pocieszenie, ale widząc, jak wygląda kampania samorządowa, przynajmniej wiemy, czego się spodziewać w tej sprawie po wyborach. Niczego. Zdaniem ludzi z plakatów tak jak jest, jest bardzo dobrze.
/Wyborcza/

GOSPODARKA

benzyna
Kierowców, których ciepły listopad skłoni do wyjazdu za miasto, czeka dodatkowa zachęta na stacji benzynowej. Ceny są dziś najniższe od marca 2011 r. – podała wczoraj firma e-petrol.pl analizująca rynek paliw. Benzyna 95 kosztuje średnio 5,1 zł za litr, o 4 gr taniej niż przed tygodniem. Litr oleju napędowego przez ostatni tydzień staniał aż o 7 gr i kosztuje średnio 5,02 zł.

Analitycy są przekonani, że wkrótce cena oleju napędowego w Polsce spadnie poniżej 5 zł za litr. – Może się to stać w ciągu tygodnia, dwóch – powiedział nam Jakub Bogucki z e-petrol.pl. Jego zdaniem również w ciągu kilku tygodni cena benzyny 95 zejdzie poniżej 5 zł za litr.

Większą optymistką jest Urszula Cieślak, analityk rynku paliw z firmy BM Reflex: – Być może już pod koniec tego tygodnia średnia cena litra oleju napędowego spadnie poniżej 5 zł.

W niektórych województwach już teraz na większości stacji można tak tanio zatankować diesla. Wczoraj e-petrol.pl poinformował, że w woj. śląskim i wielkopolskim olej napędowy kosztuje 4,96 zł za litr, a w lubelskim – 4,99 zł. To ceny średnie, na niektórych stacjach jest jeszcze taniej. Dwa tygodnie temu widziałem na Podlasiu stację sprzedającą diesla za 4,85 zł za litr. – Są stacje, na których litr benzyny 95 kosztuje 4,8 zł, a oleju napędowego 2-3 gr mniej – mówi nam Cieślak.

Dzięki niższym rachunkom za paliwo kierowcom i firmom zostaje więcej pieniędzy. – Spadną koszty wytwarzania, ale raczej nie pobudzi to gospodarki. Obniżka wydatków na energię nie miała takiego wpływu na gospodarkę jak wzrost zamówień czy eksportu – uważa Cieślak. Choć dodaje, że spadek cen paliw może nieco pobudzić konsumpcję indywidualną.

Według Boguckiego od początku sierpnia benzyna w Polsce staniała średnio o 30 gr na litrze, a niemal dwie trzecie z tego przypadło na październik. Tak znaczącą obniżkę kierowcy zawdzięczają gwałtownej przecenie ropy naftowej na świecie. W czerwcu na giełdzie w Londynie baryłka europejskiej ropy Brent kosztowała prawie 116 dol., ale w październiku – ok. 85 dol.

We wtorek Arabia Saudyjska ogłosiła, że obniża ceny ropy dla USA. I zaczęła się kolejna fala przecen. Wczoraj przed południem w Londynie baryłka Brent kosztowała 81,6 dol., najmniej od października 2010 r.

Ceny ropy spadają, bo na światowe rynki płynie jej coraz więcej. Wczoraj Brazylia ogłosiła, że we wrześniu wydobywała 2,36 mln baryłek ropy dziennie, 13 proc. więcej niż przed rokiem. Przybywa też surowca ze złóż w łupkach w USA. Wydobycie ropy w Stanach jest najwyższe od trzech dekad, a rządowa Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej przewiduje, że w przyszłym roku USA będą wydobywać 9,5 mln baryłek ropy dziennie – najwięcej od początku lat 70. zeszłego wieku. Amerykańskie firmy nie mogą eksportować ropy z rodzimych złóż, ale ten zakaz nie dotyczy reeksportu i firmy w USA skwapliwie z tego korzystają. Według najnowszych danych w lipcu reeksport ropy z USA wynosił 0,4 mln baryłek dziennie – najwięcej od 57 lat.

Gwałtowna przecena ropy bije w Rosję, która czerpie z jej sprzedaży połowę dochodów budżetu. W październiku baryłka rosyjskiej ropy Urals kosztowała średnio 86,4 dol., prawie 22 dol. mniej niż we wrześniu. I właśnie z powodu spadku cen ropy rubel stracił w październiku około 5 proc. wartości, chociaż na obronę jego kursu Centralny Bank Rosji wydał ok. 27 mld dol. /G.W/


  

Nawigacja

Strona 1 2

Następna strona >>

  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags