Niewysoka, filigranowa tanecznym krokiem wkroczyła do niewielkiej, przykościelnej sali wypełnionej wielbicielami jej talentu. KRYSTYNA SIENKIEWICZ – aktorka, piosenkarka, gwiazda kabaretu lat 60- tych i 70 -tych. Któż z nas nie zna tego nazwiska?Do Wiednia przybyła na zaproszenie magazynu Żongler z programem pt. Śmiechoterapia. Występ składał się z dowcipów i zabawnych historyjek zręcznie ze sobą połączonych. Niektórym z kawałów zdążyły wyrosnąć już dłuuuuugie brody, ale komediowy talent aktorki sprawiał, że w jej wydaniu odzyskiwały utraconą świeżość. Była mowa o niewiernych żonach, kochankach i relacjach damsko-męskich. Dostało się politykom, blondynkom i mężczyznom. Spotkanie szybko nabrało charakteru biesiady. Były wspólne śpiewy, eksplozje śmiechu i huragany oklasków. Aż dziw, że na dostojnych obliczach świętych spoglądających na nas ze sklepienia barokowej sali nie pojawił się rumieniec zażenowania.
Naukowcy twierdzą, że śmiech to niezawodny środek na poprawienie naszego stanu psychofizycznego. Jeśli to prawda to po terapii zastosowanej przez panią Sienkiewicz każdy z widzów wrócił do domu zdrowszy i w lepszym humorze.
Na koniec podzielę się z Państwem pewnym spostrzeżeniem. Podejrzewam, że Krystyna Sienkiewicz ma jakieś specjalne względy u zjawiska, które określamy jako CZAS. Jest on dla aktorki niezwykle łaskawy.

Bożena Piontek-Dobosz

PS. Czy wiecie, że z mężczyzną jest jak z telefonem komórkowym – albo jest poza zasięgiem albo zajęty albo okazuje się, że to pomyłka.

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags