Zanim przed laty wybrałam się do Lodzi, słyszałam wiele o tym mieście. Przede wszystkim zdziwienie: po co tam jedziesz? Niezbyt ładne przemysłowe obszary… Spacerując ulica Piotrkowska, a także mniej znanymi zakamarkami miasta, odkrywałam jego dusze.

Z niesamowita historia, uprzemysłowieniem, zmiana, próbą rozwoju. To, co składa się na to miasto zaprezentowano w trakcie prezentacji oraz wystawy o mieście, jaka przygotowano w ramach promocji Łodzi jako miasta, potencjalnego organizatora Expo 2022.
Spotkanie jakie odbyło się 5.07. o 19.00 w Instytucie Polskim w Wiedniu otwierało promocję , której zadaniem jest przekonanie 150 światowych rządów do tego, ze położona w środkowej Polsce miejscowość jest najlepszym kandydatem. Po przywitaniu przez dyrektora Instytutu Polskiego, odczytano list Ministra Witolda Waszczykowskiego, zwracający uwagę m.in. na miasto jako inspiracje literacka tak dla Władysława Reymonta, jak i austriackiego twórcy, Jozefa Rotha, a także przeobrażenie miasta od przemysłowego do bycia ośrodkiem akademickim. Główną częścią prezentacji było wystąpienie przedstawiciela Miasta Lodzi, vice Prezydenta, Krzysztof Piątkowskiego, który opowiedział w skrócie o mieście, snując narracje próbującą połączyć historie Austrii z ta polska.

I w ciekawy sposób zaznaczając bardzo intensywny rozwój miasta, a także jego współczesny potencjał. Największe zainteresowanie wzbudził fakt budowy nowego dworca, o który padło najwięcej pytań z publiczności. Istotna, choć nieco chyba niezauważona częścią prezentacji był film promujący miasto przygotowany na okoliczność Expo. Problemy techniczne mocno rozluźniły atmosferę i można było odnieść wrażenie, ze wśród zebranych jedynie kilka osób rzeczywiście interesuje się tematem, choć frekwencja jak na wakacyjny miesiąc była imponująca. Kto jednak tematem zainteresowany był, mógł dzięki ogromnym książkom z rozkładanymi częściami, poznać rozwój miasta.

Historia ważnych i zabytkowych budynków była do przeczytania z interaktywnego ekranu, gdzie należało przypasować kontury budynku do jego lokalizacji, by poznać jego nazwę i zastosowanie, a także dzięki świetnie wydanym folderom dotyczącym zarówno samego EXPO, jak i miasta jako weekendowego celu. Mnie nieco zabrakło tak żywego zainteresowania publiczności, jakie normalnie obserwuje się przy okazji innych imprez Instytutu Polskiego. Prawdopodobnie natłok odwiedzających uniemożliwiał dobry odbiór wystawy. A szkoda, bo miasto samo w sobie ma wiele do zaproponowania i może warto byłoby uważniej wsłuchać się w jego historię.

Anna Maria Gacek

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags