“Tu nie ma miejsca na sztukę” – takie słowa witają wchodzących do biblioteki Instytutu Polskiego w Wiedniu. Chwileczkę… czy to nie tu miało być otwarcie wystawy sztuki współczesnej? Zastanawiam się. Jeszcze raz sprawdzam datę i adres na moim zaproszeniu… W popłochu szukam wzrokiem zrobionego na drutach portretu Galerii Arsenał w Białymstoku widniejącego na zaproszeniu. Tak, teraz już jestem pewna, że to tutaj… No tak, tęga głowo, dałaś się wciągnąć w artystyczną grę z odbiorcą.

 

“Tu nie ma miejsca na sztukę?” Gdzie nie ma na nią miejsca? W telefonie komórkowym? W Galerii? A może w Instytucie Polskim? Czym w takim razie jest sztuka, skoro nie potrzebuje szczególnego miejsca, by się zaprezentować? Co z muzeami? A artysta; to już nie tylko wybitna jednostka społeczna? Te i wiele innych pytań wypełnia moją głowę. No cóż… ruszajmy na poszukiwanie odpowiedzi.
Pomocną okazała się dyrektor Galerii Arsenał w Białymstoku, pani Monika Szewczyk, która słowem wstępu rozwiała moje, kłębiące się w głowie, dylematy.
Na sztukę nie ma już miejsca w galerii, jako miejscu wyznaczonym do prezentacji, czy sprzedaży dzieł. Młodzi nie wahają się pokazywać swoje dzieła na szybach okien, czy w pomieszczeniach nie związanych ściśle z prezentacją tworów artystycznych.

 

Artyści, których mamy okazję poznać, szukają inspiracji w przedmiotach, z którymi obcujemy na co dzień, jak np. telefonie komórkowym, odtwarzaczu DVD, codziennej gazecie. A nawet zaglądają do toalety, czy na lotnisko. Możemy więc powiedzieć, że to sakralizacja profanum, próba zaproszenia sztuki do naszego codziennego życia. A może młodzi nadają charakter artystyczności rzeczom i czynnościom, które nie kojarzą się potocznie ze sztuką? Bardzo wyrazisty jest wybór tematów: droga na lotnisko, niedopałek papierosa leżący w publicznej toalecie, pseudonaukowa praca dyplomowa. Spójrzmy więc na dzieła wystawione w bibliotece Instytutu Polskiego.
Julita Wójcik jest autorką “Koronki”(2005), wspomnianego portretu białostockiej galerii. Jadwiga Sawicka namalowała obraz na płótnie pt. “ZZemsty“(2001). Laura Pawela jest autorką dzieła, którego inspiracją było zdjęcie zapisane w telefonie komórkowym. Tytuł już znamy “Tu nie ma miejsca na sztukę”(2004). Wystawa prezentuje też dzieło Joanny Rajkowskiej “Droga na lotnisko”(2005). To cykl fotografii upamiętniających przebytą wraz z pewnym młodym człowiekiem drogę na lotnisko w charakterze pomocnika. Zbigniew Libera tworzy fikcyjne strony gazet dla artystów, którzy w jego mniemaniu nie zdobyli należytego rozgłosu w mediach. W Instytucie Polskim zobaczymy na przykład stronę “Gazety Wyborczej” poświęconą Andrzejowi Patrumowi, po śmierci którego nie ukazała się żadna wzmianka. Cykl zatytułowany jest “Mistrzowie”(2004). I jeszcze jedno dzieło, tym razem są to fotografie Marka Wasilewskiego “Good morning Tokyo”(2002). Bohaterami “Teledysku” Pawła Althamera są młodzi ludzie opowiadający o swoich marzeniach i planach na przyszłość. Naprzeciwko dzieł artysty Zbigniewa Libery leży “Praca magisterska” Oskara Dawickiego. Artysta wynajął anonimowego “pisarza” prac magisterskich w celu napisania naukowego tekstu na temat jego osoby.

 

Niestety pomimo bardzo interesującego tematu, sama wystawa nie obudziła we mnie szczególnych doznań estetycznych. Polecam ją osobom interesujacym się sztuką, nade wszystko sztuką awangardową oraz ludziom zapracowanym, którzy pomimo ograniczonego czasu wolnego, chcieliby posmakować polskiej działalności artystycznej młodych ludzi. W celu jej poznania wystarczy zagospodarować ok. piętnastu minut. Moim zdaniem to za mało, by wystawę uznać za udaną. Ja odeszłam z lekkim uczuciem niedosytu i rozczarowania.

Majka Aguilera

 

Organizatorzy wystawy:
Instytut Polski w Wiedniu
Am Gestade 7, 1010 Wien

Zaprezentowano dzieła z kolekcji:
Galerii Arsenał w Białymstoku
Polskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Białymstoku

Wystawę można oglądać do 01.03.2007r. w godzinach otwarcia biblioteki

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags