„Nie sprawdziłem godzin otwarcia biblioteki i musiałem poczekać godzinę. Obserwowałem wiec rzeczywistość, a przy okazji tych wszystkich szaleńców, którzy biegają porankami” Tymi słowami przywitał mnie profesor na konsultacjach, zaliczając mnie w poczet kandydatów do szpitala psychiatrycznego. Biegam wprawdzie ostatnio nieco mniej i nie zawsze rano, ale nieważne która byłaby godzina, wniosek profesora byłby z pewnością taki sam.

Kiedy niemal 14 lat temu po raz pierwszy z wycieczka wybrałam się do Wiednia, miasto zrobiło na mnie wrażenie niesamowicie zielonego. Kiedy przed ponad rokiem zamieszkałam w stolicy Austrii, wniosek był jeszcze jeden: biega tu niemal każdy. Choć żeby przebiec te trasę, należało zdecydować się odpowiednio wcześniej. Wolnych miejsc startowych nie było już w styczniu.

Tu i owdzie ludzie przechodzą się z palmami. Ze Stephansplatz tłumy ciągną jednak w stronę Hofburga. Tam na mecie maratonu mimo nieubłagalnie niskiej kwietniowej temperatury gromadzi się tłum by na możliwe sposoby zagrzewać do walki biegnących maraton. Wszędzie właściwie widać biegaczy, którzy maraton ukończyli. Zdaje się, ze niewiele osób przejmuje się ograniczeniami w komunikacji miejskiej.

Przy Heldenplatz obserwuje jak na metę wbiegają najszybsze kobiety. Ku zaskoczeniu wszystkich wygrywa Niemka. W powietrzu atmosfera sportowego święta, wzrokiem lustruje biegaczy, którzy ukończyli półmaraton. Miałam spotkać się z koleżanką, która w ramach urodzinowego prezentu dla samej siebie zafundowała sobie udział w Vienna City Marathon.  Zamiast Karoliny dostrzegam mężczyznę, który rozkłada polska flagę. Szkoda, ze jego ruchy są szybsze niż migawka mojego aparatu. W ciągu kilku minut przed oczami migają mi barwy narodowe kilku państw. Tysiące biegaczy, święto sportu. Po dobiegnięciu na metę okrywają się foliami, cieszą, choć chłodne powietrze nie sprzyja długiemu rozkoszowaniu się smakiem zwycięstwa, zwłaszcza, ze nie działają telefony i trudno skontaktować się z kimś, kto czeka na mecie z ciepłym ubraniem. Mimo tych wszystkich Nieodmiennie kiedy obserwuje dobiegających do mety, postanawiam, ze za rok sama wezmę udział w zawodach. Może chociaż sztafeta?

Może wtedy i profesor przyjdzie pokibicować?

****

Anna Maria Gacek

W Maratonie Wiedeńskim wzięło udział 42 078 uczestników ze 127 państw. W kategorii mężczyzn zwyciężył Etiopczyk Getu Feleke. Bieg kobiet natomiast niespodziewanie wygrała  Niemka Anna Hahner., która pierwsza lokatę zapewniła sobie na odcinku ostatnich 300 metrów. Trasa prowadziła przez  punkty miasta jak np. Praterstern, Parkring, Kärtnerring, Mariahilferstraße.

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags