Ciekawa jestem, kto z mieszkajacych w Wiedniu rodaków wie, że wszechobecne ostatnio hasło reklamowe „Wien, Wien nur du allein“ wyszło nie spod pióra wziętego speca od reklamy, lecz Wiedeńczyka polskiego pochodzenia i nazwiska, na dodatek żyjacego prawie przed stu laty? Przyznam, że ja nie wiedzialam.
[smartads]Otóz tym polskim Wiedeńczykiem był niejaki Rudolf Sieczynski i z jego piosenki „Wiedeń, miasto moich marzen” („Wien, du Stadt meiner Träume”), która na dodatek uważana jest za nieoficjalny hymn austriacjiej stolicy, pochodza powyzsze slówa.
Sprawcą tego „oswiecenia” byl Instytut Polski w Wiedniu, który w czwartek 19 maja b.r. zorganizowal koncert pod tyle intrygujacym co zachecajacym tytulem „Wiedenski dowcip po polsku” („ Wiener Schäh auf polnisch”) .
W trakcie przeszlo dwugodzinnego koncertu zaprezentowane zostaly piosenki i arie operetkowe znane powszechnie szczegolnie starszej generacji, które uwazane sa za typowo wiedenskie, a wyszly spod piora mieszkajacych w Wiedniu Polakow. Należeli do nich obok Sieczynskiego także Leopold Godowski, przez wiele lat profesor wiedenskiego konserwarorium muzycznego i nauczyciel Artura Rubinsteina; Jerzy Petersburski, slanny twórca Tanga Milonga, a nawet, któż by pomyslal, najslawniejszy polski kompozytor wspólczesny, Karol Szymanowski, który wlasnie w Wiedniu „popelnil byl” swoją jedyną operetke, ktora niestety wyladowala w szufladzie i dopiero sto lat pózniej doczekala sie swojej premiery w Krakowie. O faktach tych i pikanteriach z życia naszych slynnych rodaków, których losy laczyly sie scisle z Wiedniem, interesujaco i dowcipnie opowiadal podczas wieczoru w Instytucie Polskim Daniel Wagner, redaktor Radia Stephansdom. Ale doskonaly moderator to nie wszystko. Do doskonalej atmosfery i wysokiego poziomu
koncertu przyczynili sie przede wszystkim wokalisci, Jolanta Kowalska, Maria Harpner, Aleksander Zbigniew Pinderak i Tomasz Pientak oraz akompaniujacy im na fortepianie doskonale znany w srodowisku polonijnych melomanów Cezary Kwapisz.
Przeważnie austriackiej publice, najwyrazniej także zaskoczonej polskim autorstwem ulubionych hitów, podobala sie przez swoj nienaganny „ urweanerisch” austriacka sopranistka Maria Harpner. Ale iscie gromkimi brawami przyjela ona brawurowo wykonane, kipiace temperamentem interpretacje znanego z wiedenskiej Volksoper A.Z. Pinderaka oraz mlodych artystów z Polski, Jolanty Kowalskiej i Tomasza Pietaka. Nawet ci (a do nich i ja należe), którzy traktuja operetke raczej jako tzw. „zlo konieczne” a oglednie mówiac „z przymrózeniem oka”, najpózniej po ariach z operetki Szymanowskiego musieli zrewidowac swoje nastawienie i z artystami oraz resztą szczerze zachwyconej publicznosci zaintonowac utwór konczący ten jakze sympatyczny wieczor w Instytucie Polskim „Wieden, miasto moich marzen”. Co wiecej, wracając pozną wieczorną porą do domu, spojrzalam troche innymi oczami na znany mi juz od tak wielu lat Wieden i odkrylam z lekkim zdziwieniem, że jest ono zaiste miejscem wymarzonym do spedzenia w nim życia. A co Panstwo na to?


Grażyna Walega





Zapraszamy do fotoreportażu:

  


  
  
  

Komentarze



3 komentarze do “Wiener Schmäh auf Polnisch”

  1. Dodał: opatczyk halina - 1 June 2011 21:17

    Raczej fotoreportaŻu. Dziekuję!

  2. Dodał: admin - 2 June 2011 12:45

    oczywiscie :), dziekujemy

  3. Dodał: Kulturalna sensacja sezonu- prapremiera „Polskiego wesela“ - iPolen.at ........ Forum i Portal Polonii w Austrii - 24 June 2012 23:36

    […] o czym mogliście przekonać się Państwo czytając artykuł „Wiener Schmah auf polnisch“ (http://www.polonia-w-austrii.at/wiener-schmah-auf-polnisch/) . Jeden z takich śladów wiry historii zatarły jednak na bardzo długo, bo aż na 75 lat. Mowa […]

Dodaj komentarz

  
  

Tags

cezary kwapisz