G.W:Nie cała Polonia orientuje się, co to jest Wspólnota Polska i czym się ona zajmuje.Proszę nam na początek trochę przybliżyć cele tego Stowarzyszenia.

W.D: Cele działania Wspólnoty Polskiej są bardzo rozległe. Jeśli chodzi o Polonię w krajach Europy Wschodniej to w pierwszej kolejności jest to pomoc humanitarna i edukacyjna. Najważniejszym elementem naszych działań są dzieci. Dla nich organizujemy w Polsce wypoczynek letni połączony z nauką języka polskiego ( z nauczycielami ,conajmniej 2 godz. dziennie). Przed dwoma laty Oddziałowi naszemu, chyba jako jedynemu z oddziałów Wspólnoty w całym kraju, udało się otworzyć przychodnię lekarską na Ukrainie w mieście podobnym wielkością do Bielska-Białej. Tam dyrektorem Caritasu jest Polak, ksiądz Zając i mamy też zaprzyjaźnionego mera, który jest przychylny Polakom.Miasto dało budynki a my decyzją naszego Prezydenta Krywulta, mogliśmy przekazać sprzęt medyczny po zlikwidowanych w Bielsku ZOZ-ach. Przychodnia służy teraz nie tylko Polakom, ale korzysta z niej także ludność ukraińska. To taki konkretny przykład naszej działalności.
Inaczej jest w przypadku Zachodu.Tutaj wsparcie dla Polonii koncentruje się na projektach kulturalnych oraz sportowych. Dobrym przykładem może być współpraca naszego oddziału z niemieckim Klubem Hannover, który właśnie dzisiaj otrzyma ufundowany przeze mnie puchar przechodni , który wręczony zostanie w czerwcu po Mistrzostwach Europy Polonii Niemieckiej. Chcemy też zacieśnić współpracę z Austrią z panem Lechem i Stowarzyszeniem Sportowym ,ale do tej pory się to jakoś nie udało.Aktualnie bardzo intensywnie szukamy też kontaktów z tzw. młodą emigracją. Na Zjeździe Polonii w Warszawie spotkałem się z Polakami z Irlandii.Ci młodzi ludzie
deklarowali współpracę, ale obawiam się, że te organizacje jeszcze nie całkiem wiedzą, jak wyciągnęć korzyści ze współpracy ze Wspólnotą Polską. A my to wsparcie chętnie oferujemy, nawet łącznie z pomocą prawną. Chociażby z naszym Oddziałem współpracują prawnicy i lekarze i oficerowie, a więc szeroka gamy ludzi o różnych zawodach. Zawsze można zadzwonić i zasięgnąć porady.

imgp2140.JPG

G.W:Rada Krajowa Naszej Wspólnoty już poraz piąty z rzędu powierzyła Organizację tak prestiżowej imprezy jak Zimowe Igrzyska Polonijne Oddziałowi Bielskiemu. To dla was bez wątpienia duże wyróżnienie.Czy organizacja Igrzysk przynosi też jakieś wymierne korzyści ?

W.D. Tak, bardzo duże. Myślę, że przede wszystkim dla nas wszystkich, Polaków. Ja zawsze po Janie Pietrzaku powtarzam, że wszyscy Polacy to jedna rodzina, bez względu na to czy ze Wschodu czy z Zachodu czy tutaj z Bielska-Białej. Jakie są tego efekty? Zacznijmy od podstaw – od nawiązywania przyjaźni. Następnie półka wyższa to pomoc humanitarna, właśnie dla tego regionu. Przykładem jest grupa kanadyjska, która od początku wspiera domy dziecka. Mogę zdradzić, iż w tym roku przywieźli 4 000 Dolarów i kupę sprzętu sportowego, które zostaną w poniedziałek przekazane na ręce pani dyrektor . I to jest jednym z przykładów, że Polonia na Zachodzie nie zapomina, że jednak i w Polsce są biedne dzieci, które potrzebują pomocy. I one tę pomoc otrzymują. To jest najważniejsze. Wiem też, że przy okazji Igrzysk dochodzą do skutku spotkania biznesowe. Często pytają nas biznesmeni, jakie grupy będą, skąd, co reprezentują. My udzielamy pełnych informacji. Dla przykładu na jutro zaplanowane jest już spotkanie Urzędu Wojewódzkiego z Katowic z grupą żytomierską. Również Kanadyjczycy mają swoje spotkanie biznesowe. Zwykle dowiaduję się po Igrzyskach, że ktoś z regionu nawiązał współpracę gospodarczą. To daje efekty. Bardzo zależy nam na tym , żeby głównie ludziom z Zachodu uświadomić,że bez względu na to , co ich tutaj kiedyś spotkało i zmusiło do emigracji,zawsze są tu mile widziani. A więc szczególnie w przypadku tej „starej Polonii”, która musiała opuścić Polskę ze względów politycznych, chcemy przełamać barierę nieufności. Zdarzają się też przypadki, co uważam za bardzo przykre, że niektórzy Polacy ukrywają nawet przed dziećmi swoje pochodzenie. Taki przypadek jest mi znany z grupy szwedzkiej.Wiem, że dzięki tym kontaktom, które się tutaj nawiązują zakończył się on happy end’em- obaj synowie jednej z rodzin odkryli swoje korzenie, przyjechali do Polski na studia i tutaj zostali.

G.W: Jak długo przygotowujecie tak dużą imprezę jak Igrzyska?

W.D: Tutaj muszę odpowiedzieć jednoznacznie – 5-tego marca kończymy Igrzyska i 5-tego zaczynamy przygotowania do następnych.
W pierwszej kolejności musimy wystąpić do Rady Krajowej o przyznanie nam kolejnych Igrzysk, bo znalazła się konkurencja- miasto Zakopane.
Już tym razem musiałem o organizację w naszym regionie stoczyć ogromny bój, aby nam tego nie zabrano. Jestem zwolennikiem koncepcji, że tego co poszczególne oddziały robią już od dawna i robią dobrze, nie należy im zabierać. Szczególnie, iż wracając do historii w 1999 roku ówczesny Sekretarz Generalny Marek Konopczyński złożył propozycję reaktywacji Igrzysk w pierwszej kolejności Zakopanemu. Oni wtedy odmówili.Wówczas zwrócił się do nas z tą ofertą i my to przejęliśmy. I proszę mi wierzyć, pierwsze Igrzyska to było tyranie nosem po ziemi, bo była masa oporów.Ale nam się to udało. Przy następnych Igrzyskach nikt już nie przeszkadzał. Przy kolejnych imprezach przyglądano się już naszej działalności a w momencie, kiedy myśmy to rozkręcili pojawiła się informacja, że Zakopane jest zainteresowane organizacją. Działacze z Zakopanego z zaproszeń do przyjazdu na Igrzyska nie skorzystali. A przecież wystarczyło usiąść i po męsku ze sobą porozmawiać. Ja wiem, że np. duża część Polonii z Chicago pochodzi z Zakopanego. Ale taka rozmowa się nie odbyła. Natomiast próbowano na mnie wymusić oddanie tych Igrzysk.Ale nie takimi metodami, tak nie oddam.

G.W: A jak układa się współpraca z przedstawicielami samorządów miejscowości, w których odywają się Igrzyska?

W.D: Mogę powiedzieć, że teraz już bardzo dobrze. Zrozumiano, że można tu wyciągnąć obopulne korzyści i że te miejscowości potrzebują też promocji wśród Polonii z różnych stron świata. Tym bardziej, że nie trwa ona tylko w czasie Igrzysk, lecz już wcześniej my wysyłamy druki, materiały, szczególnie do Związków Polaków i innych organizacji polonijnych, które te materiały propagują.Miasta z tej reklamy korzystają.
Poza tym miasta wiedzą, że ja nie tylko sięgam po pieniądze, ale też je daję, bo jest współfinansowanie. 80%funduszy daje Wspólnota Polska, resztę gminy. Ale w tym roku był wyjątek. Pan Prezydent Krywult zdecydował, żr trzeba Wspólnocie pomóc i jeszcze lepiej to zorganizować. Stąd pomysł pana Szczotki, by otwarcie Igrzysk odbyło się na Placu Ratuszowym w B-B. Tam łatwiej jest wyjść z ratusza,przyjęć VIP-ów, łatwiejszy jest dostęp dla ludności miasta.Niestety pogoda pokrzyżowała te plany, scena została przez wichurę poważnie uszkodzona.A ja jestem w pierwszej kolejności odpowiedzialny za bezpieczećstwo uczestników. Przykładem dobrej współpracy była szybka reakcja władz miasta- przeniesienie Imprezy do Bielskiego Centrum Kultury. Tutaj należy się Prezydentowi Krywultowi duży ukłon z mojej strony. A zdrugiej strony daje mi to argument w dyskusji- Panie Prezydencie, kiedy wreszcie powstanie w Bielsku duża hala na 5000 osób? Tego elementu miastu brakuje.

G.W: Wspomniał Pan o pogodzie,która w tym roku bardzo utrudnia zadanie organizatorom. W jaki sposób macie zamiar ,jeśli chodzi o imprezy sportowe, poradzić sobie z tym problemem?

W.D. Faktycznie , śniegu nie zabrakło .W wyższych partiach wszystkie trasy były naśnieżone,ale wiatr był tak silny, że przewracał uczestników i musieliśmy ich stamtąd ściągnąć. Dyscypliny , co prawda z godzinnym poślizgiem, ale idą wszystkie, dlatego, że mamy zespół bardzo zaangażowanych ludzi, którzy pracują jako wolontariusze za podziękowanie.

GW: Ilu uczestników bierze udział w tegorocznych Igrzyskach?

W.D:Miało być około 800 osób, ale prawdopodobnie na skutek informacji pogodowych nie wszyscy jednak przyjechali.Przykro mi tylko, że w takich sytuacjach podczas gdy Zachód jest bardzo zdyscyplinowany,to Wschód
potrafi się w ogóle nie odezwać. Tak zrobiła litewska grupa Polonii z Wilna, w której miało przyjechać 80 osób. A przecież hotele są wynajęte, koszta poniesione. Będziemy się więc musieli z zastanowić, jak uczulić Polaków ze Wschodu do pewnego obowiązku . Natomiast bardzo się cieszę,że w tym roku wyjątkowo dopisała grupa Polonii z Austrii.

GW: A jak się ma liczby uczestników w tym roku do poprzednich edycji?

W.D: Zgodnie z liczbą nadesłanych na Igrzyska zgłoszeń jest ich w tym roku o ponad dwieście więcej.Zainteresowanie tą imprezą jest ogromne a dla mnie jest to ogromna radość. Tym bardziej, że po pięciu edycjach coraz częściej przychodzi mi do głowy myśl “Wojtek, chyba już dojść”.
Jestem jedynym na świecie przewodniczącym, któremu coś takiego się udało. Przepraszam, że tak się chwalę, ale jest to jedyna rzecz w życiu, z której jestem naprawdę dumny.Sprawia mi ogromną satysfakcję miła atmosfera tutaj, spotkanie się z Polonusami, uściski i radość ze spotkania. W ostatnich latach zauważam zmianę relacji między wschodem i zachodem. Podczas pierwszych Igrzysk Wschód liczebnie dominował.Natomiast teraz jest odwrotnie- przyjeżdża więcej Polonii z Zachodu.Myślę nawet ,że podczas następnej edycji ta relacja będzie wynosiła 2 do 1.

GW: Jaki kraj jest najliczniej podczas tych Igrzysk reprezentowany?

W.D: Zdecydowanie Kanada. Chociaż marzy mi się Austria, jest przecież tak blisko.

GW: Czy w ciągu ostatnich lat w konkretnych dyscyplinach wyklarowali się jacyś faworyci?

W.D. Nie przyglądaliśmy się pod tym kątem dokładniej statystykom, ale mogę powiedzieć, iż w pewnych dyscyplinach na pewno tacy faworyci się wyklarowali- np. w carvingu od paru lat dominują Czesi. Jak wcześniej przyjeżdżała młodzież z zesołu szkół sportowych, tak w tym roku pojawiły się osoby indywidualne, bardzo dobrze przygotowane,które startowały w konkretnej dyscyplinie i wygrywały. Natomiast nam mniej zależy, by przyjeżdżali ludzie szkoleni, sportowcy. Nam zależy ,by te Igrzyska były igrzyskami rodzinnymi.Najlepszym przykładem jest rodzina Pani Ireny Borg ze Szwecji- w tym roku przyjechały 3 generacje: babcia, córka i wnuczka. Bardzo bym się cieszył, gdyby poszło to w tym kierunku.

GW: W takim razie życzę, aby te życzenia się spełniły oraz wielu sukcesów w dalszej działalności i dziękuję za wywiad.

W.D. Ja również dziękuje i chciałbym korzystając z okazji pozdrowić Polonię Austriacką tradycyjnym  – “Do zobaczenia wkrótce”.
imgp2153.JPG

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozmawiała: Grażyna Wałęga

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags