Na prośbę redakcji Stowarzyszenia ipolen.at zostałem poproszony o obsługę ww. imprezy. Jednocześnie zostałem zaproszony jako prezes dwóch organizacji polonijnych lub związanych z Polonią, a zarejestrowanych w Austrii, choć nigdy w mojej długiej karierze Polonusa na Emigracji (tej przez duże ‘E’) nie byłem członkiem Zarządu Forum Polonii, ani też nie posiadałem żadnych kontaktów wyjąwszy zdawkowe uściski dłoni przy okazjach w Ambasadzie.

Przy zjazdach, kongresach i wielkich uroczystościach polonijno-kościelno-laickich, panie już poprzedniego wieczora układały tzw. anglezy (chyba rodzaj loków damskich na sposób angielski, ‘na gorąco), fal we włosach, panowie szykowali fraki i glancowali lakierki….. A co nas spotkało dnia 28 maja 2011 A.D. w Stacji Naukowej PAN, tchnącej historią i ruchem dawnej Polonii?

No cóż? Zgromadzenie nas, czyli uczestników 1. Zjazdu (około 30 osób) w dniu 28 maja 2011 w siedzbie Stacji Naukowej PAN-u przypominało wszystko – tylko nie Zjazd Polonii w Austrii, aczkolwiek pod auspicjami (PPDwA – bardzo enigmatycznie) tzw. Polonijnej Platformy Dialogu w Austrii – dobrze, że nie obywatelskiej. Zacznę jednak od spraw protokólarnych. Poza przedstawicielen PAN-u p. doktorem Piotrem Olińskim był również niezrównany przyjaciel Polonii i orędownik spokoju i ustabilizowania ‘lokalnego piekiełka’ organizacyjno-politycznego tzw. Polonii w Austrii, wieloletni przyjaciel Polonusów i nas wszystkich p. konsul Tadeusz Oliwiński reprezentujący Ambasadę RP.

Zgromadzenie prowadził (bo nie godne mojej etyki dziennikarskiej byłoby użycie słów: 1. ZJAZD POLONII), znany mi świetnie ze słyszenia, a mało z widzenia (jedynie z kieliszkiem wina w naszym ‘ustrojstwie’ dyplomatycznym) p. Andrzej Kempa, niemalże zawodowy działacz Forum Polonii, przedstawiciel organizacji ‘dachowej’ i sportu wśród oraz obok środowisk polskich, zasiadał także p. Adam Sterna, też działacz Forum Polonii ze strony kościelnej laikatu (?) – jak podsłyszałem z prezentacji oraz p. Jadwiga Hafner, znana nam od lat szefowa Kongresu Polonii (też organizacja dachowa Polaków).

[smartads]Zjazd, a właściwie zebranie zostało podzielone na dwie części i efektywnie trwało (w wersji dla gości zebrania) do godziny 15:45LT.
Okazało się, o czym jako zaproszony gość ‘Zjazdu’ mało wiedziałem, że pierwszym tematem było Salomonowe ‘załatanie’ rozłamu w Forum Polonii. Wrażenie odnosiło się genialne. Z jednej strony p. Kempa proponował utrzymanie FP w jego ‘lekko’ zmienionej formie wraz z nim i p. Sterną oraz masą obecnych na zebraniu ludzi z Forum Polonii, którzy wniosek, oczywiście, poparli – po wielugodzinnych obradach, oby nie powiedzieć czczej – paplaniny. Pan Kempa dwoim się troił, by upiec parę pieczeni przy jednym bardzo słabym ogniu: tu był jednocześnie wobec rozłamu i sędzią pokoju, prokuratorem o groźnej, smutnej sławie i słodkobrzmiącym adwokatem chwiejącej sie i rozpadajacej organizacji dachowej FP. W ostateczności postanowiono napisać do Zarządu FP list o podjęcie ‘natychmiastowych’ kroków – bo za siedem miesięcy weterani FP mogą nie doczekać – jak: Nadzwyczajne Walne Zebranie, zmianę statutów itp.

Druga część zebrania poświęcona była jednej, jedynej osobie: mianowicie prezesowi ‘organizacji dachowej’ FP p. A. L. Zaczęły padać pogróżki, posypały się ‘ploty’ i niejednemu z FP-owców ‘wyrywały się słowa krytyki pod adresem p. A.L. – na co z pewnym przerażeniem patrzyła młodzież polonijna – no wierzcie mi Państwo Czytelnicy – prawie żywcem wyjęte z naszego Sejmu IIl RP. Z tego tytułu, że nie znam p. prezesa A.L. (wiem, że był sportowcem tzw. ‘szczypiorniakiem’) – domyślam się, mimo że swojej nieobecności notorycznej – będzie w ‘grze polonijnej’ dopóty, dopóki piłka znajduje się w grze. (idiom nie mój, lecz ś.p. p. Kazimierza Górskiego).

Oczywiście, wszystkie ważne sprawy jak np. jak uznanie Polaków jako mniejszość narodową, ustanowienie naszego przedstawicielstwa ludzi młodych i mądrych w Parlamencie Republiki Austrii, załatwienie spraw palących zostało odesłane ad acta. Kogóż to w FP i p. jeszcze (jako tako) młodego p. Kempę czy też p. A.L. może interesować ‘Carpe Diem’, ‘panta rhei’…….. póki ‘polsko-polonijna piłka w grze’. Oj, nie będzie na grobie Forum Polonii epitafium – ‘non omni moriar’…. spalą się do reszty.

Pan Adam Sterna potakiwał artystycznie p. Kempie, zaś p. Jadwiga Hafner przeprowadziła akcję werbunkową organizacji polinijnych do Kongresu Polonii, ale odzewu… nie było. Oczywiście, o logicznym SAMOROZWIĄZANIU FORUM POLONII mowy nie było – bo ta trwać musi nie oglądając się na okoliczności. Amerykańscy wujkowie nawywają to: business is business, another day, another dollar.
Zapamiętajcie Państwo moje słowa…..

Pozostaje jednakowoż podziękować za zaproszenie i akredytację w imieniu i.polen.at i raz jeszcze podkreślić ojcowską ugodowość i dyplomację p. Oliwińskiego z Ambasady III RP w Wiedniu.

W sumie, godne pożałowania widowisko, szkoda, że Polonia nie kwitnie, a procesy rozpadowo-gnilne nie budzą nadziei. Starsi chorują, wymierają, stają się mało-lub nieaktywni, średni robią pieniądz, a inni, w tym młodzi – mają przed oczyma już inny czas. Czas, który nadejdzie, a wraz z nim młodzi – zlikwiduje wszystkie złe zjawiska w Polonii, w tym również Forum Polonii i prezesów robiących za duchów tamtych, ‘złych’ czasów…

Andrew BENIGER
niezależny dziennikarz i pisarz polonijny
ipolen.at
Wiedeń, dnia 30 maja 2011 godz. 11:35LT

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags