zwidzie, zwidzie, ciemno wszędzie, głupio wszędzie…oj, znowu nic z tego nie będzie.
Wyrzućcie z myśli zwidy, pozbądźcie się omamu – wyjedźcie do Teheranu….

Chciałbym w tej zupełnie nowej serii rozpocząć regularną analizę zjawisk zachodzących w polityce międzynarodowej krajów Bliskiego i Środkowego Wschodu w kontekście zmian pseudo-rewolucji ‘Arabskiej Wiosny Ludów’, której to perypetie, nadzieje i wzloty oraz definitywne upadki opisywałem tak wytrwale w roku ubiegłym.

Jako, że jestem dziennikarzem obarczonym kilkunastoma latami współpracy w krajami ‘Czarownego Wschodu’ wydają się – być może moje spostrzeżenia brutalne i bolesne – wierzcie Czytelnicy, iż nic nie jest w stanie powstrzymać brutalności i agresji szybko rozwijających się w tym regionie świata, nie mających żadnych hamulców społeczno-moralnych. ‘Kałasznikow’ w dłoni – ot co!

Wojna w przeciwieństwie do pojęć europejskich i północno-amerykańskich jest stanem stałym, nie podlegającym żadnej dyskusji. Opisywałem w ubiegłych miesiącach ‘Arabską Wiosnę Ludów 2011’ czyniąc ją w początkowej fazie wielkimi ruchami społecznymi o wolność, pracę, chleb i godne życie w świecie arabskim. Niestety, lokalne waśnie, konflikty, wojenki, i III Wojna Światowa, ba, nawet na szczeblu rodzinnym – uwierzcie mi Czytelnicy, choćby o próbę ‘podtrucia pokarmowego’ przez złego sąsiada, umiłowanego wielbłąda Saphira – do wymiany tajnej korespondencji komunistycznych liderów dzisiejszego świata arabskiego Basheera Al-Asaada i znanego nam towarzysza cara W. Putina – trwają tam od dziesiątek lat, setek lat i tysięcy pokoleń. Zaczynam dochodzić do poniższego wniosku czysto psychofilozoficznego: jak nie walczysz z bronią w ręku – toś głupi… oto taki arabski paradygmat.

Stan pokoju trwa w krajach tradycyjnie spokojnych, tj. w Europie Zachodniej lub Ameryce Północnej, choć i tu można by godzinami dyskutować. Stan pokoju społecznego i międzynarodowego na Bliskim i Środkowym Wschodzie jest zupełnie niemożliwy. Jak chłopiec wiodącej (w muzułmaństwie) płci męskiej kończy siedem latek – miast czytać rzewne bajeczki o Aladynie – dostaje w prezencie od dziadzia i tatusia karabin Kałasznikowa. Od tego właśnie wieku młodzi chłopcy są indoktrynowani miłością do Rosji i wuja ‘Putina’.

A tu jeszcze wszyscy opluwają wuja Sama!!! Biedny wuj Sam…

Wydaje mi się, że Rosja na pewien limitowany zdarzeniami ‘wewnątrzpolitycznymi’ okres czasu przejęła rolę tego ‘dobrego wujka’ w omawianym rejonie świata po Amerykanach. Ci swoją obecnością przez cały XX wiek – z wyjątkiem wojen światowych (I-szej i II-giej) – monopolizowali przepływ ropy naftowej i ‘rządzili’ we wszystkich gabinetach szejków, królów i lokalnych pułkowników ‘od mokrej roboty’.

Rosja szczęścia jednak na początku XXI wieku nie ma. Zupełnie nie ma. Oto poprzez ostatnich dwadzieścia lat wyrósł nowy ‘wielki’ konkurent. Tym konkurentem są Chiny Ludowe (kraj wielki, komunistyczny) – bez znaczących jeszcze zmian rewolucyjnych na ich drodze ku prawdziwej demokracji w warunkach iluzorycznej wolności. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż krajobraz społeczno-polityczny Chin zmieni się po rewolucji wewnętrznej w wyniku której, tu zacytuje Drogim Czytelnikom parę marzeń – każdy będzie chciał mieć mercedesa, wyjeżdżać na Hawaje czy do Australii na wakacje, uzyskać przeciętny standard życia ‘amerykańskiego wujka’, no i zarobić parę przyzwoitych groszy (‘twardych’ juanów). Aby ten cel osiągnąć – co jest zjawiskiem absolutnie pod względem społecznym normalne – należy dokonać nowej rewolucji, wprowadzić demokratyczne rządy pod warunkiem unikania budowy kolejnej ‘(demo)kreatury’. Pamiętajmy! Chiny Ludowe nie zaznały jeszcze wolności i demokracji od roku 1950! Nie ma Mao Tse Tunga, nie ma ‘czerwonych kacykow’ – są za to wspaniałe nowe więzienia bez kontaktów z sądami (niby niezawisłymi), ale za to komisariatami (gdzie biją!!!) – zwane – ciemnymi lochami. W owych lochach siedzą miliony za ‘ucieczkę’ z domu np. rodzicielskiego, starców, szpitala, niepoddawanie się przepisom administracyjnym, głośne narzekanie itp. W ‘ciemnych lochach’ śmiertelność jest wielka, ale nie słyszałem, by jakieś aktorki o ładnych zadeczkach ogłaszały marsze i protesty w tej sprawie.

Istotnie, około – być może – 5 procent kadry kierowniczej, przede wszystkim partyjnej i inteligenckiej oraz technicznej, w Chinach stanowi to miliony, zbliża się do bogatszych krajów Zachodu – lecz procent ten jest za mały – a wkrótce zaczną się ‘neokonfucjańskie’ wołania o wolność i demokrację oraz niezależność od KC Komunistycznej Partii Chin! Czas towarzysze na zmiany!!!

Jakie zmiany w Chinach? Trudno rzec. Badania marketingowe potwierdziły z całą brutalnością, że produkty ‘made in China’ są mniej mile widziane w Europie i Stanach, bo ‘siła robocza’ nie ma typowej motywacji, bo ludzie są zastraszani itd. Jakość produkcji chińskiej – to jakość sabotażystów politycznych. Motywacji ‘mercedesowej’: 0. Dlatego chińska komunistyczna ‘wierchuszka ideologiczno-przemysłowa’ postanowiła przenosić produkcję popularnych artykułów na powrót do…. Europy. Ale produkować, chcą, choć po części – pracownikami chińskimi. Ci ostatnie przypadło mi mało do gustu mając na względzie chińskich robotników na polskiej A2, a także marynarzy- kucharzy…..

Powróćmy do ‘mainstreamu’ czyli do sedna sprawy. Dwa wielkie mocarstwa wschodnie – jedno byłe: Rosja, drugie przed wielkim wyzwaniem dziejowym: Chiny Ludowe, jako potentaci klasy światowej, a zatem Członkowie Stali Organizacji Narodów Zjednoczonych popierają w okrutny sposób reżim Basheera AlAsaada w Syrii. W tych dniach i godzinach leje się krew strumieniami w tym kraju, a kraje ‘niby’ to jeszcze komunistyczno-kapitałowe (Chiny i Rosja) podtrzymują dostawami broni a może i najemników największego satrapę naszych czasów AlAsaada. Nie ma na pokój szansy najmniejszej! Syria jest popierana przez Iran za pomocą wszelkich dostępnych środków! Syria w stanie wojny domowej i ‘regionalnej’ może trwać latami z poparciem Rosji Putina, Czerwonych Chin oraz ‘atomowego’ Iranu. Iran wzbogacił już uran (do 20%) – wzmocni przy pomocy ‘sojuszników’ do 80-ciu procent – to doprowadzi wtedy do wojny Bliskowschodniej, która nie skończy się definitywnie używaniem li-tylko broni konwencjonalnej na terenie lokalnych teatrów wojny.

My, Europejczycy – będziemy musieli uciekać – gdzie? Ameryka jest za Atlantykiem….

Kto może dzisiaj ratować wspólną lub niezupełnie wspólną Europę? Mogą to zrobić Amerykanie, ale przy naszych europejskich, antyamerykańskich trendach – ta możliwość jest coraz bardziej enigmatyczna – ‘palcem na wodzie pisana’.

Kto wie, czytając tydzień temu w prasie amerykańskiej, czy Związek Sowiecki już w latach 20-tych i 30-tych wieku XX nie wygrał awansem III Wojny Światowej ‘rozmazując’ trujący osad komuny trockistowskiej w dzisiejszej Francji, Włoszech, Hiszpanii i Portugalii. Czytając i słuchając wykładów politologów ‘lewicy’ Europy Zachodniej przekonany jestem, że ‘system komunistyczny Europy Wschodniej po II Wojnie Światowego – to było – to. Takie dobre, a tak szybko przeszło. Dla Historii 50 lat – to ‘pestka’. Co dalej Europo Zachodnia, bez grosza przy duszy? ‘Pseudokomunizm’ nie wystarczy – garnki muszą być czymś zapełniane…. za kapitalistyczny grosz.

Nie chciałbym nikogo z Drogich Czytelników straszyć, aczkolwiek my, zajęci codziennymi zakupami, naszym kryzysem (kryzysikiem – bardziej pieszczotliwie), wzrastającymi cenami paliwa samochodowego, coraz bardziej śmiesznymi rządami europejskimi złożonymi ze ‘sztucznie skompilowanych’ mieszanek ‘komuno-wczesnokapitalistcznych’ (czy nie tak, zastanówcie się głębiej), europejską niemocą militarną, skandalami seksualno-finansowymi, przekrętami a la Nikodem Dyzma: zapominamy o tym, że o trzy godziny lotu, podróży na należne nam wczasy nad morzem lub w Ziemi Świętej (przecie wszyscy – mam niepłonną nadzieję, szczególnie w Wielkim Poście – zachowujemy świątobliwy tryb życia) toczy się krwawa wojna, giną setki i tysiące…. i raz, gdy pęknie kordon turecko-amerykański na Wschodzie Turcji – rozleje na bezgraniczne przestrzenie Europy na Portugalii kończąc…..

Demograficznie już się zaczęło wiele lat temu…. u nas. Na pomoc Imperium Władimira I. Putina i Wielkiego Przewodniczącego KC KPCh – nie liczę.

Władzom lokalnym w Wiedniu składam propozycję. Proponuje najserdeczniej: kolejny już Drugi Doroczny Bal w Operze na rzecz ofiar wojny na Bliskim Wschodzie. Może choć raz znowu uśmiech zagości na mojej twarzy. Panie miliarderze Lugner: raz… dwa… trzy… w rytmie arytmii… raz… dwa… trzy… Ku chwale i na wojnie Tyś Pan, Panie Lugner śpisz jeszcze spokojnie….

pozdrawiam Czytelników,
jeszcze bez maski gazowej (ale zakupić doradzam), można również udać się na wycieczkę do Teheranu….

Andrew BENIGER

pisarz i dziennikarz polonijny
Wiedeń, Austria

napisano 25 lutego 2012// 10:49LT

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags