Co jakiś czas prezentujemy na naszym portalu cykl, który nazwaliśmy „Wiersze poetów polonijnych“ . Jego zamysłem jest wydobycie „na światło dzienne“ niekiedy bardzo osobistych myśli , uczuć , nastrojów ludzi, którzy mieszkają poza Polską, którzy na krócej, dłużej lub bardzo długo osiedlili się poza granicami kraju.

Limeryki c.d.

Piękny juhas na hali
Chciał, by go podziwiali.
Poszedł więc do piwnicy,
Gdzie tańcowali zbójnicy
– a ci mu w mordę dali.

Telegrafista Piotr Płaksin, gdzieś w mordobijskim powiecie,
Wbrew temu, co pisał Tuwim, UMIAŁ grać na klarnecie.
Czy kary boskiej ni ma
Na tego tam Tuwima,
Co sam nie wie co plecie?

Pewna dama z Galicji
była dobrze znana policji.
Podobnie jak ludzi wielu
chodziła do burdelu
choć nie miała za grosz kondycji.

Był pewien dżokej w Błoniu
co nie umiał jeździć na koniu.
Gdy go pytano – dlaczego?
Rzekł: próbowałem. Nic z tego.
Chyba będę jeździł na słoniu

Pewien Rosjanin w Workucie
uwielbiał siedzieć na drucie.
Gdy go pytali sąsiedzi,
dlaczego na drucie pan siedzi,
odpowiadał – bo lubię kłucie.

Na plaży nudystów w Brzegu
ktoś z Wilna onanizował się w biegu.
Gdy mu mówili mieszczanie,
niech pan na chwilę przystanie,
on odpowiedział – dlaczegu?

Pewien matador w Cordobie
walczył z bykiem, ale tak sobie.
Gdy go byk wziął na rogi
pomyślał: Boże drogi,
sam nie wiem teraz co zrobię.

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags