Co jakiś czas prezentujemy na naszym portalu cykl, który nazwaliśmy „Wiersze poetów polonijnych“ . Jego zamysłem jest wydobycie „na światło dzienne“ niekiedy bardzo osobistych myśli , uczuć , nastrojów ludzi, którzy mieszkają poza Polską, którzy na krócej, dłużej lub bardzo długo osiedlili się poza granicami kraju.

Do przyjaciół Moskali

Nareszcie zaczyna świtać

każdej babie i chłopu,

że lepiej mieć fabrykę

niż być sekretarzem POPu.

Ex occidente lux!

Patrzcie w amerykańską stronę,

jak ładnie reprywatyzował

Al Capone.

Żale Sarmaty

Że chodzimy dziś bez gaci

– winna szlachta i magnaci.

Że podarte mam ubranie

– winni Niemcy i Rosjanie.

Że się dziś żebraków widzi

– temu winni w rządzie Żydzi.

Jam niczemu jest niewinny.

Winny zawsze jest kto inny.

Życie pozagrobowe

Cała komuna chce iść do nieba,

każdy z nich – konwertyta,

bo podobno już nigdzie nie ma

takiego jak tam koryta.

Hymn emigrantów w Austrii

Rzuciliśmy ziemię, skąd nasz ród,

Ale nie damy pogrześć mowy.

Polski my naród, kurwa,

Polski lud.

Królewski szczep państwowy.

Nikt tu nie będzie pluł nam w twarz

I dzieci nam kasztanił.

My jedną nogą tu, drugą tam.

Kaczyński będzie nam hetmanił!

Bo my do Polski mamy pociąg mocny

A nawet trzy, dwa dzienne, jeden nocny.

Marksiści

Są dziś na świecie uniwersytety,

w uniwersytetach fakultety,

gdzie profesory z siwymi brodami

dumają sobie nad jakościami

i dziwią się bardzo, że jednak, psiakość

ta ilość zawsze przechodzi w jakość

i choć byś nawet dostał bzika –

nic z tego nigdy nie wynika.

Wysokie pensje, wysokie żądze,

wszystko za nasze pieniądze.

Jeśli rozumiesz, grą słów się baw,

że baran, po niemiecku,

znaczy Schaff.

A Goethe powiedział, robiąc mądrą minę:

Was gelten soll,  muss wirken und muss dienen“.

Nowe szaty króla

Nich nie braknie ci odwagi

krzyknąć głośno: „Król jest nagi”!

Lecz kiedy jesteś wrażliwy na ból,

krzycz tak, by ciebie nie słyszał król.

Zatrzymaj się lepiej

z tym krzykiem w połowie,

bo prędzej czy później

król i tak się dowie.

Maturzyści

Kolczyk wołowy w nosie,

butelka koli w łapie,

frytki przyklejone do łydki,

rękaw ubrudzony w keczapie.

Próbują kopulować

w przeciągu i na drągu.

„Pańszczyzna“ –  to dla nich „szlachcic“

a „akwaforta“ – „ujście wodociągu”.

Tam gdzie stoisz – napaskudź,

uczono ich za młodu.

Móżdżek muzyką ogłuszony

kołacze się na wszystkie strony

pod czapką tyłem do przodu.

W przygłupków tej gromadzie

znajdzie się kilku obrotnych

i ci już jutro dostaną

zasiłek dla bezrobotnych.

Zabawa w Polskę

Osiecka od dziecka

bawiła się w cyganerię,

Kisiel i Stomma w podchody z UB,

synowie ONeRowców

w Golędzinowców –

nie było w Polsce źle.

Były odwilże, przymrozki,

Pinokiom rosły noski.

Dla Nixona czerwone chodniki,

w radiu francuskie walczyki,

Putrament rozlewał atrament,

popiół zamieniał się w diament.

Mieszkanko, samochodzik ujutny,

tylko Zbyszek Cybulski był smutny.

Wspomnij jak dobrze ci było

w ludowej demokracji.

Ja także się z wami bawiłem

w zaplutego karła reakcji.

Do rodaków

Szlifując wiedeńskie bruki

Myślę o was i czasem się wzruszę.

Chciałbym być waszym Rejem z Nagłowic

Lub choćby tylko Konfucjuszem.

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags