dd1.JPG

Tą zaskakującą konkluzją zakończyło się zorganizowane przez Instytut Polski w Wiedniu spotkanie protagonistów teatru.

Wspomniany Stefan Schmidtke, intendent festiwalu „Theaterformen” w Braunschweig/Hannover , wziął udział jako jedyny dyskutant z obszaru niemieckojęzycznego w tej doborowo obsadzonej dyskusji pod wiele mówiącym tytułem „polski teatr na rozdrożu“.

Rita Czapka, znana w środowisku wiedeńskim dramaturżka ( z postępującym zajmowaniem przez kobiety wcześniej typowo męskich nisz pojawiają się nowe formy, przydałaby się więc może dyskusja „Język polski na rozdrożu?..) tym razem bardziej moderowała niż dyskutowała.

Ze strony polskiej zaproszeni zostali znakomity reżyser teatralny Grzegorz Jarzyna oraz dwóch krytyków Jacek Cieślak i Roman Pawłowski. Dyskusję symultanicznie tłumaczyła pani Joanna Ziemska.

Spotkanie zainicjowane przez Instytut Polski próbowało dać odpowiedź na wiele ważkich pytań: W jakim stopniu współczesny polski teatr nawiązuje do swoich politycznych i społecznych tradycji sprzed okresu przełomu sierpniowego ?Czy w ogóle tematyka ta potrzebna jest w wolnym kraju? Czy po wejściu Polski do Unii Europejskiej teatrowi w Polsce grozi „tematyczna globalizacja”, zatracenie swojej tożsamości , odrębności?

1.jpg

Dosyć pochmurny obraz nakreślił z perspektywy reżysera i kierownika artystycznego TR Warszawa ( pod którą to nazwą kryje się wcześniejszy Teatr Rozmaitości) Grzegorz Jarzyna. Teatr społecznie krytyczny zmaga się, jego zdaniem, w dzisiejszej rzeczywistości polskiej z dużymi przeciwnościami. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele . Jedna z nich to kwestia braku poparcia dla tego typu projektów ze strony polityków odpowiedzialnych za kulturę.Druga- stan współczesnej polskiej dramaturgii. Jarzyna próbował skonfrontować się z twórczością polskich autorów młodej generacji, dotychczas -jak sam twierdzi- bez powodzenia. Zadania tego nie ułatwia też nazbyt krytyczna postawa krytyków teatralnych.

6.jpg

Tenor wypowiedzi tychże był równie mało optymistyczny. W dyskusji z udziałem Jacka Cieślaka i Romana Pawłowskiego padły stwierdzenia ,iż nurt społeczno-polityczny we współczesnym polskim teatrze, to „margines marginesów”.Nurtem dominującym jest , jak zresztą w pozostałej Europie, nurt psychologiczny. Nowy polski teatr nie różni się więc ani tematyką ani estetyką od teatru niemieckiego czy austriackiego, zatraca na tle teatrów europejskich swoją tożsamość. W coraz większym stopniu zaczyna się on rozmijać ze swoim społecznym zapleczem ,propagując tendencje liberalne w społeczeństwie w przeważającej części konserwatywnym i tradycyjnie katolickim. Co do młodej generacji autorów- nie da się zaprzeczyć,że najnowsza sztuka Doroty Masłowskiej faktycznie przyjęta została przez polskich krytyków negatywnie.

5.jpg

To paradoks, włączył się do dyskusji Stefan Schmidtke, ponieważ ta właśnie sztuka przetłumaczona została na wiele języków i ma zostać wystawiona m.in. w Londynie i w Nowym Yorku. A on, Schmidtke, włączył ją w niemieckojęzycznej adaptacji do programu festiwalu w Braunschweig i zafascynowany jest współczesną polską dramaturgią. Wystarczy tylko wspomnieć „Noc” Stasiuka, której akcja rozgrywa się na styku dwóch rzeczywistości – polskiej i niemieckiej. To przecież teatr polityczno-społeczny w najczystszej formie.To trzeba Europie i światu pokazać! Stefan Schmidtke z niekłamaną sympatią nawiązywał w swoich wypowiedziach do tradycji polskiego teatru sprzed okresu przełomu. ”Teatr z Polski był dla mnie jako Niemca z NRD zawsze jak „lektura zachodniej gazety”: politycznie daleko przywidujący, językowo zarazem ostry i poetycki.” . I dalej z optymizmem „ Dzisiaj teatr polski jest dla mnie jak „okno na wschód”: rześko walczący z trudnym położeniem i chociażby dlatego polityczny. A to jest dla mnie zawsze oznaką żyjącego teatru”.I ”Teatr w Polsce jest teatrem poszukującym, a to już oznacza właściwy kierunek.”

Dyskusja w Instytucie wzbudziła wiele pytań ( pozostawionych niestety bez odpowiedzi, ponieważ dyskutowano „na podium” ,a na pytania publiczności nie starczyło już czasu). Skąd taka dysproporcja w tym, jak widzą kondycję polskiego teatru inni i jak postrzegamy ją my? Czy do tego stopnia nie potrafimy docenić tego, co mamy, czy można mówić o polskim kompleksie? I jeszcze krótka refleksja na temat tzw. struktury polskiej osobowości- najwyraźniej najpierw trzeba zrobić karierę na tzw. „zachodzie”,aby zostać jako dramaturg, reżyser, artysta uznanym we własnym kraju.

Ale wracając do tytułu , dlaczego to właśnie Schmidtke miałby w odpowiedzi na apel polskiego krytyka teatralnego zabrać się do roboty? Jeśli nie chcemy utonąć w fali mizantropii ,to po dyskusji w Instytucie Polskim odpowiedź nasuwa się sama.

text i foto : Grażyna Wałęga

PS. Grzegorz Jarzyna za swoją inscenizację „Medei” w Burgtheater otrzymaö nominację do prestiżowej nagrody austriackiej „Nestroypreis”. Dyrektor Grudzińska zachęcała publikę do „trzymania kciuków”. Trzymaliśmy jak należy, dostał! ( więcej o tym wydarzeniu w relacji „Nestroy-preis dla Grzegorza Jarzyny” )

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags

paradoks wieden, paradoks wien, dyskoteka paradox wien, paradox disco wien, klub paradox wiedeń, club paradox wien, Jacek Cieślak