ŚMIERĆ SATRAPY – ARABSKA WIOSNA LUDÓW 2011 – ODSŁONA 6 – KONIEC KHADDAFY’IEGO

Mamy tedy koniec Libii, państwa marionetkowo rządzonego przez prezydenta, z całą pewnością okrutnego mordercy, samozwańca Muhammara Al’Khaddafy’iego. Khaddafi utrzymywał się przy władzy lat 42. O jakimkolwiek cieniu demokracji czy samostanowieniu ludu o własnym kraju mowy tu być nie może.  Nie trzeba dodawać, iż jakikolwiek odruch sprzeciwu, protestu, krytyki był straszliwie karany pod rządami pułkownika Khaddafy’iego – przeważnie śmiercią, w szczęśliwszych przypadkach wieloletnim więzieniem i torturami. Muhammar Khaddafi miewał różne okresy swojej prezydencji, lepiej nazwać ponad sześć (6) siedmioletnich kadencji na stanowisku głowy, prezydenta państwa libijskiego. Wyobraźcie sobie Drodzy Czytelnicy życ w kraju, w którym całe życie jest się nieliczącym się pionkiem pod prezydentem-bandytą, jednocześnie mordercą-satrapą. Takim właśnie był Khaddafi, który zginął śmiercia tragiczną zastrzelony podczas niegodnej ucieczki w polnym ścieku irygacyjno-toaletowym pod nitką autostrady, zdradzony i znieważony przez powstańców, opluty i skopany butami. (skopanie i oplucie lub też nazwanie psem dla muzułmanów stanowi najgorszą, nieodwracalną, śmiertelną zemstę oraz zniewagę do końca życia). A jednak skończył gorzej niż pies. W niełasce i głębokim wstydzie. Ta śmierć prezydenta samozwańca i mordercy nie będzie opiewana w arabskich i maghrebskich songach i epopejach. Również historia opluje Ghaddafy’iego.

 

Dlaczego wyraziłem się tak jednoznacznie? Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Khaddafi, jak ogromna większość satrapów arabskich i afrykańskich (Boukassa, Chombe, klan Al’Assadów: ojciec i syn – Syria, Mubarak czy Saddam pośród dziesiątek innych) popadali w samotności w pewnego rodzaju rozdwojenie jaźni, co w konsekwencji wpędzało ich niechybnie w chorobę schizofreniczną, kompletną izolację od świata i ludzi, co z kolei, oczywiście, powodowane było strachem i wiernopoddaństwem oraz wasalizmem i serwilizmem ludu wobec tychże lokalnych afro-azjatyckich kacyków. Tak właśnie, a nie inaczej, widzę powoli upadające reżimy systemu jedynowładczego satrapizmu znanych skądinąd i dosyć mocnych i zamożnych w najprzeróżniejsze bogactwa naturalne państw Afryki Północnej, Bliskiego i Środkowego Wschodu. Można by sobie zadać pytanie: jakimi drogami pójdą nowe państwa wyzwolone od satrapów i morderców? Wyjść – jak zawsze  – jest parę:

  1. Utwarzanie państw religijnych pod kierownictwem szariatu i ayatollah’ów pod duchowym i militarnym przywództwem Al-Quaidy lub podobnej organizacji religijno-militarnej o profilu antyzachodnim. W takim scenariuszu nie będzie trzeba długo oczekiwać na nowe konflikty zbrojne, z całą pewnością, z udziałem NATO i US Air Force.
  2. Powstawanie państw popierających Stany Zjednoczone i utrzymujących dobre czy poprawne stosunki z Unią Europejską. Wówczas można prorokować w miarę pozytywny rozwój społeczno-gospodarczy z (małą) nadzieją rekuperacji politycznej w kierunku systemu politycznego UE czy demokracji USA.
  3. Dopóty nie zniknie ideologicznie i społecznie zaprogramowany system życia w krajach Arabskiej Wiosny Ludów 2011, dopóty nie należy spodziewać się radykalnych zmian politycznych np. ‘czysto teoretyczne’ przyjęcie do (Śródziemnomorskiej) Unii Europejskiej Turcji, Egiptu, Jordanii czy innych państw Maghrebu. Nadmieniam, że najsmutniejszym płatnikiem owej daniny krwi jest Turcja, która u boku NATO od 1950 roku codziennie płaci cenę krwi żołnierskiej za podtrzymywanie południowo-wschodniej flanki NATO. Można by cynicznie rzec, iż handel śmieciami, niechlujstwo w życiu handlowym i społecznym, zacietrzewienie religijne są hamulcami wspólnej ‘Pan-Europejskiej Unii Gospodarczej’; tymczasem codziennie matki tureckie opłakują synów padłych dla wolnej NATO-owskiej Europy (w tym Polski). Nie dalej niż dwa dni temu w regularnej (stale od 35 lat trwającej mini-wojnie z min. Kurdami) zginęło 36 żołnierzy tureckich!
  4. Można sobie wyobrazić okres wpływów Chin Ludowych na terenach obecnej Arabskiej Wiosny Ludów 2011! Tu jednak muszę zaprotestować. Kraje arabskie i północno-afrykańskie są zbyt przebiegłe by dać się skolonizować typowo komunistycznej  potędze jaką stanowią Chiny!  Zbyt chytrzy są Arabowie na chińskie ‘zabawki komunistyczne’. Brak tam i w  Chinach rewolucji typowo ustrojowej – mającej dopiero kiedyś ustalić profile ustrojowo-polityczne tych państw. Będzie to trwało jeszcze około 20 lat!!! Niewola chińska, tak jak sowiecka – nie jest dla Pan-arabii dobrym rozwiązaniem.
  5. Okres supremacji Indii czy Rosji (cara) Władimira Putinowicza I – nie wchodzi w obecnym momencie w rachubę, choć oba państwa interesują się szczególnie i mocno inwestują w Afrykę i Środkowy Wschód.
  6. Dosyć ciekawie przedstawia się współpraca BRIC (Brazylia, Rep. Południowej Afryki, Indie i Chiny); jeśli uda im się stworzyć coś na kształt Unii Europejskiej wraz z przepływem kapitału (skąd???) i siły roboczej (dokąd???) – możemy wtedy mieć uzasadnione obawy o przyszłość gospodarki europejskiej.  Amerykanie poradzą sobie ‘Zachodnim Brzegiem’ wieku Pacyfiku, być może polaryzując BRIC Panameryką – jako jedność gospodarczo-polityczną. W tym zakresie mają już prawie 200-letnie doświadczenie.

[smartads] Smutno na tym tle przedstawia się los Europy. Kłopotanie się o los Europy Zachodniej, szczególnie tych biedniejszych państw, jest niesłychanie uzasadnione i należy się spodziewać, że Włochy Południowe, Hiszpania czy Portugalia nie będą się wiele różniły od dzisiejszej Grecji. Gdy lat temu jedenaście pisałem do gazet o ‘wielkim szwindlu’ greckiej gospodarki finansowej w ramach UE, maoiźmie i trockiźmie – byłem skrytykowany i wyśmiany. Tymczasem obecna Grecja to beczka ‘skomunizowanego prochu’. który rozwali nam nasze, niekiedy wyśnione, renty i emeryturki europejskie. Martwcie się pięćdziesięciolatki … i inne ‘małolaty’.

 

Oczywiście istnieje na świecie sporo koncepcji, a setki tysięcy polityków i politologów oraz innych ‘czekobiorców’ i darmo(telewizjo)zjadów zastanawiają się nad dalszym urządzaniem świata; ja im życzę sukcesu tzw. ‘Trzeciej Drogi’, której na razie w ogóle nie widać – nawet w najodleglejszej perspektywie.

 

Co jest do zrobienia? Tak, wyjście jest jedno. Dziś (jeszcze, a kto wie czy już nie jest dawno za późno) ‘przerabiamy’ naszą ukochaną młodzież, przynajmniej 50 procent stanu ogólnego, facetów i ‘babek’ do lat czterdziestu na tzw. ‘nauczycieli akademickich’ (wpajając im w ich ‘internetowe’ łepetyny nieco materiału dydaktycznego) i idąc np. śladami XIII wiecznego p. Marco Polo (Rep. Wenecka), a szczodrze rozsyłając ich po szerokim świecie Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej. Jak my tego nie zrobimy – zrobią to z o wiele gorszym skutkiem neo-kolonialistycznym z domieszką tzw. komuny – doradcy i nauczyciele chińscy, indyjscy czy może nawet z kraju cara Władimira I….  I już to – w pewnej części osiągnęli…. A my się przypatrujmy! Mamy czaaaaasss!!!

 

Nie byłbym sobą gdybym nie przyglądał się bacznie –  będąc przy tym globalnym temacie ‘rewolty arabskiej’– sytuacji powyborczej w Polsce.

A więc dnia 9 października 2011 odbyły się w Polsce (‘wolnej od komuny i zła wszelakiego’ od 22 lat) kolejne, wolne wybory. Gratulacje dla niegłosujących, bo i tak …. wygrali! Gdy ponad 50 proc. społeczeństwa mówi, że nie głosuje, bo nie wie na kogo, i nie wie o co biega – to znaczy, że w Polsce polityki się nie uprawia –  a jak tak – to na potrzeby własnego klubu politycznego, krzesła, ogródka i nocnika.

Wygrała Platforma Obywatelska p. Tuska. Gratuluję. Pytanie – tylko czego? Przecież p. T. pokazał światu już całą swą indolencję wraz ze wspaniałym rządem nieuków. Myślę, że nowy rząd PO/PSL lub PO/Ruch Palikota/SLD(?) nie dotrwa końca drugiej kadencji…. rozwali się w kupę gruzów. PO się rozsypie – a jako żywo, silna grupa antyklerykalna wystawi za, powiedzmy, lat dziesięć Palikota na premiera? Zobaczymy. Ja śmieję się już dzisiaj! Wy też Państwo – śmiejcie się, bo i tak Państwo (tu: jako Państwo, autonomiczna jednostka polityczna na mapie świata), jako takie – może już pod Palikotem nie istnieć.  Palikot – to złośliwy chichot historii wobec indolencji władz III RP.

 

PiS stracił prawie wszystko w moich oczach. Z inteligentnego p. Jarosława K. zrobił się złośliwy, bezprogramowy gnom ogrodowy. Wszyscy sprzymierzeńcy polityczni go opuszczają, bo ‘zabetonowana scena polityczna’ – to śmierć w krótkiej perspektywie.

 

O innych nie piszę – bo szkoda ‘atramentu komputerowego’. Kościół Polski, który pragnie ratować kraj – musi podjąć szereg ważnych decyzji. A jak nie podejmie – to Kościoły będą ‘znowu pełne’ – jako były pełne po 13 grudnia A.D. 1981 roku. Więzienia – też. Myślcie hierarchowie. Tempus fugit!

 

Tyle na dzisiaj. Pozdrawiam serdecznie Czytelników, życząc miłej lektury.

z poważaniem,

 

Andrew BENIGER

pisarz i dziennikarz polonijny

Wiedeń, Austria

 

pisano dnia 22 października 2011 o godz. 14:16LT//

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags

arabska wiosna 2011, afrykańska wiosna ludów