A więc Drodzy Czytelnicy padł ostatni bastion moich nadziei. Myślałem w duchu, że Arabska Wiosna Ludów 2011 zmieni oblicze kontynentu północno-afrykańskiego , Półwyspu Arabskiego, a przede wszystkim Syrii i Libanu (południowego).

Był nawet taki dzień w marcu ubiegłego roku, że w duchu pomyślałem, iż moi arabscy przyjaciele otworzyli wrota nowej rewolucji ludzi biednych i niezamożnych, żyjących w niedostatku i nierówności społecznej. Wielkie jeszcze nazwiska przed rokiem , takie jak Ben Ali (Tunezja), Hosni Mubarak (Egipt) czy Muhammar Khaddafi (Libia), a nawet nieobalony jeszcze militarnie, do dzisiaj krawawy, satrapa Syrii – Basheer Al-Assad – albo znikły ze sceny politycznej swiata w gigantycznej niesławie lub też zostali ubici na ulicy przez strzelca-ochotnika w kanale ściekowym przy szosie tak jak np. JE . eks prezydent, samozwaniec p. Khaddafi. I na co zdały się te wszystkie mutacje systemu soc-kapitalistycznego w arabskim obrazku? Na nic. Wszystko to, od samego początku było jedną wielką FIKCJĄ czyli ‘bujdą na resorach’.
A jak dzieliły się społeczeństwa arabskie? Gdzie tkwiły podziały? Najprostsze, jakie możnaby sobie wyobrazić!
Cywilizacja arabska, dla uproszczenia powiedzmy, także w krajach pozaarabskich np. Malezja i Indonezja czy Iran – opiera się na stosunkach i prawodawstwie rodzinnym. To rodzina (z której się wywodzisz) decyduje o twoim losie, o lepszym losie potomków płci męskiej i gorszym, niedemokratycznym losie dziewcząt i kobiet. Tak trwa to do dzisiaj, li-tylko z maleńkimi poprawkami odpowiadającymi XXI-szemu wiekowi, w którym żyjemy i tkwimy od lat prawie 12. Każda rodzina arabska (czy w krajach muzułmańskich zob. wyżej) kreuje synów jako naturalnych przywodców rodów. Honor i ambicja ogrywają w tym wielką, by nie powiedzieć, przemożną rolę. O tyle przemożną – ile bardziej nierozsądną, gdyż niewiasta lub dziewczę młode za utratę cnoty lub dziewictwa oraz (choćby werbalną) zdradę świętego związku małżeńskiego mogą zostać ukamienowane na ulicy, być może też – inaczej wykończone przez ‘szariat’ (prawodawca religiny w muzułmaństwie) lub własnego, kochanego zresztą, tatusia lub ‘osiłka’- braciszka. I za to nie idzie morderca-zabójca do ‘pudła’. Mord w rodzinie dopuszcza cywilizacja arabska, broniąc niewinnych ‘semi-restrykcyjnym’ prawem, które we wszystkich krajach arabskich i muzułmańskich odgrywa zaledwie wtórnikową, wobec religii, rolę. Tak jest do dzisiaj i nie róbmy z tego dalszych ceregieli. SYN w cywilizacji arabskiej – to jest syn. Nie tylko tatusiowie i wujowie oraz dalsi kuzyni piją na tę cześć dni siedem np. urodzin męskiego potomka rodu – choć stricte zabronione (ale nie za bardzo), tak jak mniej więcej jak z postami w chrzescijaństwie. Według zasady – jak jesteś bogaty – to i tak ci do ust wepchniemy zakazany pokarm (i trunek!!! bardzo lubiany w krajach arabskich – whisky). Tu pozwólcie, ze ograniczę się tylko do sytuacji powojennej… po II wojnie światowej. Syn – jeśli rodzice dysponują wystarczającymi zasobami finansowymi winien być edukowany na poziomie wyższym – to tylko w USA lub Wielkiej Brytanii. Oba wymienione kraje są, niestety do ‘dzisiaj’ – paskudnymi bastionami kapitalizmu i wyzysku – widocznie mają jednak wspaniałych nauczycieli tak, że cywilizacja arabska posyła swych najlepszych synów (czasem córy – znam dwie) do renomowanych uczelni anglosaskich. Na dalszych miejscach wymienione są uniwersytety w Niemczech, Beneluxie, Francji i we Włoszech. O znakomitych uczelniach polskich nie wspomina się, bo są dopiero w piątej setce renomowanych zakładów naukowych np. ‘Jagiellonka’, Uniwersytet Warszawski, Politechnika Warszawska czy AGH. I ta sytuacja w świecie arabskim nie zmienia się od lat 75-ciu!!! Jako Arab – warto studiować – na Harvardzie!!! Jako Polak w UE – gwarantowane masz tylko – i to na krótko – umowy tzw. śmieciowe!!!

Co zatem dała Arabska Wiosna Ludów A.D. 2011? Odpowiedź – NIC! Bo i nic przynieść nie może. W Egipcie 33 proc. młodych ludzi po szkołach średnich i uniwersytetach (oczywiscie, tych lokalnych) – nie ma i nie może mieć najmniejszej szansy na pracę. Przypominam, że przez 34 lata w Egipcie rzadził facet, dla którego pracował w tajnej policji każdy kierowca autobusu wycieczkowego lub przewodnik po Piramidach!!! Prawie jak w PRL, czy III RP. Teraz to chociaż moi arabscy (UMIARKOWANI) przyjaciele śmieją się, że w powoli jest tak jak za Mubaraka czy Khaddafiego w nowej III RP, a może już IV lub V. Dlaczego pytam? To znajdźcie rozwiązanie coraz bardziej ‘zaciemnianego Smoleńska’. I tu mi zamykają gębę – na wieki – póki czegoś rzetelnego i naprawdę PRAWDZIWEGO nie odkryją i wyjawią, a nie będą sobie strzelać, niewprawnie, służbowym, prokuratorskim rewolwerem … po uzębieniu!!! Mam chyba rację, psia mać!

Co dalej w krajach arabskich po Wiośnie Ludów? Otóż, także NIC! Jakby to ładnie 80 lat temu sformulowal prof. Koneczny – cywilizacja arabska nie jest w stanie wytworzyć normalnych stosunków społecznych, a tym bardziej demokratycznego ustroju. Wina tkwi – jak powyżej, w systemie rodzinno-chałupniczo-klanowym.

Obecne rządy krajów ‘po rewolucji 2011’ wytworzą polityczno-społeczną administrację ‘szariatu’ słabe organizacje rządowe, nepotyczne NGO’sy i (sooner or later) usuną najbardziej szkodliwych ludzi np. Al-Asada – tego, który buduje sobie za pieniądze podatnikow syryjskich i rosyjskich wille w Rosji Posowieckiej, aby udać się na zasłużony azyl polityczny na łono tow. Putina, nowego Cara Wszechrosji… chyba jeszcze – na razie – bez Pragi Południe (m.in. Saska Kępa) – dla nie-warsiawiaków – też jeszcze Tuskolandia.

Ostatnio, jak słyszałem w mass mediach polscy mężowie stanu np. b. prezydent p. Lech W. udają się do Tunezji z cyklem wykładów pt. ‘jak budować demokrację na polskim przykładzie’. Dzieci arabskie na ulicy – z tych biedniejszych rodzin – nie maja zielonego pojecia, gdzie jest usytuowana na mapie Warsaw. Wypada mi chyba na koszt redakcji i.polen.at zadzwonić do Harvardu i zapytać o pociechy szejków od petrolu i niby-komunistów arabskich, jakie robią postępy w nauce demokracji i budowy ‘brutalnego’ kapitalizmu; no i kiedy wreszcie ta REWOLUCJA WOLNYCH LUDÓW ARABII? Umieram z ciekawości.

Z poważaniem
i miłego początku – zawsze to jeszcze – Nowego 2012 Roku,

Andrew BENIGER
pisarz i dziennikarz polonijny

Wiedeń,
dnia 30 stycznia 2012 // 16:29LT//

///

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags