13.jpg

“Chwile wybrane”- czyli wieczór literacko-muzyczny
z Radkiem Knappem, Krzysztofem Dobrkiem i Alioshą Bizem

Jaka jest skuteczna recepta na zapełnienie austriacką publicznością pięciusetosobowej sali w przesyconym propozycjami kulturalnymi Wiedniu zważywszy na fakt, iż bohaterami wieczoru są dwaj Polacy i jeden Rosjanin i nie chodzi tu o występ trupy teatralnej w ramach Wiener Festwochen?
Odpowiedź jest krótka (w języku tubylców “knapp”), mianowicie – Knapp, Dobrek i Biz. Ci trzej od lat żyjący w Wiedniu lecz duchem bardzo słowiańscy artyści byli sprawcami wieczoru literacko-muzycznego, który odbył się pewnego kwietniowego wieczoru w stylowej sali Konserwatorium für Musik und dramatische Kunst w czwartej dzielnicy Wiednia.
Z zawstydzeniem przyznaję, iż na odpowiedź tę nieszybko bym wpadła. Znane są mi mianowicie utyskiwania większości polonijnych menedżerów kultury – szczególnie tej niekomercyjnej – na trudności w zapełnieniu sal publiką. W Wiedniu dobrze “sprzedają się” głównie kabarety i to te znane z polskich mediów. No cóż, można by rzec lubimy się śmiać, nic w tym złego. Ale zarazić tym śmiechem Austriaków, tak by śmiali się i z nas i z siebie samych i to potężną pięciuset osobową piersią – to już sztuka nie lada. Tego wieczoru przekonałam się, że leży to w zasięgu możliwości – dwóch Polaków i jednego Rosjanina.
Lecz póki co zacząłam od szukania – najpierw Mühlgasse w plątaninie uliczek 4-tego bezyrku, potem budynku z numerem 28-30, co do którego przypuszczałam tylko, iż jako miejsce tzw. publicznych występów “ukłuje” mój wzrok czymś w rodzaju reprezentacyjności większej niż okoliczne kamieniczki. I nie było to, jak się później okazało, przekonanie z gruntu błędne. Całkowicie zmylił mnie jednak tłumek elegancko ubranych osób żywo dyskutujących po niemiecku przed wejściem. Mój “komputer pokładowy” nie wychwyciwszy żadnych strzępków polskich rozmów wydał polecenie “Iść dalej”. Wkrótce jednak doszłam do wniosku, iż nie “wszystko co pomyśli głowa” należy brać za dobrą monetę. Przebijając się – jeszcze z lekką niepewnością – przez coraz gęstszy tłum, dobrnęłam wreszcie do wejścia, przy którym ostatnie wątpliwości rozwiane zostały przez zestresowanego (z powodu tego napierającego tłumu) ale miłego młodego człowieka.
Co więcej – z rozmów, które podsłuchałam czekając na rozpoczęcie wieczoru wynikało, iż ani Radek Knapp ani Krzysztof Dobrek i Aliosha Biz – czyli połowa zespołu “Dobrek Bistro” – dla większości obecnych na sali nie są nieznajomymi.
Radek Knapp urodził się w Warszawie. Większą część swojego nie-dorosłego i dorosłego życia spędził w Wiedniu nie tracąc jednak kontaktu z Polską. Zycie na pograniczu dwóch kultur ukształtowało go i zaowocowało interesującymi, często humorystycznymi spostrzeżeniami. W 1994 roku wydał swój pierwszy tom opowiadań “Franio”, za który otrzymał nagrodę literacką. Do tej pory ukazało się jego pięć książek, które bez wyjątku zostały znakomicie przyjęte przez czytelników i doczekały się tłumaczeń, także na język polski. Tyle z biografii pisarza.
Tego wieczoru Radek Knapp poczęstował publiczność wybranymi fragmentami swoich książek, dwoma całkiem nowymi opowiadaniami oraz pełną garścią anekdot. Fokus spoczął jak zwykle na dwóch światach autora, na Polsce – z jej osobliwościami i paradoksami, być może czasem trudno zrozumiałymi dla Austriaków, ale tym bardziej “ośmiewanymi” przez nielicznych na sali Polaków- oraz na Wiedniu, obraz którego (przede wszystkim zaś jego mieszkańca, tzw. “prawdziwego Winera”) rysuje z przenikliwością a jednocześnie z wyrozumiałym uśmiechem. Wszystko to razem opatrzone celnymi, czasem zaskakującymi pointami i bez cienia złośliwości. Pewnie dlatego ze swoim talentem narratorskim i anekdotycznym stylem pisania oraz moderacji wieczorów literackich Radek Knapp należy od pewnego już czasu do najbardziej ulubionych postaci tutejszej sceny literackiej. Myli się jednak kto myśli, iż teksty Knappa można zredukować do satyryczno – kabaretowego zapisu rzeczywistości. Pod przykrywką wysublimowanego humoru narzucają one bowiem czytelnikowi/słuchaczowi wiele pytań i nakłaniają do szukania na nie odpowiedzi.

Znakomitym dopełnieniem części literackiej była tego wieczoru muzyka w wykonaniu polskiego akordeonisty Krzysztofa Dobrka oraz rosyjskiego skrzypka Aliohy Biza, którzy stanowią trzon zespołu “Dobrek Bistro”. Dobrek miesza w swoich kompozycjach w sposób specyficzny i jednorazowy brzmienia południowoamerykańskie i cygańskie, muzykę żydów wschodnioeuropejskich, Orientu i Bałkanów, sprawnie poruszając się między takimi stylami jak klasyka, jazz i gipsy swing. Zespół powstał w Wiedniu przed 7-mioma laty i z roku na rok cieszy się wśród publiczności austriackiej oraz polonijnej rosnącym zainteresowaniem.
O sukcesie tej grupy świadczą nie tylko nagrane do tej pory płyty ale i ciągle rosnące grono stałej publiczności. W tegorocznej edycji “Akordeon-Festival” zespół zagrał aż pięć (!) koncertów , które zostały całkowicie wysprzedane (wiem, bo byłam). W trakcie wieczoru muzycy wykonali dwie kompozycje z płyty “Dobrek Bistro” a premierami przebili nawet Radka Knappa wypełniając program muzyczny utworami z całkiem nowej płyty, która ukaże się jesienią tego roku.
Ale koncerty “Dobrek Bistro” punktują nie tylko świetną muzyką. Dobrek i Biz mają bowiem w zwyczaju przeplatać wykonywane utwory krótkimi a dowcipnymi historyjkami, anekdotami, aluzjami, wreszcie gagami marketingowymi. A wszystko to w sposób inteligentny i niewymuszony, co wywołuje zwykle salwy śmiechu wśród publiczności. Akcentów takich nie zabrakło i tym razem i świetnie korespondowały one z tekstami Radka Knappa.
Cóż, pora na podsumowanie i natarczywie nasuwają mi się zbanalizowane już niestety zwroty w stylu “był to niezapomniany, niezwykle sympatyczny wieczór”. Ale tak było w istocie. Muza lekka lecz pobudzająca intelektualnie odprowadziła publikę “po” do bufetu, gdzie wybrzmiał on przy winie, żartach i dyskusjach.

Zadowolenie można było zobaczyć także na twarzy organizatorki pani Dr Elisabeth Kadlec z ORF. Nie bez powodu.Udało jej się dokonać sztuki, która nieczęsto udaje się polskim stowarzyszeniom czy nawet instytucjom kulturalnym- zgromadzić na sali parę setek Austriaków i Polaków, którzy z zainteresowaniem słuchają z autoironią śmieją się z samych siebie. To zaciera granice, a dyferencje pozwala widzieć inaczej, z tolerancją i uśmiechem.
W tym kontekście Knapp, Dobrek i Biz są ambasadorami słowiańskiej kultury w Austrii.
Do wniosku tego doszedł też najwyraźniej dyrektor Polskiej Organizacji Turystycznej pan Włodzimierz Szeląg, który wykorzystał tę okazję do promowania turystycznych uroków Polski. Książki Radka Knappa sprzedawane były na miejscu przez Polską Księgarnię w Wiedniu – z tego co widziałam szły jak przysłowiowe “ciepłe bułeczki”.

Grażyna Wałęga

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags

paradox wien, paradox wiedeń, paradox dyskoteka wiedeń, paradox polska dyskoteka w wiedniu, paradox wien disco, paradox polska dyskoteka, disco paradox wien, polska dyskoteka w wiedniu paradoks