obamtop.jpg

OBA(M)WA
Takie niby odwrócone do góry nogami  duże ‚M‘, a świat się aż trzęsie w posadach.  Dlatego też i my rozpocznijmy tych parę linijek od serdecznych gratulacji dla p. Obamy, nowego prezydenta- elekta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.  Samo potraktowanie tytułu tego artykuliku może z nazwiska z tego miłego i uprzejmego Afro-Amerykanina utworzyc słówko ‘OBAWA’, co jest już rzeczą niesłychanie bardziej poważną.  A więc, niechże zadam pytanie retoryczne: czy OBAMA to OBAWA?
W żadnym wypadku nie. Pan senator Barack OBAMA był od lat kilku i jest wytrawnym graczem politycznym partii dekomokrtycznej. Już samo jego czynne działanie w najwyższych strukturach władzy i establishmentu USA dało obecnemu elektowi ogromne perspektywy polityczne i społeczne; innymi słowy wyposażyło go do wzięcia udziału w grze politycznej, zwanej wybory w USA. I to zaledwie w wieku 47 lat. Dlatego też niektórzy zarzucają prezydentowi-elektowi brak doświadczenia politycznego, zagubienie w sprawach wojskowych i międzynarodowych.   Istotnie, odpowiada to do pewnego stopnia prawdzie. Stosunkowo, młody ten człowiek zasklepiony w bastionach (być może kiedyś socjalizujących) demokratów nie miał jeszcze żadnych szans życiowych ‘przepłukać’ się w mętnych wodach polityki międzynarodowej, w przeciwieństwie do kandydata republikańskiego p. Johna McCaina, dziś człowieka 72 letniego.  Zrekapitulujmy najważniejsze punkty ideologii życiowej Baracka OBAMY.

obam1.jpgJako chłopak, żył ten Afro-Amerykanin w dostatku mariażu jego białej matki z Kenijczykiem na wyśnionych m.in. z takich seriali jak ‘Magnum’ – Wyspach Hawajskich.  Potem,  ten pół Kenijczyk – pół Amerykanin o ciemnym zabarwieniu skóry żył w Djakarcie (Indonezja) wraz z matką i ojczymem, gdzie na pewno nabawił się socjalistyczno-demokratyczno-islamskich nawyków, bardzo skomplikowanej, zislamizowanej, czasem brutalnej, bardziej ortodoksyjjnej niż na Bliskim lub Srodkowym Wschodzie lewicy indonezyjsko-malajskiej.  Pamiętajmy, iż prezydent Soekarno, w latach tuż po wyjściu z epoki kolonialnej jarzma holenderskiego – był prawie socjalistą doskonałym – na wzór instrukcji przysyłanych w zalakowanych kopertach z Moskwy przez tych znanych towarzyszy z Politbiura. Na pewno pozostała maleńka skaza ideologiczna drążąca serce, młodego jeszcze, prezydenta-elekta Baracka OBAMY. Jakoże nie jest możliwym przełożyć pryncypia Koranu na politykę par excellence socjalistyczną czy komunizującą, toteż – z całą pewnością  – OBAMA, aby nie wyprodukować negatywnych uczuć w sercu przeciętnego Amerykanina, dodajmy, wyborcy na jego punkcie oszalałym – musi ustosunkować się najjaśniej w sprawie 11 września 2001, interwencji zainicjowanej przez prezydenta Busha w wojnie przeciw ‘Osi Zła’, interwencji Amerykańskich Sił Zbrojnych w Iraku i Afganistanie. Pamiętajmy: jedno błędne określenie lub interpretacja tych niezwykle delikatnych spraw może doprowadzić do gwałtownego spadku notowań tego nowego bohatera amerykańskiej sceny politycznej – z dnia na dzień –  i to na stałe.
Jako wymierzający karę inicjatorom terroru, George Walker Bush, mając miłość narodu, nimb bohatera narodowego i 90 procentowe poparcie we wrześniu 2001, dziś u schyłku swojej kariery liczy ono zaledwie 28 procent!  Polityk musi pamiętać, że chwila szału i żaru społecznego jest krótka, potem jest bezpardonowa walka polityczna. Bush – nie zapominajmy – podniósł przecież rękę na terroryzm arabski, obce  łaciństwu ideologie i dogmaty religijne (ogólnoświatowy terroryzm arabski), atakując co prawda kilka krajów, ALE NIE DOPUSCIL do ponownego ataku na Amerykę! To się liczy. Nie wspominam, że amerykańska interwencja spowodowala śmierć  4000 US boys, ale przy czynniku armii zawodowej, nie jest tak bardzo krytykowane przez szerokie masy społeczne USA, jakby to się niektórym mediom mogło wydawać.
Jeżeli p. prezydent- elekt Barack OBAMA dopuści do upadku roli Ameryki na świecie poprzez masowe zagaszanie konfliktów polityczno-religijno-ideologicznych – to ‘stara’ Ameryka bardzo szybko rozlicza się w sposób brutalny i jednoznaczny. Dlatego też nie mie miejmy OBAWY przed OBAMĄ. Balans społeczny istnieje jeszcze w USA. Chyba teraz to nawet tylko w USA….

obam2.jpgOBAMA spotykał się jako chłopiec z ideologią człowieka wielkiej charyzmy, pastorem Martinem Lutherem Kingiem. My, starsze pokolenie, wszyscy pamiętamy tego wspaniałego, wielkiego charyzmatycznego człowieka religii i polityki zarazem. Pytanie jest jedno. Czy BARACK OBAM(W)A dorówna mu swoim wielkiem potencjałem politycznym,  wielkością serca i miłości do wszystkich Amerykanów? Czy nie przewróci on bowiem ‘kota w worku’ i biały człowiek będzie musiał myśleć o emigracji z własnego kraju? Przykłady, na nieco innej podbudowie politycznej i społecznej mamy… Afryka Południowa czy Zimbabwe, gdzie biali ludzie traktowani są jako ludzie do robót podrzędnych w rodzinnym kraju (też wielu innych), a  opanowanych przez ‘wolną kacykerię niby dożywotnich prezydentów’?
Za nowym prezydentem- elektem stoi inteligencja amerykańskich uniwersytetów. Jest on wybrańcem elit, dlatego też wspomniane prze mnie scenariusze jak wyżej – są tylko wspomnieniem pewnych niebezpieczeństw grożących człowiekowi, który od dwóch dni pisze historię nowego świata własną ręką. BARACK OBAMA.  Oby  USA pod jego nowym, światłym kierownictwem stężały jako niegdyś wielonarodowosciowy, wielorasowy tłum i stały się nową opoką Wolnego Swiata. Życzę p. Barackowi OBAMIE, by realizował słynne słowa pasora Martina, Luthera KINGA: mam taki sen, marzenie (I have a dream)…. OBAMA już teraz snu nie ma – ma władzę i wszelki asumpt ku temu, by ten sen zrealizować, czego z serca, życzę p. OBAMIE.

obam3.jpgJohn McCain, człowiek nieco starszej daty.  Dziś 72-latek. Dlatego przegrał on elekcję z dużo od niego mlodszym elektoratem hamburgerów, muzyki hip-hopowej itp. Bo nikt jak on, mógł codziennie rano czytać w bazie lotniczej Than Son Nhut w Sajgonie znamienny napis:  ‘poprawność polityczna jest zaraźliwa’.  Poprawność polityczna, układy, rozmowy, delberacje dyplomatyczne, a na małym kościółku w tejże samej bazie – też codziennie – w pocie czoła mały stolarczyk wykuwał coraz to nowe nazwiska pilotów, którzy nie wrócili do bazy… i już nigdy nie wrócą… Następnie przeżył John McCain komunistyczną, azjatycką, sześć lat trwającą niewolę pt. Hilton Hanoi. Kto to widział – musi mieć poglądy McCaina….
Ale widać z tego, koszmar wietnamski odszedł z serc Amerykanów…. oby na zawsze. A w telewizji…. no cóż walczą nasi, za forsę.  Irak, Afganistan, Pakistan, Afryka złotodajna, Ameryka Łacińska walczą… o lepsze jutro. Bez aktywnej i finasowej obecności Amerykanów trudno mi ustalić dobry obraz. Może to wynikiem pogorszenia się wzroku i będę musiał zakupić mocniejsze szkła…
Na razie nie widzę jeszcze powodów do OBAWY przed OBAMĄ.  Liczę na wielką charyzmę tego człowieka, być może, męża Opatrzności dla rozkołysanej falą sinusoidalnego kapitalizmu Ameryki… i  tej reszty. Samych sukcesów panie prezydencie-elekcie.
Z pozdrowieniem

Andrew BENIGER
dziennikarz i pisarz polonijny
pisano dnia 7 listopada 2008r.

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags