I znowu spektakularnie i po raz pierwszy w tej kadencji zaskoczył nas prezydent Obama. Po latach poszukiwań najbardziej elitarna jednostka wojskowa USA tzw. ‚Navy Seals‘ namierzyła i zlikwidowała głównego winowajcę zamachu m.in. na World Trade Center na Manhattanie 9/11, terrorystę numer 1 współczesnego świata, Osamę bin Ladena. Wykonanie takiej operacji stawia raz jeszcze armię Stanów Zjednoczonych na pierwszym miejscu spośród orężnych obrońców demokracji zachodniej. Sprawa jest zdecydowanie wieloaspektowa i nie podlega żadnej dyskusji. Spróbujmy zrekapitulować na zimno:
Likwidacja terrorysty Osamy bin Ladena było niesłychanie trudnym zadaniem jednostki elitarnej USA. Dodaję, że operacja USA z dnia 1 maja 2011 wymagała najnowszych metod techniczno-nawigacyjnych przy użyciu systemów satelitarnych, być może modyfikacji technologicznych po raz pierwszy wcielanych do nawigacji militarnej na terenie wroga. Czytając komentarze operacyjne, można było dojść do wniosku, iż użycie nowoczesnej struktury GPS z ogromną dokładnością do kilku centymetrów, stałość sygnału i poparcie dekodera DNA (materiał genetyczny po zmarłej siostrze terrorysty – Amerykanie posiadali ów kod) mogły przyczynić się kolosalnie do likwidacji wroga. Podkreślić należy, że Amerykanie użyli w akcji przeciwko bin Ladenowi zmodyfikowanego śmigłowca typu Black Hawk, zaopatrzonego w ostre krawędzie i specjalne warstwy materiału odbijającego sygnał stacji radiolokacyjnych czy satelitów szpiegowsko-rozpoznawczych. To, że jeden ze śmigłowców ‚Black Hawk‘ uległ awarii, wynika zapewne z faktu, iż lądowisko było niewygodne do lądowań tego typu jednostek i piasek wraz ze żwirem mógł zablokować wloty turbin. No i ostatecznie obrońcy willi-jaskini terrorysty nie czekali na amerykańskich pilotów z pralinkami…..

Reakcje świata były niesłychanie symptomatyczne. Zrazu wydawać się mogło, że większość mediów prawicowych i konserwatywnych z ulgą przyjęły wiadomość o zgładzeniu terrorysty numer 1. Byli, jak zawsze, antagoniści – szczególnie komentatorzy prasy lewicowej, komunizującej (Ameryka Łacińska) i trockistowskiej, którzy skrytykowali skrytobójstwo – ci jednak byli nieliczni i niesprawiedliwi są ci, którzy twierdzą, że stosunek głosów opinii światowej wynosi 50 na 50. Zabójstwo dokonane w czasach wojny z terrorem nie jest w opinii Trybunału w Hadze zabójstwem, a ukierunkowaną akcją zbrojną, która zasygnalizowana została przez prezydenta USA George’a Busha jun. szerokiej opinii społecznej lat temu dziewięć i pół.


[smartads]


Ciekawym aspektem jest, czy terroryści zdecydują się na akty zemsty. Jeśli tak, to oznaczałoby, że walka z terroryzmem wcale się nie skończyła, a zaczęła się w Tunisie dnia 28 stycznia br. jako wybuch (na razie, spokojny) III wojny światowej. Pisałem już o tym scenariuszu parę tygodni temu (Feniks Arabski 2011 //cz. 1) i sądzę, Drodzy Czytelnicy, że choć w części zgadzacie się ze mną. Sytuacja światowa jest beczką prochu – już podpaloną – a reszta jest li-tylko kwestią czasu. Jako jednostki miary skali zdarzeń użyję dat, bo nic nie oddaje prawdy tak, jak cyfry. Otóż, przed występującymi kryzysowymi sytuacjami politycznymi, a tuż przed wybuchami konfliktów wojennych w Europie wyglądało to następująco; tu: posłużę się datami, 1870 wojna francusko-pruska, 1914 zamach na arcyksięcia Ferdynanda, 1939 traktat monachijski z Sowietami i wreszcie 2011. Paralelizm niesłychany, a wszędzie występujący pod pojęciem-stygmatem politycznym: wojna o Bałkany i Bliski Wschód, z czasem postępu transportu wojennego także o Środkowy i Daleki Wschód. Już w XIX wieku oceniano znaczenie nafty, poprzez całe stulecie wieku XX i – wreszcie czekamy na 100 procentowy, jakościowo lepszy substytut nafty, jej przerobów i benzyn oraz kerozyny, co nastąpi prawdopodobnie za lat około 10. Wtedy też, Drodzy Czytelnicy upadnie – śmiercią naturalną – ‚Feniks Arabski 2011‘ . Jakie straty może przynieść obecny konflikt – ocenić niepodobna. Czy „Feniks Arabski 2011‘ przyniesie ‚brudną bombę‘ (konwencjonalno-radioaktywną)? Starają się o to wszystkie siły antydemokratyczne…

Śmierć największego terrorysty świata przyniosła światu cywilizowanemu ulgę ale i postawiła go w wieczny alert antybombowy, nuklearny i logistyczny. To kosztuje biedniejące kraje Europy (również zachodniej) miliardy, ale jak rzecze ekspert ekonomiczno-militarny: obrona też daje miejsca pracy. Słaba pociecha, kiedy dopiero co w dwóch zaledwie pokoleniach uniknęliśmy zmory wojny. MEMENTO MORI!

W Libii szaleje do dzisiejszego dnia Muammar Khaddafi, ‚czerwony książę‘, któremu już nie pomoże żadna ziemska instancja. ‚Biedny ten paranoik‘ (a właściwie piekielnie bogaty miliarder – złodziej, satrapa i ludobójca), próbuje wykorzystując prymitywny system administracji plemiennej w Libii utrzymać kawałek swego kraju (Al-Khaddafia), walczy swoimi sprzymierzonymi, znarkotyzowanymi i pijanymi żołnierzami (kiedyś socjalistyczno-komunistycznej elitarnej armii reżimowej) – teraz ‚‘soldateską‘ godną słabej operetki… i świat przygląda się. Gdy zainterweniował ‚wuj Sam‘- ‚leciało‘ operacyjnie w Libii, w wojnie o tzw. Cyrenajkę – dobrze. Natomiast, gdy Amerykanie nie chcą dalej rozpętywać swojej własnej trzeciej, czwartej i piątej wojny (USA – kraje arabskie: Libia, Syria, Liban, może dawno już częściowo skomunizowany Jemen, może małe buntujące się księstewka oparte na nafcie) – Libia stanęła na nogi, Khaddafi jeszcze nadal się ukrywa, stracił dwóch synów, ale ma ich jeszcze ‚tysiące‘ (z niekoniecznie prawego lub lewego łoża); faktem jest niekończąca się wojna i nieskończenie słabe naloty lotnictwa NATO-wskiego i setki tysięcy emigrantów z Libii, Egiptu, Somalii i Tunezji. Witajcie koledzy!!! Nawet jak jesteś niedokończonym felczerem będziesz ordynatorem np. pewnej zielonej lub czerwonej książeczki. Treść znam obu. Zalecam Drogim Czytelnikom podczas bezsennych nocy tę lekturętych obu książeczek wraz z niniejszym artykułem. Obudź się Europo!!! Obudź się. ‚Panta rhei‘ – my zostaniemy na lodzie, gdy zabraknie nafty i jej produktów.

Potencjalnym beneficjentem obecnej sytuacji politycznej jest Rosja. Szantażują niby szabelką; gazem, który już wkrótce popłynie jedną nitką (za rok drugą nitką) z Rosji do Niemiec z obowiązkowym ominięciem Polski. A nam uszkodzili tor wodny, a jak będą chcieli wpływać do Świnoujścia supertankowcami – to trzeba je rozładować w terminalu w Rotterdamie, przewieźć koleją lub lokalnym (zapewne niemieckim) naftociągiem do odbiorców i rafinerii polskich lub ‚odładować‘ przed przeszkodą na ‚otwartym morzu‘. Robią takie operacje niektóre kraje, lecz podnosi to koszty transportu do cen horrendalnych. ‚Ja Was błagadarju tawariszcz prezidjent Putin und liebe Frau stählerne Bundeskanzlerin‘. Brilliant!!!

Wydaje się zatem, że w ostatnich latach świat rozwija się w kierunku działań wojennych, odwetowo-zaczepnych – kto wie w jakim wymiarze. Jedno jest pewne. Pan Prezydent Barrack OBAMA (kiedyś nazywałem go OBAWĄ – na łamach mojej ulubionej kulturalnej witryny internetowej i-polen.at) stał się w ostatnich dniach bezprecedensowo człowiekiem świata numer 1., pierwszym politykiem i decydentem wojskowym świata. Ze śmierci osób innych, nawet wrogich nie trzeba się cieszyć. Nieraz taka śmierć i na skalę p. Barracka Obamy – może przynieść światu chwilowe chociaż ukojenie. Thank you, Mr. President.

Chciałbym znaleźć jakąś bardziej optymistyczną pointę. Każdorazowe otwarcie komputera lub gazety papierowej wyzwala szereg myśli i całą lawinę spekulacji wojennych. Myślę, że ludzie w bardzo podeszłym wieku, którzy pamiętają jeszcze przekleństwo II wojny światowej i hitleryzmu, potem stalinizmu – zdają sobie sprawę w rozmowach z powagi obecnej sytuacji politycznej.

Może znajdzie się wyjście. Rozpadające się gospodarki i kryzysy finansowe zawsze historycznie znajdowały swe ujścia w działaniach wojennych. Ja jednak liczę na rozwiązania pokojowe….

Z poważaniem,

Andrew BENIGER
pisarz i dziennikarz polonijny
pisane w Wiedniu, dnia 8 maja 2011//10:45 LT

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags