W myśl starej zasady zaczynamy ten Nowy 2013 Rok, oby szczęśliwszy dla Państwa, od generalnej samokrytyki i przeglądu sumienia Polonii. W przypadku tego artykułu – do serc Czytelniczek i Czytelników adresowanego – nie wymaga ta samokrytyka skomplikowanych rachunków sumienia – wystarczy odrobina trzeźwego rozsądku i nieco spokoju ducha.
Zresztą to ostatnie jest w dzsiejszych czasch, bardzo zresztą trudnych, roztargnionych duchowo i zabieganych – psychologicznie, prawieże nieosiagalne. Zawsze ten niewidzialny pęd ku doganianiu czasu, nazywany w nowym języku polskim „robieniem kasy” zaciera nam sprzed oczu, słuchu i wszystkich innych receptorów ciała i ducha jakiekolwiek sygnały świata. Jakże rzadko dobiegają nas wieści o głębokich dociekaniach, badaniach naukowych, doktoratach pośród znajomych i bliskich, rozmyślaniach sfery ducha w kręgach rodzinnych, przyjaciół a nawet bliższych czy dalszych znajomych. Niedawne święta i uroczystości noworoczne upłynęły nam wszystkim pod znakiem wspaniałych potraw, multum – przeważnie niepotrzebnych prezentów, picia napojów wzmacniających w gronie tzw. rodzinno-gadżetowym. Wyjątkami od tej reguły byli chorzy, umierający, ministrowie rządu, więźniówie i ci, którzy znajdują się w delegacjach służbowych m.in. do Beninu, Nigru, Nigerii czy Burkino Faso, gdzie ze względów oczywistych pamiątek w postaci aniołków i ‘Pana Jezusiczka’ nie sprzedają, a w zamian za to mogą posłać kulkę średniego kalibru w ‘łepetynę’.

Proszę opatentować moje nowe skojarzenie, niby tzw. neo-logizm p.t. krąg rodzinno-gadżetowy (z ang. gadget – zabawka, niezbyt potrzebne utensilium, przedmiot… również może być tzw. „bubel”). No bo jak wyobrazić sobie dzielenie się opłatkiem i stanie pod choinką w ten Święty Wieczór 24 grudnia bez czynnego „udziału” słynnych nazw producentów smartphonów, handies, elektronicznych ‘cookies’, cudeniek, dla przykładu, nowych modeli takich potentatów jak: NOKIA, SAMSUNG itp. itd, oraz generowanych z nich melodyjek azjatyckiej proweniencji, dzwonków, gwizdów ludzkich i zwierzęcych, pałeczkowania bębenka chińskiego, spluwania artystycznego itp….. Do tego jeszcze parę przesłuchań kilku nagrań muzyki hard-rockowej i pobudka na psychiatrii… prawie jak w banku. Cała nadzieja w ograniczonym spożyciu napojów ‘uspokajających’ np. lodowata woda, kompot z suszu lub zimne piwo ‘Heineken”…. (dozwolone dla młodzieży od lat 18, oczywiście).

Oto naszych Polonii grzechów głównych siedem:

1.) Politykierstwo. Setki, tysiące i miliony zabierają głos w sprawach poltyki wewnętrznej i zewnętrznej Polski. Z ludzkiego punktu widzenia, my jako Polonia, niektórzy nawet próbowali imputować (dawno temu), iż Polonia ( to Polacy lub osoby pochodzenia polskiego, mieszkający na stałe poza granicami kraju), jako „świeża krew” mogą pozytywnie wpłynąć na dalszy bieg wypadków w kraju. Niestety, co daje się zauważyć, szczególnie w ostatnich 36 miesiącach, że rozłam wśród społeczeństwa tak widzialny i tragicznie odczuwalny pośród zagranicznych Polonusów rozchodzi się idealną długością i amplitudą fali na cały tzw. polskojęzyczny świat. Wyjątkiem jest młode, młodsze i niektóre odłamy średnich pokoleń, które położyły plombę szczelności absolutnej oraz znieczulicę generalną na wszystko co polskie – łącznie z językiem. Co robicie panie i panowie w tej sprawie w Senacie, MSZ i Wspólnocie Polskiej?…. I Wy, Państwo w Warszawie? Za parę lat będzie za późno.

2.) Plotkarstwo polityczne. Ludzie, szczególnie ci spośród starszych pokoleń Polaków (a więc ci, w wieku podeszłym, około 60-tki oraz ci, którzy dożywają wieku sędziwego – po 80-tce i starsi… pozazdrościć) zajmują się notorycznie tym, co nazwałbym plotkarstwem politycznym. Są to w dużej części panie i panowie w papciach i lokówkach, czasami w podkoszulku i dziurą w skarpecie, którzy podnoszą sprawy kraju,…. będąc samymi już w wieku podeszłym. Od tych Państwa wymagać aktywności na scenie politycznej – niepodobna. Jest to bardzo symptomatyczny sygnał polityczny pod adresem rządzących w kraju – boję się, iżby nie został on – jak wiele setek i tysięcy innych przejawów działalności polonijnej – zignorowany i pominięty… Wtedy „sprawa polska” poza granicami nie wypłynie już nigdy na arenę polityczną w stale zmieniającej systuacji w kraju, zostanie wyniesiona w trumnie ‘faceta z dziurawą skarpetką’. Pozytywną stroną plotkarstwa politycznego jest autentyzm działań Polonii na wschodzie, tam gdzie byli kiedyś Sowieci, a jest teraz Mocarstwo Federatywne Cara Wszechrosjii Wladimira Władymirowicza I.

3.) Bezinteresowna zazdrość. Czemu Polaku zazdrościsz? Przecież przykładów mnożyć można by miliony na każdym kroku. Polacy na emigracji nie mają jednokowych szans. Teraz, po mojej gubo ponad 40-tce na ‘”obczyźnie” śmiało mogę powiedzieć, bez drgnięcia powieką, że ogromny sukces w pobycie zagranicą zawdzięcza się czysteme przypadkowi, szeregiem szczęśliwych zdarzeń, i oczywiście, ludziom, których spotkaliśmy na drogach i ścieżynkach naszego życia emigracyjnego. Co cieszy niezmiernie. Ludzie z kraju przyjeżdżają na bardzo wysokim poziomie intelektualnym i o wiele szybciej opanowują język lub języki obce kraju nowego pobytu. Aczkolwiek jest sporo jeszcze przykładów negatywnych. Jest jasne, że niektórzy idący drogą małouczciwą lub kierujący się bezprawiem szybko robią stosunkowo wiekie kariery, pielegnują dobre stanowiska lub szybko dorabiają się mini (lub maxi) fortunek. Ale wierzcie mi Państwo, takie historie są częste, ale mają zazwyczaj krótkie nogi. Ze stosunkowo dużych różnic zamożności wypływa zazdrość. Ta zaś implikuje wyjątkowo nieprzyjemną wadę narodową, tym bardziej Polaków poza granicami kraju. Bezinteresowna zazdrość – to perfidne uczucie z niskich pobudek. Rysuje się ono wyraźnie w grzechach głównych Polaków – jakoże wydawać się może, że pobyt zagranicą zaciera ślady obmowy, złodziejstwa, pomówienia, kłamstwa, sprzedaży pomysłów innych jako swoje, drobnych oszustw bankowych, ubezpieczeniowych itp. Takie sprawy wypływają po krótszym lub dłuższym czasie burząc naszym ziomkom krew, powodując konflikty i niekiedy odstępstwa od ogólnie uznanych reguł życia społecznego a wystawiając obcym na wstyd….

4.) Grzechy kościelne… To napewno obżarstwo i pijaństwo. To, że obżarstwo czyni grubasem i wyrwanym z ‘ram’ – to sprawa osobista, wiek lub choroba. Lecz grzechu notorycznego opilstwa wybaczyć niepodobna. Rzadko spotyka się pojazd publiczny od bryczki góralskiej w Zakopcu do fotela business class odrzutowca, we wszystkich prawie krajach świata, gdzie nasza ‘wódka’, jej zapach i ‘czar’ nie współegzystują ze słowem zaczynającym się na k… (łac. curva – krzywa, wulg. współcz. polszczyzna – prostytutka). Sam przypuszczam, iż w tzw. życiu krajowym (w Polsce i prawie siedem na lat polskim statku pasażerskim) oraz emigracyjnym usłyszałem to słynne polskie słowo kontaktowe, synonim polonizmu codziennego, wulgaryzm – około 10 milionów razy… Za mało? O wstydź się Polonio!

5.) Bałwochwalstwo. Polonia ma rzadki dar popadania w zachwyt bałwochwalczy w kontaktach z zagranicą. Wyłączam tutaj już taki kolokwializm jak konieczność pamiętania, że „dobre – bo polskie”, że polska żywność jest dobra i znana na szerokim świecie jako synonim dobrych i smakowitych potraw, że ja – dla przykładu – jestem zwolennikiem polskiej kuchni…. itd. Tymczasem, okazuje się, że jakikolwiek bubel, ciuch, kawałek papierka lub szmatki z zagranicznym napisem budzi w oczach (większości, niestety, pań) bałwochwalczy zachwyt. Aliści cieszy mnie fakt, że ta moda uchodzi do annałów naszej kultury XXI wieku, bowiem co drugi napis, co druga etykietka kraju producenta na ciuchach, gadżetach i różnego rodzaju „bambetlach” zawiera zwyczajowo etykietkę: ‘made in China’. Lubię chińszczyznę – zdecydowanie w formie starożytniej porcelany.

6.) Praca na czarno. Chciałbym być głosicielem faktu, że należy już do przeszłości, Niestety, nie. I my sami Polonusi generujemy setki i tysiące pań z kraju do dokładnego a stosunkowo taniego wyczyszczania naszych mieszkań, kawalerek, dworów, apartamentów, biur i koncernów. Stale spotykam te setki i tysiące pań, polskich sprzątaczek, każdego dnia o brzasku….. Czy to się kiedyś skończy w przypadkui ‘pań do sprzątania’ wraz ze wszystkimi tego smutnego faktu implikacjami? Tu jestem pesymistą! Im gorsza sytuacja ekonomiczna w kraju, tym łatwiej być ‘polską’ sprzątaczką, Putzfrau’ką’, cleanerką, kelnerką itp. w tak bliskiej nam (geograficznie) Austrii. Rójcie się piękne domki z ‘pracy na czarno’ w naszych kochanych górach polskich! Amen!

7.) Notoryczny antysemityzm. Ciekawe, że zjawisko nie ustaje. Czy nawet i tu, w tym alpejskim kraju musi być antysemityzm. Przecież Polska szła przez 900 lat swojej historii właśnie z Żydami polskimi – ‘ręka w rękę’. I wszystkie sromoty, pogromy losowe dotykaly zarówno Polski i w niej mieszkającyh polskich Żydów. Nie wiem jak wytłumaczyć zjawisko antysemityzmu w Polsce i pośród Polonusów.

Staram się Wam, Drodzy Państwo, podać jeden z elementów elementów dzisiejszej ‘spowiedzi’ jako celną i adekwatną pointę. Tym razem, niech będzie to fakt, że dziesiątki tysiący pań do sprzątania wykonywały i wykonują swą powinność sprzątawczą u wielu pań pochodzenia żydowskiego. I na domki i skromne życie starczyło i starcza. Głęboko cyniczne, ale prawdziwe…. dlatego też: ‘Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego’.

Z poważaniem i życzeniami spokojniejszego Roku 2013,

Andrew BENIGER

Wiedeń, Austria
pisarz i dziennikarz polonijny

pisano dnia 19 stycznia 2013 r. 12:27LT//

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags