W istocie, wydaje mi się, że to dopiero wczoraj witaliśmy Nowy 2012 Rok, pełni nadziei, na obiecywane i szermowane wielkim gestem (PO)pozytywne zmiany w życiu naszym codziennym i społecznym, w wielkiej polityce…. i jakoś nie bardzo chciało nam się wierzyć w planowany przez przyjaciół Majów koniec naszego świata w dniu 21 grudnia… jeszcze…tego roku, tzn. 2012.

Zresztą gwoli dokładności dziennikarskiej – nasi obecni Majowie (a raczej ich potomkowie – zajmujący wysokie posady w wielu krajach Ameryki Łacińskiej spotkali się (zapewne przy dyplomatycznym kielichu) i, oczywiście, odwołali od tysięcy lat zapowiadany koniec świata na dzień 21 grudnia br. Wszystko odwołali,  zaś andyjskie ‘baby- szamanki’ obkładały im głowy następnego dnia głowy kumysem lam i wigonic…. i… na tym koniec. Jakiś też – bardzo zdolny rzecznik NASA, facet o takim nazwisku brzmiącym podobnie do mojego, oświadczył, że 21 grudnia br. nie grożą nam żadne rutynowe asteroidy (najwyżej hemoroidy), przy zbyt długim siedzeniu przy uginającym się od bolesnego nadmiaru jadła stołem świątecznym, meteoryty też nie spadają , niszcząc jakoby przy okazji nasz Turkusowy Glob , a wybuchy na Słońcu –  wsadźcie sobie Drodzy Czytelnicy – ‘pod poduchy’.

I co mamy Szanowni Czytelnicy ipolen.at?

W myśl starego polskiego powiedzenia – bliższa koszula ciału – zaglądnijmy okiem politykierów i historyków w kalejdoskop upływającego nam z każdą sekundą 2012 roku.  Oczywiście, w myśl innego powiedzonka – tempus fugit – (z łac. czas ucieka) my, żałując każdej bezpowrotnie odbiegającej nas sekundy stajemy się starsi (memento mori!;  trzeba bowiem o grzeszków odpuszczenie zadbać) – ale i też bardziej doświadczeni politycznie, życiowo i historycznie….

Na pewno tak! Jest faktem niezaprzeczalnym, że każdy rok nie tyle napawa nas tą nitką optymizmu ciągnącą się nieprzerwanie od dwóch tysięcy lat, ile jakimś bezzasadnym oczekiwaniem tego lepszego, które, niestety, nie nadchodzi….

Pierwsze pytanie, gdy spotykamy kogoś znajomego, bliskiego, brzmi zawsze i standardowo: co w kraju? Odpowiedź zawsze taka sama: coraz gorzej, coraz bardziej beznadziejnie. Powodem tego jest oczywiście wojna polsko-polska, której końca ani przebiegu nie widać i nie ma żadnej nadziei, że dadzą się rozwiązać wokół niej skupione problemy i ich tragicznie głęboko splątane meandry choćby podstawowe, ale niszczące nasze serca i mózgi. Chodzi o wyjaśnienie przyczyn katastrofy prezydenckiego Tupoleva 154M w dniu 10 kwietnia 2010. Dalej ani słowa na ten temat…. pozostańmy przy implikacjach tego zdarzenia:

1.)    Do tej pory – jak się okazało – poprzez bierność stronnictw politycznych zamieszanych w wojnę polsko-polską n.t. katastrofy pod Smoleńskiem – nie wiemy nic – a dowiemy się, gdy zostanie skończone śledztwo po stronie rosyjskiej. Jest możliwe – załóżmy, że nawet za lat 20….

2.)    Prawo w sposób jasny określa sprawę kraju-producenta i jego prerogatywy. O prawie rosyjskim na ten temat – powiedzieć nic nie mogę. Producent – patrząc historycznie i ekspercko, jeżeli chodzi o USA (dla przykładu Boeing’ów), ma prawo uczestniczyć tak długo w dochodzeniu komisji, zanim nie wyda ona (takowa komisja powypadkowa) ostatecznych decyzji i instrukcji dla tego modelu, podmodelu lub całego wręcz typu – (final clues and instructions for manufacturer). Dalej, nie tylko w USA  (i na całym prawie świecie oprócz Polski i Rosji) robi to instytucja amerykańska zwana NSTB (Narodowa Komisja Bezpieczeństwa Transportu).  I tyle…. i nic więcej.

3.)    Ze znanych mi przypadków komisja NSTB pracowała przy zaginionym Boeingu 747-100 TWA nad Atlantykiem lat 10 – i wtedy wydała jasne ostrzeżenie i wskazała możliwą przyczynę wypadku, w którym śmierć ponieśli wszyscy na pokładzie.  Eksplozja paliwa w centralnym tanku. Oczywiście, na specjalnie wynajętej farmie (USA), Amerykanie wybudowali hangar i ‘zrekonstruowanli’ samolot w 86 procentach wyciągając przy pomocy Coast Guardu części i zwłoki (lub ich resztki) z dna Atlantyku. To tak się dzisiaj robi. Przypominam ekspertom polskim i rosyjskim. Nie bierze się toporków, nie kradnie się części metali tzw. kolorowych, nie rozbija się iluminatorów siekierkami strażackimi, nie chodzi się w brudnych buciorach w tę i we w tę, zupełnie bez celu i bez pojęcia na kształt głodnego kundla puszczonego do rzeźni po uboju – po szczątkach biologicznych i tysiąc innych spraw.

4.)    Nim wyjdziecie Państwo na ulice i rozpoczniecie marsze ku wyjaśnieniu haniebnego trzymania milionów Polaków w niewiedzy – proszę, zapoznajcie się Państwo z tekstem powyżej.

Oczywiście, przyczyn wojny polsko-polskiej jest bardzo wiele. Straszliwym zbiegiem i przewrotnością losu w stosunku tylko dla Polaków i ich tradycji historycznej – incydent lotniczy  rozdzielił i tak już rozdarte, rozpalone do białości ludzkie emocje pomiędzy polską prawicę. W tej noworocznej akcji podsumowań postanowiłem sobie ani razu nie użyć nazwisk polskich przywódców.  A TO  NA  ZNAK  PROTESTU! WEŹCIE  SIĘ DO  ROBOTY  PANOWIE!

Polska ultraprawica i cała masa ‘elekoratu’ PIS-u, ale i miliony zapragnęły teraz dowiedzieć się, co kryje się za szczątkami pod Smoleńskiem.

Będąca przy władzy centro-prawica (skłaniająca się ku centryzmowi ogólnemu i, być może, lewicy post-komunistycznej oraz totumfackiemu rozbijactwu Ruchu p. P.) przeszła, staram się nie używać tego słowa,…. na pozycje serwilistyczne, ugodowe, służalcze szkaradnemu raportowi pani. gen. A. w wyniku rosyjskich śledztw.

Mając taką sytuację nie dziw, że polskie ulice, szczególnie zaś te warszawskie, wrocławskie zapełniają się rodakami pragnącymi poznać prawdę – o Smoleńsku. Nic więcej!

Wszyscy kierujemy nasze myśli ku dobru i postępowi w kraju. Niestety, ten ubiegający nam już między palcami A.D. 2012 okazał się dla Polski, jej spójności, patriotyzmu, chęci poznania prawd podstawowych – rokiem bezpowrotnie straconym. I tego roku już Polsce Niepodległej, a tak straszliwie szarpanej konfliktami wewnętrznymi już nikt nie wróci. Ani też cud, ani koniec świata.

Szkoda, i żałuję tego z całego serca, że zamykam na stronie ipolen.at ten upływający rok 2012 kolejną punktowanką naszej polskiej ‘Ściany Płaczu’:

1.)    Absolutny upadek NFZ, jego dekompozycja – trzeba zbadać, czy nie była to działalność sabotażowa wobec kraju. Ludzie w Polsce umierają z braku dostępu do podstawowych lekarstw i świadczeń zdrowotnych.

2.)    W Polsce pół miliona ludzi nie ma domów, ani też najlichszego ‘dachu nad głową”.

3.)    W Polsce pełnej celebrytów i sybarytów, dzieci głodują na wsiach i na terenach mało-średnio zurbanizowanych.

4.)    W roku 2012 upada przemysł w związku z ogólnoeuropejskim kryzysem gospodarczym. Wiadomo, przemysł niemiecki napędza, stymuluje polski eksport; gdy on staje – stanie wszystko.

5.)    W Polsce nastąpiło kompletne załamanie wzrostu liczby urodzin – katastrofa demograficzna.

6.)    Duża część ludzi planuje ‘wygodne’ i czasami tylko ‘średnioterminowe’ wyskoki zagranicę…. na zachód….. na ogół jednokierunkowo – bez powrotu.

7.)    Proponuję wstrzymać budowę polskich, dalszych lotnisk regionalnych… po co? I tak jest ich za dużo….

8.)    Transport kolejowy, przy temperaturach ujemnych załamuje się natychmiast. Brak napraw i przeglądów technicznych jednostek trakcyjnych i infrastruktury torów.  Czyżby to naprawdę ktoś uprawiał sabotaż kolejarski, wobec tego, co się dzieje na polskich (jeszcze???) kolejach.

9.)    Poszczególne upadki poszczególnych branż np. motoryzacyjnej, okrętowej, przemysłu ciężkiego, lekkiego (tekstylny), chemicznego itd.. itd… doprowadziły już kraj do tragicznego przedproża ruiny. Nie żaden inny – a właśnie Polskę, ze względu na jej geopolityczne położenie i przysłowiową nieudolność oraz korupcję na wszystkich szczeblach władzy i administracji terenowej.

10.) Polska znajduje się na równi pochyłej, w pryzmacie  najstraszliwszego kryzysu jej     nowej historii, może nawet narodu? Następuje reakcja łańcuchowa i erupcja           wszystkiego. Za maszynami i firmami –  KRYJĄ SIĘ ZWYKLI PP. KOWALSCY.

A.D. 2012………. ANNUS  CALAMITATIS.  FINIS  POLONIAE?

Z głębokim przekonaniem, którego, tym razem, mi nieco wewnętrznie brakuje, życzę Wszystkim Czytelnikom I Odbiorcom strony internetowej i.polen.at zdrowia i pomyślności, lepszych chwil i cierpliwości wobec Nas i………. Nas.  (Szkopuł tkwi w tym, iż nie ma tu WAS!)

Pozdrawiam świątecznie,

Andrew BENIGER

dziennikarz i pisarz polonijny

Wiedeń. Austria

pisano: dnia 20 grudnia 2012//11:44LT

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags