tutka_top.jpg

‘TUTKA‘

W gwarze fachowej pracowników Polskich Linii Lotniczych „LOT“ samoloty fabryk Tupoleva nazywano po prostu ‘TUTKA’, liczba mnoga ‘TUTKI’.  Nazwa ta nieodwołalnie przylgnęła do slangu hangarów, lotnisk i cockpitów, tych ongiś popularnych samolotów, w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to LOT i wszystkie prawie kraje bloku wschodniego eksploatowały sprzęt produkcji radzieckiej typu Tu134 i Tu154. Ja, który w mojej skromności, zaczynałem karierę lotniczą w latach 60-tych siłą rzeczy zacząłem się nagminnie spotykać z tą nazwą od tego – mniej więcej – czasu.
Dla polskiego przewoźnika ‘TUTKI’, oba modele, wszystkie wersje eksploatowane przez LOT okazały się bardzo szczęśliwe. Nie przypominam sobie ani jednej straty całkowitej jednostki z ofiarami śmiertelnymi. W sumie – ujmując rzecz fachowo i obiektywnie – ‘TUTKI’ były szczęśliwymi ptakami pomimo ogromnej usterkowości, rosyjskiej toporności, braku nowoczesnych rozwiązań itp. Nie muszę tu chyba przypominać, iż (wtedy radzieckie) modele Tu134 były sowiecką (splagiatowaną) odpowiedzią na słynny amerykański model DC-9 (w setkach wersji, latających do dnia dzisiejszego) oraz Tu154 – w tych samych (splagiatowanych) zamysłach, na amerykańskiego Boeinga 727-200 (też w eksploatacji w różnych krajach i na 4 kontynentach do dnia obecnego).
Oczywiście, mój polityczny artykuł pt. ‘TUTKA’ poświęcony jest jednej z największych afer  ‘politycznej kości niezgody’ dostojników polskich (osoby numer 1 w Państwie i osoby numer 2 w Państwie).  Państwem tym jest, niestety, od wczoraj, dnia 15 października 2008 r. III RP.  Z ogromną boleścią wyznaję, iż wiele stacji radiowych i telewizyjnych błędnie podaje wiek rządowych Tupolev’óv 154M (numery rejestracyjne Polskich Sił Zbrojnych 101 i 102).  Podaje absolutnie autorytatywnie Tu-154M może mieć najwyżej 25 lat. Wszystkie wcześniejsze modele Tu154A (B) powstawały odpowiednio w latach 1975 i 1977. Wiedząc o tym, a nie znając  żadnych tajemnic  państwowych naszej ‘starej’ i Wolnej Ojczyzny , mogę się atoli tylko domyślać, że dwa starsze TU154M ( z francuskim na ówczas tzw. ‘szklanym’ cockpitem ) zostały przemalowane z logo PLL LOT na (wojskowe) szachownice i zostały przekazane do dyspozycji 36 Pułku Lotniczego na warszawskim Okęcie jako ‘cacka’ dla prominentów (osoby numer 1, 2, 3, i 4 w Państwie). Musiało to nastąpić  gdzieś w latach 90-tych ub. wieku.  Wszystkie te operacje doprowadziły do sytuacji, że na skutek zmian ustrojowych, ekonomicznych i technologicznych na chwilę obecną nasze VIP-y (od 1 do 4 w Państwie) dysponują dwoma wrakami, które według prawa lotniczego winne być wycofane z eksploatacji ze względu na brak części, serwisów technicznych producenta (lub wskazanych po jego likwidacji autoryzowanych przez ICAO dostawców, brak możliwości szkolenia pilotów, odbywania szkoleń w symulatorach (może w ogródku tow. Łukaszenki na Białorusi – tego nie wiem) itp. Ja, osobiście znam wiele typów samolotów, których lądowania na wielu lotniskach w Europie Zachodniej są surowo zakazane ze względu na hałas (sic!!!)  i emisję spalin. Wśród nich znajduje się również model Tu-154. Mając na uwadze wielokrotne i (za)częste pod względem eksploatacyjnym podróże naszych VIP-ów m.in. do Brukseli zadać należy pytanie: dlaczego władze tylu krajów tolerują jeszcze głośne i wyniszczające otoczenie i niszczące środowisko naturalne i przyrodę oraz ludzkie zdrowie ‘TUTKI’ VIP-ów polskich?  Odpowiedź jest jedna. Bo noszą na sobie logo SIŁ POWIETRZNYCH I NIE MOGĄ BYĆ ZATRZYMANE PRZEZ INPEKTORÓW I ZAREKWIROWANE NA KTÓRYMŚ Z LOTNISK ZAKAZUJĄCYCH LĄDOWAŃ TRUPOM POWIETRZNYM. Dlatego ten teatr z vip’owaniem. Wystarczy, że dodam, gdy osoba w Państwie numer 2 wybierała się TUTKĄ rzadową (tzw. w retoryce mass mediów) do Ameryki Południowej wielu amatorów zdjęć dziwnych, osobliwych i zwariowanych lotniczo obstawiała naszą, biedną TUTKE z szachownicą na ogonie, w oczekiwaniu zdarzeń lotniczych np. awarii technicznej,  katastrofy itd.  Do dziś mnie pytają jak to było możliwe, że samolot średniego dystansu (dla Tu-154M – 25000 mil nautycznych czyli ok. 3900 km) mogł mieć na swoim pokładzie najważniejsze osoby w kraju, mając do dyspozycji wszystkie inne linie lotnicze swiata latające na tych trasach. Czyliż to nie ryzyko gigantyczne lub czyjaś tajemna ręka? Dodam atoli, iż królowa holenderska (podobno jedna z  najbogatszych pań świata) udając  się na kontrolę terytoriów zamorskich Holandii, lata na ZWYKŁYM SIEDZENIU business class KLM.  Dowodzi to, że dyspozycyjne samoloty dla prominancji są praktyczne na krótkich i średnich trasach, lecz na dalekich opłaca się nawet dla naszych ‘pół-bożków’  zza rządowych biurek – wygodne miejsce na normalnym, jak najbardziej normalnym odrzutowcu liniowym! Co do tego nie mamy chyba wątpliwości.  Bardzo wiele innych, ważkich czynników operacyjnych przemawia za tym, by pasażerowie o oznaczeniu VIP, może też być VVIP lub VVVIP, latali samolotami rejsowymi….
Kochani polscy VIP… Latając ‘TUTKĄ’ w roku 2008 życia sobie nie porzedłużacie, splendoru ojczyźnie nie przydajecie, podatnika obskubujecie skutecznie…. a już może wkrótce do planowanego celu nie dolecicie….nigdy.
Memento mori…

image001.jpg

Na temat biednych, polskich ‘TUTEK’ rządowych pisano już miliony słów, pokazywano setki razy w telewizjach i innych mediach. Skończmy temat. ‘TUTKI’ proponuję przekazać do parku techniki na Juratę ( z widokiem na bungalow prezydencki)  i  na molo sopockie ( z widokiem na apartament premiera). Czas nagli. Trzeba wreszcie raz skończyc z tymi wygłupami. O aspektach politycznych całej afery z ‘podwędzaniem’ sobie samolotu rządowego – komentować nie mogę. Wstydu muszę sobie i innym oszczędzić. Zależało mi jedynie na aspektach eksploatacyjno-operacyjnych.
‘TUTKA’, jak każdy inny samolot świata, może w końcu zabić. Wtedy tow. Breżniew obróci się w grobie, a chcichot Łukaszenki rozlegnie się po Europie.  Otrze spocone czoło mechanik-hydraulik w mozolnej pracy nad ręczym wytaczaniem pompy hydraulicznej dla silinika numer 2 Tu-154M Sił Zbrojnych w Spółdzielni Rękodzielniczej im. Czerwonego Kapturka w Mińsku….
Nie róbcie z siebie i kraju pośmiewiska dla reszty świata… memento mori….

Pozdrawiam,

Andrew BENIGER
Wiedeń, Austria
pisarz i dziennikarz polonijny
pisano dnia 16 października 2008 r.  godz. 11:47 LT//

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags

bieda w polsce, tutka