Jeżeli są w ostatnich dziesięciu latach tacy wśród Was Drodzy Państwo, którzy zechcieli otworzyć swoje komputery, czytniki i inne środki przekazu elektronicznego na www.ipolen.at – natrafili na całe dziesiątki moich regularnych felietonów poświęconych polityce światowej.
Tak więc, prowadząc Was dziennikarsko, Drodzy Państwo, przez całe te długie lata, nie będziemy mieli żadnych trudności, by zrekapitulować poszczególne przyczyny zerwania „niby to” trwałego i ponoć wieczystego pokoju w Europie, całujących się lub czasem poklepujących się po plecach i pośladkach mężów stanu, (czasem ich żon i metres) oraz przywódców wielu, wielu krajów, którym słówko pokój przyrosło do ust, a my nurzaliśmy się w błogim zapomnieniu o czasach coraz bardziej zapadających się w odmęty krwawych scen: wojen, prowokacji, rewolucji i innych zdarzeń na mapie Europy.
No i teraz klops!
Klops do kwadratu, bo wyjścia politycznego z obecnej sytuacji nie ma! Jest, ale militarne, a to przyniesie tysiące zabitych i zniesienie porządku geopolitycznego w Europie. Na razie, pisząc na marginesie tej nowej zawieruchy wojennej, wspominam, że i Polonia Austriacka winna skupić się wokół własnych, dobrze pojętych interesów Polaków, przeto wzywam kompetentnych i autoryzowanych naszych Rodaków, by omówić jej rolę w II Republice w świetle aktualnych, nowych – również dla Austrii – wydarzeń polityki światowej. Nie czas na swary, teraz nadeszła pora natychmiastowej konsolidacji całej siedemdziesięciotysięcznej armii Polaków i Polonusów zamieszkałych na ziemiach austriackich.

Moi najzawziętsi wrogowie od lat zarzucający mi „III. wojenne” straszenie Czytelników, nieuzasadnione obawy przed dzielnym towarzyszem, carem Putinem i to, że Niemcy już naprawdę nas kochają, dodałbym, ziemie Zachodnie i Północne – opanujcie się wreszcie i spójrzcie na tragedię polskiej geopolityki wieloaspektowo – począwszy od naszego fatalnego położenia do strachliwych tonów aktualnego premiera rządu p. Donalda T.

Mądrzy byli zawsze ci politycy, którzy nie dali się porwać wirowi nadmiernie deklarowanych, pokojowych zmian na ziemiach europejskich. Czując się niesłychanie mocnymi pod ochronnym „kapeluszem UE” – wydawało się większości polskich polityków i politykierów, że „dojna unijna krówka; np. holenderska” będzie tryskała mlekiem zmieszanym z dobrą whisky; codziennie, od samego rana do miseczek premierów, posłów i posłanek, ministrów, tych jeszcze na wolności lub już prawie nie (Nowak, sic!!!), opozycji w ławach rządowych in spe i wszystkich zamieszanych w piramidkę polityki.

A tymczasem mamy wojnę. To co wspominałem już z tysiąc razy – stało się faktem. Mianowicie, III. Wojna Światowa- jeszcze nie dzisiaj, może jutro lub pojutrze. Jej genezą, taką beczką pełną prochu był p. car Putin rozdzielający za ciężkie pieniądze gaz ziemny i ropę do większości krajów Europy Wschodniej, Zachodniej i Południowej. Faceta, który rządzi żelazną ręką lat już dwanaście, a ustawiającego sobie dalszą prezydenturę na dalszych dwanaście – nazwać trzeba zwykłym uzurpatorem i przywódcą bez mandatu społeczeństwa, wrogiem demokracji i samowładcą, który schizofrenicznie stracił władzę nad krajem jakim jest Rosja, jej ludźmi – a nade wszystkim – nad sobą. Takich ludzi jak Putin należało już „odsunąć od polityki” do krainy cienia lat temu 15! Niestety, „samodzjerżawije”, kult jednostki w komuniźmie i aktualnie w post-komuniźmie Putina – jest mieszanką srogiego aparatu władzy carskiej i ludobójstwa Stalina. Ofiary kultu jednostki tow. cara Putina padały, padają już i będą dalej padać. Świat zapomniał o usunięciu śmiertelnego wroga – lat temu 15 z okładem! Nie należało dopuścić do globalnej rewolucji zwaśnionych ze sobą – diametralnie różnych ideologicznie – prądów politycznych obecnej Rosji, rozsypki finansowo-ekonomicznej kraju, próbą reaktywacji Związku Sowieckiego i kradzieży setek miliardów dolarów na własne przyjemności, gdy naród rosyjski przymiera głodem zapijając troski samogonem.
Kolejną przyczyną wybuchającego konfliktu jest sama Ukraina. Przypominam, że tzw. „Pomarańczowa Rewolucja” sprzed dziewięciu laty nie zmieniła stosunków społeczno-politycznych na Ukrainie, obierała coraz to nowych prezydentów i ministrów, coraz mocniej skorumpowanych, związanych z naftowymi i gazowymi kartelami, a jeszcze bardziej z wszelakiego rodzaju strukturami mafijnymi, głównie rosyjskimi jak i azjatyckimi. Tacy ludzie jak Juszczenko, Tymoszenko czy Janukowycz, cała ta mała garstka „ukraino-oligarchów” dysponując miliardami „nieśmiertelnych” dolarów kupowała sobie zaufanie rozbujanego historycznie i charakterologicznie ludu ukraińskiego. Największym stygmatem tragedii obecnej wojny, być może wkrótce, wojny, tej III. Światowej – jest ogromne podobieństwo ludnych, chorych, rozpitych i zdegenerowanych społeczeństw Rosji i Ukrainy. Rok temu Ukraina odmówiła Putinowi uczestnictwa w tzw. pro-rosyjskiej Unii Celnej, mającej teoretycznie być zaczątkiem nowego Związku Sowieckiego; aliści pro-zachodnia orientacja oligarchów i szefów z Kijowa oznaczałaby dla nich super sute dotacje w „tańcu” z Unią Europejską, te zaś mogły by teoretycznie przysporzyć większe dywidendy Ukrainie; wtedy rozpoczął się tragiczny szantaż gazowo-cenowy, który w rezultacie doprowadził do rozbicia Ukrainy na pro-radziecką i pro- ukraińską z małym, „skorumpowanym” wskazaniem na współpracę, zresztą bardzo problematyczną – z Unią Europejską. Wszystko to razem – dało to, co możemy nazwać możliwym zaczątkiem III. Wojny Światowej, o nieobliczalnych dla nas wszystkich skutkach.

Niektórzy z Państwa Czytelników zapewne przypominają sobie, że swego czasu, przed siedmiu, pięciu laty, także przed rokiem pisałem serię artykułów pt. „Obama czy obawa”. Wyrażałem w nich obawy i rozterki płynące z wyboru osoby mało znanej, zadającej cios kapitałowi indywidualnemu, a popierającemu nazbyt demokratyczne zapędy, choćby w ubezpieczeniach społecznych dla obywateli (nawet tych permanentnie bezrobotnych), mało interesującej się polityką światową. Jak wiemy, prezydent USA Barack Obama został ponownie obrany na drugą kadencję i uznawany jest obecnie jako prezydent „koncyliacyjny”, może nawet słabej ręki – mógłby teoretycznie nie stawić czoła w ważnym momencie ewentualnego, konwencjonalnego konfliktu zbrojnego lub nazbyt późno użyć broni strategicznej, gdy przeciwnik mógłby zagrozić istnieniu kontynentu amerykańskiego. Na szczęście, te moje przedwczesne obawy okazały się płonne, gdyż prezydent Obama w miarę zmian na terenach potencjalnych konfliktów zbrojnych zabiera głos i pozycjonuje swe siły w odpowiednich miejscach.

Na zakończenie chciałbym wysnuć jakiś wniosek generalny, będący pewnego rodzaju podliczeniem strategiczno-politycznym.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż w obecnych czasach drugiego dziesięciolecia XXI wieku wszystkie ważniejsze zdarzenia odbywają się w dalszym ciągu pod ochronnym parasolem armii Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i gdyby nie całodobowe czuwanie „Wuja SAMA” – dawno rozpętałaby się europejska zawierucha, a „ruski” z nowoczesnym „kałasznikowem” stanąłby na najbardziej na zachód wysuniętym punkcie Portugalii. Nie jest to w żadnym wypadku przesada. Dlatego życzę wszystkim Czytelnikom spokojnych nocy i nie bójcie się, że w chwilach nocnego spoczynku nad głowami przelatują Wam jedyni obecnie na świecie tak efektywni „STRAŻNICY POKOJU” typu AWACS ( E3-Sentry Boeing707 – zrekonstruowany), samolot wczesnego ostrzegania o cudownych wręcz właściwościach innowacyjności elektronicznej i zbrojnego alertu lotniczego. Pilnujcie nas!

Biorąc pod uwagę skromny jubileusz moich dziesięciu lat pisywania do i-polen.at chciałbym wyrazić słowa podzięki moim szefom i przyjaciołom, szczególnie zaś: pani Redaktor Naczelnej Grażynie Wałęgowej i prezesowi Organizacji I-polen.at Mirkowi Wałędze, wszystkim kolegom i przyjaciołom z Redakcji i-polen oraz wszystkim, którzy dołożyli trudów, by utrzymać to popularne polonijne medium.

Jak zawsze życzę Czytelniczkom i Czytelnikom miłej wiosny i więcej spokoju na świecie.
I nie psioczcie na Wuja Sama – gdyby nie on, to…….
Pozdrawiam serdecznie,

Andrew BENIGER
pisarz i dziennikarz polonijny

Wiedeń, dnia 27 kwietnia 2014?? 12:14LT

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags