Wywiad z Magdalena Kuta

GW: Witaj w Wiedniu Magdo. To nie pierwszy Twój pobyt w naszym mieście- przed paroma laty wystąpiłaś już tutaj z Teatrem Rozmaitości podczas Wiener Festwochen w “Uroczystości”. Jak układały się od tego czasu Twoje losy zawodowe?

MK: No cóż, był to czas silnych zmagań zawodowych. Powstał monodram, a potem “Niebezpieczne związki” – obie produkcje niezwykle trudne jeśli chodzi o proces powstawania, ale tez zdobyłam przy obu tych spektaklach zupełnie nowe doświadczenia. A wydawałoby się, że z takim stażem już nie można oczekiwać zbyt wielu świeżych doznań. Poza tym bardzo wiele jeździłam z moim macierzystym teatrem po świecie. Głównie z Uroczystością, ale i z Magnetyzmem serc a także z Bzikiem tropikalnym.

GW: U nas tym razem wystąpiłaś w monodramie Jean Luc Lagarce´a pt. “Zasady savoire vivre´u w nowoczesnym społeczeństwie”. Wydaje mi się, iż ta forma teatralna jest ogromnym wyzwaniem dla aktora , zarówno w sensie fizycznym – przeszło godzina monologu- jak i psychicznym. Nie każdy aktor dalby sobie z tym rade. Co skłoniło Cię do podjęcia tego zadania? Jak doszło do realizacji tego projektu?

MK: Bardzo prozaicznie się to wszystko odbyło. Od dłuższego czasu nie otrzymywałam nowych propozycji zawodowych a Edek Wojtaszek sam przetłumaczył tekst, chciał go reżyserować i twierdził, ze nie wyobraża sobie nikogo innego w tej roli. Czyż mogłam nie przyjąć takiej propozycji?

GW: W “Zasadach…” znakomicie zaprezentowałaś cala gamę swoich aktorskich umiejętności niezwykle sugestywnie oddając zmieniające się nastroje , sytuacje. Ale tez wykazałaś się duża muzykalnością brawurowo radząc sobie z partiami wokalnymi . Czy oprócz aktorstwa kształciłaś się w tym kierunku? Opowiedz nam trochę o sobie.

MK: Owszem , byłam w średniej szkole muzycznej na wydziale wokalnym u znakomitej Bogny Sokorskiej, wcześniej grałam na fortepianie. Ale będąc durna i chmurna chciałam to wszystko zarzucić, jak tylko dostałam się do szkoły teatralnej. No cóż ,sam teatr nieustannie domaga się ode mnie powrotu do tego, co tam sobie w młodości zdobywałam. I tym razem muzyczność tekstu sama jakoś narzuciła taka formę, że ciągle narzucało się a to śpiewanie, a to inne efekty muzyczne i rytmiczne.

GW: Moim zdaniem w monodramie tym Lagarce posłużył się wieloma ukrytymi przesłaniami, których odkrycie zależy w dużej mierze od wrażliwości i “wyrobienia” widza.
Jak Ty to widzisz z Twojej perspektywy. Z jakimi reakcjami publiczności spotykasz się grając “Zasady..”?

MK: No cóż , każdy odbiera indywidualnie to co jest w tym tekście zawarte. Jedni mówią tylko o znakomitej formie, zachwycając się tym, iż aby zagrać “zasady”, trzeba użyć niezwykle szerokiej gamy środków, inni czytają ten tekst jako głębszy. Dostrzegają w nim samotna wędrówkę człowieka przez życie, trzymanie się zasad, czasami jak ostatniej deski ratunku. Ale często mam bardzo spontaniczne reakcje wesołości. To ci , którzy dostrzegają u autora dystans do naszych zmagań z przeróżnymi konwencjami jak i dystans do samego siebie.

GW: Odejdźmy teraz od monodramu. Czy zagrałaś jakąś role w swojej karierze aktorskiej, która szczególnie przypadła Ci do gustu lub “role swojego życia” ?

MK: To może zabrzmi banalnie, ale jestem bardzo głęboko związana emocjonalnie z każdą moja rolą. I trudno byłoby mi wybrać. No może największy sentyment mam do tych, które zmieściły się w pięknych, ukochanych przeze mnie spektaklach, tak jak np.: Yerma- moja pierwsza główna rola , czy też Berta Brzechajlowa \ “Yerma”-reż. Krzysztof Kelm i “Bzik tropikalny” -reż. Horst Dalbertis czyli Grzegorz Jarzyna\

GW: A czy jest jakaś rola ,o której zagraniu szczególnie marzysz?

MK: owszem jest, ale ponieważ ciągle o niej marze, to nie będę się chwalić, żeby “nie zapeszyć”!

GW: Co oprócz “Zasad …” robisz aktualnie? Należysz do zespołu Teatru Rozmaitości , zdaniem szefa Wiener Festwochen (i nie tylko) jednego z najbardziej interesujących i nowatorskich teatrów polskich. Jak układa Ci się współpraca?

MK: Gram w wielu spektaklach. Żadnego z nich się nie wstydzę, wręcz przeciwnie, więc naprawdę nie mogę narzekać. A pod koniec tego sezonu zaczynam z Ola Konieczna /tym razem jako reżyserka/ prace nad Oli scenariuszem, niezwykle ciekawym pod roboczym tytułem “Silny”. Bardzo wiele sobie po tej pracy obiecuje, bo Ola już dala się poznać jako niezwykła osobowość reżyserska w “Tlenie”, który wyreżyserowała w zeszłym sezonie w naszym teatrze.

GW: Magdo, dziękuje jeszcze raz za znakomita zabawę oraz prawdziwa ucztę intelektualna , jaka było dla mnie przedstawienie. Twój monodram na długo pozostanie w pamięci. Dziękuje też za rozmowę.

MK: I ja dziękuje za niezwykle mile przyjęcie. Pozdrawiam wszystkich!

Rozmawiała: Grażyna Wałęga

3a.jpg

  


  
  
  

Komentarze



2 komentarze do “Wywiad z Magdaleną Kuta”

  1. Dodał: Kuta Magdalena - 16 November 2007 17:33

    Cudnie się czyta takie wywiady,tym bardziej jak nosi się takie samo imię i nazwisko

  2. Dodał: Ala Skrzynecka - 12 June 2009 19:59

    Co to jest za aktorka?!WSPANIAŁA!!! W serialu “Ranczo” a w serialu “Samo życie” gra moim zdaniem 2 całkiem inne “charaktery”!Wystarczy to sobie porównać…Nie każda aktorka umie tak dobrze zagrać-pełen podziw.Mam 15 lat i p.Magda jest moją ulubioną aktorką.

Dodaj komentarz

  
  

Tags

magdalena kuta, kuta magdalena