Zwierciadło, w które codziennie spoglądamy, zasługuje na miano najwierniejszego przyjaciela w naszym życiu. To ono pokazuje nam (czasem bezlitośnie) prawdziwy obraz naszego wizerunku i przypomina kim jesteśmy, co powinniśmy zmienić, nad czym popracować. Nasz krytyczny przyjaciel odzwierciedli zawsze najszczerszą prawdę o nas samych. On widzi doskonale czy mieliśmy dobrze przespaną noc, czy mamy dobry humor, czy nałożyliśmy za dużo pudru na nosek, czy jesteśmy zmęczeni i przepracowani albo odprężeni i zrelaksowani. Niestety moi drodzy!

On rozpozna wszystko, nawet najdrobniejszy szczegół. Wprawdzie nie zawsze jesteśmy zadowoleni z jego szczerości, ale czyż nie tego wymaga się od przyjaciela szczerej prawdy? Czy bylibyśmy zadowoleni gdyby nasze zwierciadło, zamiast pokazać nam prawdę, zatuszowało niedoskonałości i puściło nas w otoczenie w poplamionych spodniach, z nieładem na głowie, czy z rozmazanym makijażem? Na pewno nie!

Proszę błędnie nie interpretować pracy zwierciadła. Jego krytyczne podejście do naszego wizerunku nie ma za zadanie nas zdeprymować, wprowadzić w stan depresyjny lub osłabić poczucie pewności siebie. Nie! Wręcz przeciwnie! To właśnie dzięki niemu otrzymujemy ważne informacje które uświadamiają nam, iż codzienna praca nad własnym wyglądem jest niezbędna aby móc wykreować niepowtarzalny unikat i wydobyć z siebie ukryte piękno. Nasz niezbędny kumpel przypomina nam o naszej wyjątkowości – reszta natomiast zależy już od nas samych; jak wykorzystamy jego przesłania. Spójrzmy w jego oblicze i postarajmy się zrozumieć to, że nawet jeśli nie zawsze czujemy się doskonale i nasz wygląd zewnętrzny nie jest perfekcyjny to właśnie dzięki pracy lustra (lub poprzez jego szczerość) dostajemy możliwość pracy nad sobą. Przyjmijmy zatem nasza niedoskonałość jako zjawisko pozytywne. Weźmy pod uwagę to, iż jako bezskazitelny okaz nie doznalibyśmy przecież tego za-dowalającego odczucia codziennej metamorfozy, przeobrażania się w pięknego łabędzia jak również nie moglibyśmy nic zmienić, nic udoskonalić, bo przecież coś co jest doskonałe nie da się ulepszyć. Czyż nie byłoby to nudne?

[smartads] To właśnie surowy stan naszego wizerunku pobudza nas do kreatywnej pracy nad sobą oraz do codziennego odkrywania samego siebie i swoich atutów. Istotne jest jednak zaakceptowanie faktu, że pomimo największych starań nie wszystkie kanty w które obdarzyła nas na-tura będziemy w stanie wyszlifować. Niemniej jednak to właśnie one wyróżniają nas od innych tworząc nasze “Ja”.

Owszem! Pewne mankamenty naszego wizerunku można zmienić kładąc się pod nóż i oddając się w ręce chirurga plastycznego. Czy tym sposobem uzyskamy wewnętrzne zadowolenie to temat dyskusyjny! Moim zdaniem nie! Sądzę, że nasz wierny przyjaciel zawsze będzie nam przypominał o ich istnieniu. Wprawdzie uda nam się może uzyskać wygląd a’la Brad Pitt czy Claudia Schiffer, jednak nie zmieni to faktu, że nigdy nie będziemy jedną z tych osób. Istnieje przecież na tym świecie tylko jedna jedyna Claudia S. która poprzez swój styl, swoją osobowość, sposób poruszania, swój zajęczy zgryz i śnieżno-bladą karnację odróżnia się od innych, co decyduje o jej niepowtarzalności. Czym my odróżniamy się od innych?

Żeby grać siebie – trzeba być sobą!

Dlatego też, Drodzy Państwo, proszę uwierzyć: porównywanie się, czy snucie marzeń bycia kimś innym wprowadza nas jedynie w ułudę. Albowiem pragnienie czegoś, co już z góry można założyć, że się nigdy nie spełni, uczyni z nas jedynie sfrustrowanych nieszczęśliwców.

Czyż nie warto pozostać samym sobą?

Zaniechajmy zatem kopiowania innych i zacznijmy porównywać się do samych siebie. Dostrzegajmy to co dała nam natura i potraktujmy to jako fundament do wykreowania własnego obrazu. Zaufajmy własnemu instynktowi i uczyńmy z siebie kreatora własnego wizerunku. Człowieka godnego fascynacji, który poprzez odkrycie swoich walorów, już

nigdy nie zechce być kimś innym. Człowieka, który bez wahania będzie mógł stwierdzić:

„Jestem wyjątkowy i niepowtarzalny, jestem przykładem i wzorem sam dla siebie, jestem pięknym i drogocennym arcydziełem godnym podziwu, ponieważ

Ja jestem „Ja“.

Aby dojść do tego punktu uwierzmy w przyjazną szczerość naszego zwierciadła. Zaczerpnijmy od niego informacje o nas samych a ono pokaże nam drogę do znalezienia naszego „Ja“.

Edyta Hoda
Kreator wizerunku
Doradca stylistyki i kolorystyki
Trener szkoleniowy, coach indywidualny
Zrodlo: wiedenczycy.info

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags