OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Są miejsca, do których wysyłam moich gości samych. Niektórzy wprawdzie udowodnili, ze w drodze na Kahlenberg można się zgubić, jednak zasada jest prosta – bywanie na Kahlenberg albo w Schönbrunn zwyczajnie przerasta moją dawkę cierpliwości…

Jako, ze to najpopularniejsze wśród Polaków miejsca, absolutnie wszyscy chcą się tam wybrać. I trudno się dziwić. Panorama Wiednia w wrześniowe popołudnie, gdy wchodzi się od strony Grinzing na Kahlenberg, jest bajkowa. Podobnie piękny widok rozciąga się sprzed Glorietty. Nieco piękna ujmuje im fakt, ze oglądamy je po raz n-ty. Najczęściej nawet ci, którzy nie znają języków obcych, do celu trafiają. Jedno miejsce odwiedzam z nimi zawsze. I nie wygląda na to, by wizyty tam miały mi się znudzić. Niezależnie od pory roku i niezmiennie jest to Hundertwasserhaus.

Położony w 3. dzielnicy Wiednia dom ma swoja historię. W 1977 roku kanclerz Bruno Kreisky polecił ówczesnemu burmistrzowi miasta, dr. Leopoldowi Gratz, by dal Hundertwasserowi przestrzeń do zrealizowania swoich artystycznych pomysłów na polu architektury. Według zamysłu włodarza Wiednia – miał to być budynek mieszkalny. Żeby pomysł mógł zostać zrealizowany, potrzebny był architekt. Miasto przydzieliło więc do pomocy w realizacji planu architekta, Josefa Karwinę.
Budynek miał być miejscem „dla ludzi i dla drzew”, a jego pierwszy model powstał w 1979 roku z… pudelek po zapałkach. Zaplanowanie 50 znajdujących się tam powierzchni mieszkalnych powierzono Peterowi Pelikanowi, którego z Hundertwassrem połączyło więcej wspólnych projektów. Dom ukończono w 1985 roku, a rok później oddano do użytku.

Hundertwasser uważał, ze najważniejszym elementem przestrzeni mieszkalnej są okna, a ich szeregowe ułożenie jest przyczyną wielu nieszczęść, próby ucieczki – czy to w narkotyki, czy w alkohol czy w nałogowe sprzątanie, nie omijając prób samobójczych i aktów wandalizmu. Okna powinny według niego dawać możliwość wychylenia się, zobaczenia przestrzeni, a ich układ ma być z natury choreograficzny – mają tańczyć.
Cała koncepcja Hundertwassera opiera się na tym, by wyróżnić się z tłumu, dać poznać jako indiwiduum. Niemniej jako jednostka takiej, która przestrzega praw natury i człowieka – nie przypadkiem Hundertwasserhaus nazywany jest więc domem odpowiednim dla natury i człowieka. W koncepcji Hundertwassera dom powinien być otoczony pnącą roślinnością, a sam jest jak trzecia skóra człowieka – obok tej właściwej, ubrania, to właśnie dom stwarza kolejną jej warstwę.

Zbudowany według pomysłu Hundertwassera budynek odpowiada tym kryteriom. Kolorowa mozaika nierównych kamieni, falujący kształt, z dużą ilością drzew i kolumn. Nietypowo i wyjątkowo pozytywnie. W moim odczuciu jest to miejsce, w którym uśmiech po prostu sam pojawia się na twarzy, a na chwile można przenieść się w bajecznie kolorowy świat.

Ponieważ jest to budynek mieszkalny, nie można wejść do środka, niemniej zewnętrzna architektura dostarcza bogatych wrażeń, a do odwiedzin zaprasza leząca po przeciwnej stronie Hundertwasser Village, w której obok minibaru i kawiarenek mieszczą się sklepy z pamiątkami. Nawet ten różnokolorowy kicz wygląda w zaprojektowanej przez Hundertwassera przestrzeni całkiem sympatycznie. Zatrzymując się w niektórych miejscach budynku, można odnieść wrażenie falowania. Bardzo ciekawa częścią tego miejsca są … toalety, które stylem odpowiadają całości budynku.

Przed domem już w 1985 roku stanęła też budka telefoniczna, którą sam artysta eksportował z Anglii, jako taką, która z jednej strony idealnie pasuje do jego kolorowych pomysłów, a z drugiej – była swego rodzaju sprzeciwem wyrażonym w stosunku do szarości nowopowstających na terenie Austrii budek telefonicznych.

Dużym sentymentem darzę też kawiarenkę, znajdującą się w części położonej przy Hetzgasse, gdzie można obejrzeć tematyczny film w niemieckiej czy angielskiej wersji językowej, a obsługa absolutnie nie przypomina tej standardowo wiedeńsko-nieuprzejmej, tylko emanuje serdecznością, podczas mojej ostatniej wizyty tam odkryłam miejsce, które będzie kolejnym punktem na mojej osobistej trasie poznawania Wiednia. Nieco poza zasięgiem wzroku turystów, po drugiej stronie budowli, od strony Untere Weißgerberstraße, w podwórku znajduje się przeurocza kawiarnia, usytuowana tuz przed Kunstahaus Wien, Museum Hundertwasser.

Już wiem, że moje kroki, przy najbliższej okazji, skieruje właśnie tam, szczegółowo przyglądając się innym, pewnie mniej znanym, pracom Mistrza Hundertwassera.
I jeszcze mała wskazówka. Jeśli i Państwo po wizycie w domu, który malarz nazywał swoją duszą, zostaną zarażeni pozytywnym przeslaniem – nie zapominajcie choć przez chwilę przyjrzeć się zaprojektowanej przez tego twórcę spalarni śmieci, usytuowanej nieopodal stacji metra U4 i U6 Spittelau.

Anna Maria Gacek

Do przygotowania tekstu wykorzystano informacje zawarte na stronie: http://www.hundertwasser-haus.info/ oraz http://www.hundertwasserhaus.info/

Informacje praktyczne:
Dojazd:
metro linii U1, U4 do Schwedenplatz, stamtąd tramwaj linii 1 (kierunek: Prater Hauptallee) do Hetzgasse, z przystanku jeszcze ok. 100 m spaceru w kierunku jazdy tramwaju.
Metro linii U3, U4 do Wien Mitte; wyjście: Landstraßer Hauptsttraße; poruszając się po lewej stronie tej ulicy dochodzi się do Seidlgasse, a ta ulica idzie dalej do Kegelgasse, a ta ulica po prawej idzie się dalej aż do Hundertwasserhaus. Droga zajmuje ok. 10 minut.

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags