Kiedy piszę te słowa pomimo wiosny króluje jesień. I wcale nie ta złota polska. Pogoda nie zachęca więc do spaceru. Nic jednak nie trwa wiecznie i kiedy wreszcie już słońce zabłyśnie nad Wiedniem warto wybrać się na spacer po Ringu. W czasie czerwcowych burz, można też ulice poobserwować (ze znaczną stratą dla doznań estetycznych), jadąc.

Niewiele osób wie, że dzisiejszy Ring – stanowiący znaczą część pierwszego dystryktu (Bezirk) – znajduje się w miejscu dawnych murów obronnych miasta, które wzmaciano w trakcie dwóch oblężeń (1529 i 1683) Wiednia. O późniejszym przeznaczeniu Ringu jako ulicy reprezentacyjnej zdecydował dekret cesarza Franciszka Józefa (1857), na mocy którego w miejscu dawnych murów obronnych miały powstawać reprezantacyjne budynki i parki. I tak rzeczywiście się stało.
Dziś chcę Państwa zaprosić na przejażdżkę po Ringu, przede wszystkim tym z początku XX wieku. Będzie jednak jak to wewnątrz tramwaju, przystanek, krótka obserwacja i ruszamy dalej. Dlaczego? Ano dlatego, że niemalże każdy metr tej ulicy ma swoją historię, a każdy ze wspomnianych budynków mógłby stać się przedmiotem osobnego artykułu.

Stubenring

Uniwersytet Sztuk Użytkowych. Na początku XX wieku służył jako szkoła i muzuem.

Parkring

Zastanawiali się Państwo co to za budynki kryją się pośród zieleni? W Parku Miejskim (Stadtpark) mieściło się uzdrowisko, ok. 1900 roku, obok istniejącego już pawilonu z przenzaczniem na kuracje, zbudowano nowy salon, tak, by kuracjuszom przebywającym na ternie kompleksu się nie nudziło.

Schubertring

Schwarzenbergplatz to chyba najbardziej charakterystyczny element tego odcinka Ringstraβe. Bo tu do obejrzenia chociażby Palais Erzherzog Ludwig Viktor czyli najmłodszego brata cesarza Franciszka Józefa. Wizualenie dość łatwo zauważyć nawiązanie do włoskiego renesansu.

Kärtnerring

Choć najbardziej rozpoznawalnym budynkiem Kärtnering jest Wiedeńska Opera, warto ciekawsko zatrzymać się przy Hotelu Imperial. Gdzie właśnie ok. 1900 roku założono… centralne ogrzewanie.

Opernring

Kolejna zieleń w centrum miasta – Burggarten. A więc dawny ogród cesarski, który otwarto w 1919 roku. Początkowo nazwany Ogrodem Republiki ostatecznie ochrzczony imieniem, którego używamy i współcześnie.

Burgring

Dwa bliźniacze muzea – Kunsthostorisches Muzeum i Naturhistorisches Muzeum zostały zbudowane dokładnie w poprzek Ringu by tworzyć swoisty trakt wiądący do nowego Hofburg.

Dr.-Karl-Renner-Ring

Parlament. Zamierzone przez architekta Theophil Hansens nawiązanie do budownictwa starożytnej Grecji jest wprost nie do przeoczenia. Charakterstyczne kolumny, i oczywiście śródziemnomorka biel.
Universitätsring

Tu rzuca się w oczy przede wszystkim ratusz, symbol miasta. Zbudowany na wzór brukselskiego ratusza, przy czym główny rzut z siedmioma wejściami to raczej tradycyjny plan barokowego pałacu. 103,3 m to wysokość wieży, ogólna powierzchnia wynosi prawie 20 000 m2 przy 152 m długości i 127 m szerokości. W 1.575 pomieszczeniach jest zainstalowane ponad 2.035 okien.

Każde piękno ma swoją cenę

To ta piękniejsza strona Ringu. Przy wznoszeniu wszystkich reprezentacyjnych budynków Wiednia pracowali przede wszystkim obcokrajowcy. W 1900 roku Wiedeń był drugim czeskim miastem (podbnie jak dzisiejsze Chicago, miasto, które zaraz po Warszawie ma największą liczbę mieszkańców pochodzenia polskiego) pod względem ludności. Warunki pracy jakie zapewniano robotnikom są dzisiaj niewyobrażalne. Robotnicze rodziny (a więc i dzieci) mieszkały w siedemdziesięcioosobowych barakach, nie było w nich toalet ani jakiegokolwiek wyposażenia sanitarnego. Robotnikom nie przysługiwały też żadne prawa socjalne. Choć budowniczy Ringu wykonali niewyobrażalną pracę – w trakcie siedmiodniowego tygodnia pracy, z 15h/ dobę – Czesi spotykali się z nietolerancją ze strony Wiedeńczyków, gdyż jak opisuje to np. Antonin Hubka pozwalali sobie na wulgarne żarty i piosenki, a ostatnie pieniądze jak sądziła większość wydawano na alkohol i zabawy. O nietolerancji w niewielkiej mierze decydowały względy językowe –pierwsza generacja migrantów uczyła się niemieckiego, trzecia nie znała już czeskiego w ogóle.

Pewne podobieństwo

Zawiedzeni turyści szybko orientują się, że w Wiedniu nie ma jako takiego Starego Miasta, w którym centralnym punktem jest Stary Rynek.Tutaj trzeba troszkę pojeździć czy pochodzić by zobaczyć charakterystyczne budowle czy historyczne. Na myśl przychodzi mi tutaj jedno z moich ulubionych polskich miast – Łódź. Gdzie serca miasta nie stanowi rynek, a chyba najsłynniejsza polska ulica – Piotrkowska. W Wiedniu wszystko, co reprezentacyjne miało zmieścić się wokół Ringu. A w Łodzi?
To największą Łodzi troską, aby Łódź całą – zmieścić na Piotrkowską.
/Jan Sztaudynger/

Ciekawe co jest największą troską współczesnego Wiednia.
***

Czasem można odnieść wrażenie, że z początku XX wieku pozostały nie tylko reprezentacyjne budynki Ringu. Ciągle rosnący odsetek obcokrajówców obniża sympatię do ludzi innego pochodzenia. Na marginesie zauważę, że w prywatnych rozmowach nie spotkałam się z ani jedną negatywną opinią o Polakach, raczej z pełnym entuzjazmem od gorącyh potwierdzeń, że jesteśmy przeserdeczni, po te bardziej pragmatyczno- historyczne: „Polacy uratowali Wiedeń”. Nieodmiennie zadziwia mnie jednak, że w Wiedniu są potrzebne akcje przekonujące do lepszego traktowania ludzi innej narodowości. Właśnie Wiedeń od początku był, jest i pewnie pozostanie mieszaniną kultur. Z jednej strony próbuję zrozumieć Wiedeńczyków, którzy w publicznych szkołach mają więcej dzieci obcokrajowców niż austriackich. Z drugiej, żartowano przecież niegdyś, że prawdziwy Wiedeńczyk to ten, który ma rodziców pochodzenia węgierskiego albo czeskiego.

Anna Maria Gacek

*większość z zaproponowanych miejsc można zaobserować z linii tramwajów 1,2,D i częsiowo 71

Za pomoc w gromadzeniu materiałów dziękuję Marisol Barrientos

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags