Charakterystyczną górę z dużą nieporośniętą lasem polaną zwaną Saharą (dawny stok narciarski) widać praktycznie z każdego miejsca w stolicy Podbeskidzia. Szyndzielnia (1.028 m n.p.m.) jest jedną z wizytówek Bielska-Białej i zwykle jednym z głównych punktów programu dla turystów odwiedzających miasto. Przy czym, co ciekawe, nie tylko dla typowych miłośników górskich wędrówek. Szyndzielnia ma bowiem do zaoferowania znacznie więcej niż przeciętna góra…

Jeżeli ktoś nie dysponuje własnym samochodem lub po prostu chce od niego odpocząć – pod Szyndzielnię dojechać można z okolicy dworców PKP i PKS autobusami miejskimi linii 7 i 8. Dla zmotoryzowanych znajdują się tam duże parkingi.
Szyndzielnia może stanowić początek pieszej wędrówki po Beskidach lub być celem samym w sobie dla bardzo ciekawej wycieczki. Na szczyt góry można dostać się pięcioma pieszymi szlakami: trzema spod Dębowca (zielony, niebieski i czerwony) oraz dwoma żółtymi – z Wapienicy lub z Mikuszowic. Wyjątkową atrakcję stanowi jednak możliwość skorzystania z nowoczesnej gondolowej kolejki linowej. I warto z niej skorzystać!

W KOLEJCE POD GÓRĘ

 

Od przystanku autobusowego lub parkingu do dolnej stacji kolejki trzeba się trochę przespacerować. Bilet na przejazd gondolą można kupić na miejscu – w kasie lub w automacie, ale jest także możliwość zakupu online na stronie internetowej. W sezonie turystycznym, szczególnie w piękne dni trzeba się czasem uzbroić w cierpliwość, bo płynna przepustowość ma swoje granice i do kolejki może się uformować… kolejka! I na dole, i na górze można również kupić sobie jakąś uroczą regionalną pamiątkę. Podczas planowania wycieczki należy brać pod uwagę to, że w bardzo wietrzne dni kolejka – ze względów bezpieczeństwa – nie działa, i że pogoda na górze potrafi być kapryśna. Jak to w górach bywa…
Interesujące jest to, że zarówno kolej linowa, jak i szczyt, na który prowadzi, znajdują się w granicach administracyjnych miasta. To jedna z największych lokalnych atrakcji. Przejazd żółtymi, przeszklonymi sześcioosobowymi wagonikami trwa ok. 8 minut i dostarcza naprawdę niezapomnianych wrażeń osobom w każdym wieku. Przez całą długość trasy (1810 m), która biegnie między zboczami okolicznych wzniesień (Kołowrót, Dębowiec, Cuberniok), ponad wierzchołkami drzew i równolegle do Sahary, można podziwiać naprawdę fantastyczny widok na miasto i jego okolice.

W KOLEJCE POD GÓRĘ
fot. R. Hryciow

Gondole wyposażone są w specjalne uchwyty na rowery, ponieważ między Szyndzielnią i Kozią Górą zorganizowana została sieć niezwykle lubianych przez miłośników dwóch terenowych kółek górskich ścieżek rowerowych EnduroTrails. To ścieżki zjazdowe, jednokierunkowe (tzw. „singletracki”) dla średniozaawansowanych i zaawansowanych. Dla ułatwienia, ich poziom trudności oznaczono kolorami – zielonym, niebieskim, czerwonym i czarnym, a ścieżki podjazdowe – kolorem żółtym. W rejonie Szyndzielni wytyczonych jest pięć ścieżek rowerowych, a Koziej Góry – osiem. Dla rowerzystów korzystających z kolejki linowej i z tras, przeznaczone są specjalne karnety „W górę z rowerem”.
Kolejka na Szyndzielnię przystosowana jest również do przewożenia osób niepełnoprawnych i małych dzieci. Na peron można dostać się windą, a do wagoników wchodzi się bezpośrednio z jego poziomu, zatem wózek – czy to inwalidzki, czy dziecięcy – bez problemu sobie poradzi.
W budynku dawnej górnej stacji kolejki linowej znajduje się muzeum. Można w nim poznać historię tego miejsca, która zaczęła się dokładnie 21 grudnia 1953 roku. Są tu ciekawe fotografie archiwalne oraz ekspozycja zabytkowych wagoników, które woziły turystów w latach 1953-2016.
Tuż obok kamiennego budynku stacji stoi ażurowa konstrukcja wieży widokowej, którą wzniesiono tu w 2015 roku jako dodatkową atrakcję dla całego kompleksu wypoczynkowo-turystycznego na Szyndzielni. Na położoną na wysokości 18 metrów platformę wiedzie 120 stopni. Warto tę drogę pokonać, ponieważ z góry podziwiać można cudowną panoramę Bielska-Białej, Beskidu Małego, Śląskiego oraz Żywieckiego. Widać także Babią Górę, Pilsko, a nawet Tatry. Można zrobić bardzo efektowne zdjęcia i skorzystać z powiększającej 25-krotnie lunety obserwacyjnej.

W KOLEJCE POD GÓRĘ
fot. Dorota Koperska

 

Schronisko PTTK Szyndzielnia to kolejna ciekawostka. Zaczęło ono działać w 1897 roku, jako pierwsze murowane w tym paśmie górskim. Zaprojektował je znakomity i bardzo wówczas znany architekt bielski – Karol Korn, na wzór tego typu obiektów alpejskich, które posiadały takie właśnie urocze wieżyczki. W schronisku można się posilić i odpocząć. Obiekt posiada sporo miejsc noclegowych. Mieści się w nim także stały punkt dyżurny GOPR.
Niedaleko schroniska znajduje się ponad stuletnie Alpinarium. Ogród botaniczny na tej wysokości to coś unikalnego. Znajduje się w nim ponad sto gatunków roślin alpejskich oraz rozmaite rośliny typowe dla terenów beskidzkich. Wśród gatunków wysokogórskich są także i te chronione. Skalniak jest częścią biegnącej przez Szyndzielnię Przyrodniczej ścieżki dydaktycznej, opisanej na tablicach informacyjnych. Podczas wypadu w góry, można się zatem i czegoś konkretnego nauczyć…

W KOLEJCE POD GÓRĘ
fot.Dorota Koperska

 

Szyndzielnia może być celem rodzinnej wycieczki lub przystankiem na odpoczynek i posiłek w drodze na Klimczok, Błatnią lub Dębowiec. Ze szczytu można także zejść do Bystrej Śląskiej, Szczyrku, Brennej oraz do Doliny Wapienicy, która słynie z rezerwatu przyrody, swoistego mikroklimatu oraz zapory i słynnej Krzywej Chaty. Ten przyrodniczo-krajobrazowy zespół jest również bardzo popularnym miejscem wypoczynku i wspólnego czasu z rodziną. Co ciekawe, to jeden z niewielu w skali europejskiej obszar dzikiej przyrody, mieszczący się w granicach dużej aglomeracji.
Jeśli jednak ktoś nie ma ochoty, siły lub czasu na dalsze piesze wędrówki, może na szczycie Szyndzielni skorzystać z dostępnych tam atrakcji, nacieszyć się wspaniałym widokiem, trochę odpocząć na łonie natury i tą samą drogą, czyli kolejką linową, wrócić na dół. Tym bardziej, że jak to zwykle bywa, bilet „tam i z powrotem” opłaca się bardziej i można – co najważniejsze – tę ekscytującą podróż żółtą gondolą przeżyć po raz drugi!

W KOLEJCE POD GÓRĘ

 

5 thoughts on “W KOLEJCE POD GÓRĘ

  1. Pamiętaj ,że okolice Szyndzielni są przeinwestowane,w okresie wakacyjnym towarzyszyć ci będą tłumy ,co chwila będziesz umykać przed motocyklistami ,samochodami terenowymi a nie żadko helikopterem jakiegoś bogatego snoba.Kto lubi ciszę,nienaruszoną przyrodę ten nie ma tam co szukać.Pomyśl ile ludzi na godzinę wywozi kolejka ,wszyscy idą na Błatną

  2. Pięknie, ładnie. Tylko po co?
    Nowe wagoniki z dostawkami na narty i snowboard, ale tam od wielu lat nie ma gdzie jeździć!
    „Atrakcja” dla świątecznych turystów (wyjazd i zjazd), bo niedzielny to wyjedzie kolejką ale zejdzie z „buta”.
    Ogólnie dobrze, że jest ale…. zróbcie tam trasy narciarskie to wtedy będzie się czym chwalić.

  3. Hej wrażenia rzeczywiście niesamowite. 2 lata temu jechaliśmy na szyndzielnie.Niestety już nie zjechaliśmy okazało się że kolejkami jest uszkodzona co zapewniło nam jeszcze więcej wrażeń. Spacer z szyndzielni okazał się fantastyczną przygodą naprawdę warto pojechać i zobaczyć Panoramę Bielska-Białej

  4. Jestem zachwycona pomysłem i realizacją prezentacją Waszego Miasta. Bywalam w Bielsku, z przyjemnością obejrzałam teraz prezentowane obiekty. Serdecznie pozdrawiam

Comments are closed.

To może Cię też zainteresować