Wielojęzyczność jest bogactwem, jesteśmy tego świadomi ale nierzadko przez lenistwo pozbawiamy własne dzieci tego bogactwa. …

Są różne modele rodzin gdzie stykamy się z bilingualizmem czy wielojęzycznością:
– Rodzice mają różne języki ojczyste – otoczenie język trzeci
– Rodzice mają różne języki ojczyste – otoczenie język jednego z rodziców
– Rodzice mają wspólny, różny od otoczenia, język ojczysty

Młodzi rodzice, którzy znaleźli się w jednej z powyższych sytuacji często nie bardzo wiedzą co byłoby najlepsze. Częsta jest obawa, że wychowanie w więcej niż jednym języku może stać się za dużym obciążeniem, za bardzo zamąci w małej głowie, że najpierw należy pożądnie wpoić jedną mowę a potem dziecko i tak da sobie radę, bo przecież dzieci uczą się szybko i łatwo. Naukowcy są innego zdania. Claudio Nodari, włoski językoznawca, syn emigrantów twierdzi – jeżeli rodzice trzymają się pewnych reguł to nie jest to żadne obciążenie. Doświadczenie uczy, że dziecko nie musi najpierw nauczyć się jednego języka nim zetknie się z drugim.
Polecane są trzy podstawowe metody. Pierwszą z nich można by nazwać osoba – język. Dziecko identyfikuje język z osobą. Mowa przekazywana jest przez rodziców lub najbliższe, mające stały kontakt, osoby, uosabiające ten właśnie język.




Zmagasz się z nerwicą, lękami, niską samooceną, depresją, nałogiem, a może problemem w związku? Jest na to metoda. Skontaktuj się z psychologiem – pierwsza konsultacja bezpłatna. Video-sesje przez Skype specjalnie dla Polaków za granicą




Karolina i Łukasz, ona z pochodzenia Węgierka on Polak, mieszkają w Wiedniu. Ich synek Attila skończył właśnie 14 miesięcy. Obydwoje postanowili, że będzie chowany od początku w trzech językach. Wertując fachową literaturę zdecydowali się na metodę osoba – język. W praktyce wygląda to tak, że każde z nich mówi do Attili w swoim języku ojczystym, to samo robią dziadkowie, ciocie itd, a z niemieckim osłuchuje się chłopczyk siłą rzeczy; jest to bowiem wspólny język jego rodziców. To doprawdy fascynujące obserwować jak mały człowiek przyswaja sobie – narazie biernie – te trzy, należące jakby nie było do różnych grup języki. Polski, węgierski czy niemiecki on wszystko rozumie! Pierwsze wypowiedziane słowa to powtarzane bezustannie – ott (węg. tam) i polskie – a tu. Sposób wybrany przez Karolinę i Łukasza wymaga konsekwencji i pewnego wysiłku. Pobyty w ojczystych krajach obydwojga będą bardzo pomocne. Attila przekona się, że wielu ludzi mówi tak jak on.
Wielojęzyczność sprawia, że dzieci stają się bardziej chłonne, wszechstronne, bardziej otwarte na inne kultury a poznanie innych kultur między innymi prowadzi do większej tolerancji. Łatwiejszy sposób komunikowania się owocuje większą pewnością siebie. To że na określenie każdego przedmotu i pojęcia ma się różne słowa wspomaga elastyczność i kreatywność myślenia.
W związkach gdzie obydwoje rodzice mają wspólny język ojczysty bardziej sensowna wydaje się metoda język – miejsce. Dziecko mówi w domu innym językiem niż otoczenie zewnętrzne. Sposób ten zastosowałam we własnej rodzinie. Muszę przyznać, że gdy dzieciaki mówiły już po niemiecku lepiej niż my (a poznawały go na placu zabaw, w przedszkolu i szkole), była pewna pokusa by wykorzystać tych korepetytorów do bezpłatnych konwersacji. Ale rozsądek podpowiadał, że wtedy koniec z ich polszczyzną. Po 20 latach mogę z całą pwenością powiedzieć, że opłaciło się być konsekwentnym. Cała trójka, w tym najmłodszy urodzony już w Wiedniu, zna polski w mowie i piśmie. Kiedy jednak zejdą się wszyscy troje mówią automatycznie po niemiecku co potwierdza regułę przy dwujęzyczności jeden z języków, przeważnie ten otoczenia, jest dominujący. Należy też pamiętać, iż nie używanie języka stopniowo wymazuje go z pamięci, dlatego ważne są różne środki zaradcze jak filmy, książki wakacje u dziadków czy rodziny itd.

Trzecią metodę przekazywania dzieciom jednocześnie dwóch języków można by nazwać okresową. W rodzine Aliny i Kurta przyjęło się, że każdy weekend, święta czy wakacje to dni polskie. Wtedy to Alina rozmawia z małą Anką i Johannesem po polsku a dzięki temu i Kurt radzi sobie już nieźle z tą trudną mową.
Każdy z nas mieszkający dłuższy czas na obczyźnie ma własne doświadczenia na polu dwu- lub wielojęzycznego wychowywania dzieci. Zapraszam do podzielenia się swoimi obserwacjami, polecam jednocześnie ciekawą książkę i internetowe linki.

Ewa Mróz

Elke Montanari “Mit zwei sprachen groß werden”

ISBN 3466305969 eur. 14. 95
http://www.mehrsprachige-familien.de/
http://www.familie-online.de/
http://links-guide.ru/sprachen/zweisprachigkeit.html

  


  
  
  

Komentarze



Dodaj komentarz

  
  

Tags